Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tadżin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tadżin. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 listopada 2013

Tadżin wołowy


(post sponsorowany)
Ten przepis od dawna można znaleźć w magazynie Pasje i Smaki, ale zabrakło go na moim blogu. Więc nadrabiam zaległości i serwuję pyszne, zdrowe danie po marokańsku. Obiady z tego magicznego naczynia są niesamowite w smaku i zdrowe. Nie zawierają zbędnego tłuszczu i są bardzo proste do przygotowania, choć trzeba około 2 godzin czekać na ucztę. Wierzcie mi, że warto. Na szczęście dla nas, nie trzeba jechać do Maroko po owe naczynie można kupić u Pana Mariusza - KLIK i jesteśmy w sklepie. A teraz zapraszam na niesamowitą ucztę.


Tadżin z wołowiny
Potrzebne będą:
  • 1/2 kg wołowiny
  • 6 średnich ziemniaków
  • 2 średnie buraki
  • 6 młodych marchewek
  • 2 ząbki czosnku
  • przyprawy: kumin, ras el hanout (mieszanka przypraw)
  • sól selerowa
  • oliwa
  • kilka gałązek świeżego tymianku odmiany cytrynowej
  • kilka gałązek świeżego koperku 
Wołowinę myjemy i kroimy w dużą kostkę, zasypujemy przyprawami i układamy na dnie misy tadżin. Warzywa myjemy, kroimy w ćwiartki i układamy na mięsie. Następnie posypujemy przyprawami, skrapiamy oliwą i układamy na nich gałązki świeżego tymianku. Przykrywamy naczynie i wstawiamy na mały ogień (z blaszką) Dusimy około 2 godziny. Czas duszenia się mięsa zależy od wielkości kawałków.
Tadżin podajemy posypany świeżym koperkiem.
Smacznego

Musicie wypróbować obiady z tadżin, a z pewnością je pokochacie jak ja.
Ściskam Was gorąco
Ilona



piątek, 28 czerwca 2013

Tadżin - można się zakochać




 post sponsorowany

Lato już się zaczęło i pogoda też przyjemna, więc nasza altanka przeżywa coraz większe oblężenie. Obiad zjedzony z rodzinką na świeżym powietrzu to prawdziwy luksus. A do tego taki obiad.

Wiele osób wie o tym, że jestem fanką kuchni marokańskiej, więc nikogo nie zdziwiła propozycja sprawdzenia i ugotowania obiadu w pięknym tadżinie, ręcznie wykonanym przez Pana Mariusza. To nie pierwsze naczynie, wypełniające przestrzenie mojej kuchni, które wyszło spod niesamowicie zdolnych rąk tego artysty. Posiłki z tego garnka, choć nie raz robione, są dla mnie za każdym razem kulinarnym odkryciem. Poezja smaku na wysokim poziomie. Poza tym, to bardzo zdrowe gotowanie, które powinno zagościć w każdym domu. 
Tym przepisem obalam mit, że zdrowe jedzenie jest niesmaczne.

Tadżin (tajine), to arabskie naczynie, w którym pieczemy nad rozżarzonym węglem lub drewnem, w domu gotuję na kuchence gazowej. Na palnik kładę stalową blaszkę, która ogranicza dostęp płomieni do naczynia.
Tadżin wykonany jest z gliny, może być szlkiwiony lub surowy. osobiście polecam szkliwiony. Nie ma to wpływu na smak potrawy, a z pewnością jest łatwiejszy w utrzymaniu czystości. Poza tym używam wielu aromatycznych przypraw i świeżych ziół, które z czasem naczynie pochłania i to może mieć wpływ na zmianę smaku. Sami marokańscy kucharze polecają szkliwione naczynia, tym bardziej, że zioła w ich kraju mają niesamowitą woń. Tadżin to także potrawa wykonywana właśnie w tym naczyniu i taką właśnie zaprezentuję. 

Ja się do tego przygotować?? 
Naczynie warto zahartować. Przed pierwszym użyciem moczymy przez kilka godzin w wodzie, następnie wlewamy wodę z oliwą i suszymy garnek na maleńkim ogniu. 
Kolejną ważną sprawą jest zaopatrzenie się w stalową blaszkę. Nauczona doświadczeniem, już nigdy o niej nie zapomnę.

Ale wystarczy wykładu:) Zjedzmy coś...


Tadżn z kurczaka z brokułami
Potrzebne będą:
  • 3 udka z kurczaka
  • 1 duży brokuł
  • kasza kuskus
  • 3 gałązki świeżego rozmarynu
  • 4 ząbki czosnku
  • przyprawy marokańskie - kumin, Ras el hanout (mieszanka przypraw)
  • oliwa
  • 2 łyżki masła
Udka myjemy i wkładamy do worka, zasypujemy przyprawami, wlewamy odrobinę oliwy, zgnieciony czosnek i gałązki rozmarynu. Zamykamy (lub zawiązujemy) worek i robimy mięsu masaż, aby przyprawy dokładnie je obtoczyły. Tak przygotowane wkładamy do lodówki na minimum pół godziny.
Brokuły myjemy i dzielimy na różyczki. 
W misce tadżin układamy zamarynowane mięso, zalewając marynatą z woreczka. Przykrywamy i wstawiamy na maleńki ogień (z blaszką). Po około 20 minutach dokładamy różyczki brokuła i posypujemy niewielką ilością kuminu, wstawiamy na kolejne 20 - 30 minut. Czas duszenia się naszego obiadu uzależniony jest o wielkości mięsa. Warto sprawdzić.
Kaszę kuskus wsypujemy do miski, przyprawiamy mieszanką przypraw ras el hanout, dokładamy masło, zalewamy wodą i mieszamy. Dalej postępujemy według informacji na opakowaniu. Ja zrobiłam to około 5 minut przed podaniem dania.
Mięso z brokułami podajemy w tadżin. Nie ma potrzeby przekładania, a to dodatkowa dekoracja stołu, zaś przykryte dłużej utrzymuje ciepło.

Najpiękniejszy z tej potrawy jest zapach. Warto urozmaicić naszą kuchnię o nowe, ciekawe smaki. Tadżin jest rewelacyjny, do tego pięknie wykonany. Sami musicie się przekonać. W internetowym sklepie Pana Mariusza jest masa cudownych garnków, misek, dekoracji i innych pięknych rzeczy. Do tego w zaskakująco przystępnych cenach. Musicie zrobić zakupy.

A teraz do kuchni... na tym daniu nie skończę eksperymentów z tym naczyniem.
Ściskam Ilona

źródła: 








sobota, 24 listopada 2012

Po Marokańsku


Dzisiaj zaprezentuję kolejny obiadek wcześniej pokazywany na moim Twórczym Blogu Magiczna Szuflada. Powoli przenoszę wszystkie dania serwowane do tej pory w wirtualnym świecie i na moim stole, abyście mogli wygodnie i bez problemu znaleźć interesujący Was przepis. 


Jakiś czas temu - a było jeszcze piękne lato, delektowaliśmy się u znajomych duszonkami  prosto z kociołka w ogniu skąpanego. Przepis na to pyszne  danie przywieźli ze śląska i nie wiedzieć dlaczego natchnęło mnie na marokańską kuchnię. Mąż nawet nie stara się zrozumieć. Stwierdził, że w mojej głowie jest dziwnie, a w owym stanie nawet nie chce pytać dlaczego.

Na 35-te urodzinki od siostry i szwagra dostałam cudowne naczynie prosto z  Maroko - tadżin wraz z oryginalnymi przyprawami Kuminem i mieszanką wielu, Ras el hanout (i tu mam nadzieję, że nie przekręciłam nazwy). 
Ponieważ moja ukochana rodzinka jest dość wybredna postanowiłam zrobić coś "bezpiecznego" z nutką arabską.

Nie będę podawała dokładnych  proporcji ponieważ obiadek był czystą improwizacją i eksperymentem.



Pierś z kurczaka z nutką Maroko

Potrzebujemy:
  • pierś z kurczaka
  • ziemniaki 
  • kalafior
  • oliwki zielone lub czarne
  • świeże zioła - oregano
  • oliwa z oliwek
  • przyprawy marokańskie - kumin, Ras el hanout (mieszanka przypraw)
  • czosnek

Dno naczynia delikatnie podlewamy oliwą z oliwek.
Pierś z kurczaka umytą i osuszoną kroimy w dość grube plastry, układamy jako pierwszą warstwę. Posypujemy posiekanym czosnkiem oraz marokańską mieszanką przypraw.

Następna warstwa to ziemniaki pokrojone w plastry grubości ok pół cm, podlane oliwą z oliwek i posypane kuminem. Na ziemniaki świeże zioła prosto ze słonecznego ogrodu - tu oregano.

Ostatnią warstwą są różyczki kalafiora podsypane mieszanką przypraw i gałązkami świeżego oregano. 


Całą piramidę podlewamy odrobiną oliwy obsypujemy zielonymi oliwkami i przykrywamy naczynie charakterystycznym kominkiem.

Całość powinna wylądować w rozgrzanych węgielkach, ale ja postawiłam na małym ogniu kuchenki gazowej we własnej kuchni. Po 15 min. owe danie podlałam sporą ilością soku pozostałego z oliwek i cierpliwie czekałam kolejne minuty.

Obiad po ok 50 min był gotowy. Zapach jaki szalał po całym mieszkaniu był niesamowity. Szkoda, że tego nie jestem w stanie pokazać. 

Na koniec jako dekoracja i witaminka, świeża pietruszka. 
Jakie to było pyszne. Kominkowe kombinacje tak strasznie mi się spodobały i zasmakowały mojej rodzince, że z pewnością wielokrotnie zawita do nas orientalna nutka.


Ściskam gorąco
Ilona