Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przyprawy i Zioła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przyprawy i Zioła. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 czerwca 2015

Makaron z oregano i włoską oliwą extra vergine Terre Rosse

makaron, domowy makaron z oregano, pasta, kuchnia wloska, italia, cucina italiana. makaron,



Jakiś czas temu (17 maja 2015) miałam okazję poznać fantastycznych ludzi z pasją. Tworzą cudo! Anna i Mario Ciampetti - producenci niesamowitej oliwy i właściciele gospodarstwa rolnego  Hispellum w miejscowości Spello w sercu słonecznej Italii. 
Moją fascynację tym krajem i kuchnią znacie, więc ta sympatia jest kolejnym krokiem i przygodą w moim życiu. Jak nie trudno się domyśleć, nie była to pierwsza oliwa w moim życiu, ale z pewności pierwsza, która przykuła moją uwagę. Jest fantastyczna. 

Bardzo cieszę się i dziękuję The Coffee Factory za zaproszenie i degustację oliwy. Mam nadzieję, że będę miała jeszcze okazję porozmawiać przy kawie.
Tym czasem zapraszam na mój przepis, w którym główną rolę gra wspomniana oliwa.




Makaron domowy z oregano
Potrzebne będą:

  • 300 g mąki pszennej
  • 3 jajka od szczęśliwych kurek
  • 1 łyżka oliwy
  • 3 łyżki posiekanego świeżego oregano.
Wszystkie składniki wkładamy do miski i zagniatamy ciasto, aż będzie elastyczne. Następnie formujemy kulę, wkładamy do woreczka i odstawiamy na około 30 minut, żeby ciasto odpoczęło.
Po tym czasie dzielimy na części i każdą z nich wałkujemy na placki grubości około 1 mm.
Jeżeli posiadamy maszynkę do makaronu, przepuszczamy ciasto, aż do uzyskania odpowiedniej grubości*. 
Następnie rozwałkowane ciasto kroimy w paski, szerokości około 7 mm. Rozkładamy, aby przeschły. 

Makaron z oregano z buraczkami oraz oliwą włoską
Potrzebne będą:
  • 2 średnie buraki - ugotowane
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 szklanka zielonych oliwek
  • 1/2 pęczka świeżego oregano
  • włoska oliwa Terre Rosse Extra Vergine
  • pieprz i sól 
Ugotowane buraki kroimy dość dużą kostkę, czosnek siekamy w drobniutką kosteczkę (nie wyciskamy). Na suchą patelnię wrzucamy buraki i czosnek, doprawiamy do smaku, delikatnie podgrzewamy.*
Makaron z oregano (przepis wyżej) gotujemy w bardzo dużej ilości wody około 3-4 minuty*, aż będzie al dente. Odcedzamy.

Makaron nakładamy na talerz z podsmażonymi buraczkami, posiekanymi oliwkami i posypany świeżym oregano. Przed podaniem polewamy oliwą Terre Rosse Extra Vergine.

Moja rada:
* Polecana proporcja gotowania makaronu: 100 g makaronu : 1 litr wody : 1 łyżeczka soli.
* Świeży makaron, gotujemy bardzo krótko. Należy pilnować czasu.
* Używając maszynki do makaronu proponuję nie przekraczać grubości oznaczonej numerem 3, ponieważ zioła mogą rozrywać ciasto.
* Należy uważać przy podsmażaniu czosnku, szybko się przypala, jest bardzo gorzki i psuje smak potrawy.

Muszę przyznać, że zakochałam się w tej oliwie, wręcz uzależniłam. Niestety tak samo mój mąż zareagował, więc zniknęła wczoraj ostatnia kropla. Już tęsknię <3
Mam nadzieję, że również lubicie takie proste dania. Zawsze uważam, że dobre produkty nie potrzebuję ogromnej oprawy, wystarczy sam makaron!
A co Wy sądzicie? Piszcie do  mnie, a ja chętnie porozmawiam. 
Ściskam Ilona ♥

środa, 15 kwietnia 2015

Czarnuszka




Dzisiaj troszeczkę inny post, ale myślę, że Was zaciekawi. Wtajemniczeni wiedzą, że interesuję się wyszukiwaniem cudownych właściwości w różnych ziołach, przyprawach czy drzewach.
Naturalnymi metodami leczę się od lat, wzmacniam swoją odporność i usiłuję wpajać te mądrości medycyny naturalnej rodzinie.
Oczywiście ogłaszam wszem i wobec, że zdarza mi się brać leki, ale tylko w ostateczności. Na szczęście, wzmacniając w naturalny sposób organizm, robię to bardzo rzadko. 
Córa kiedyś powiedziała, że jestem czarownicą i powinnam zaopatrzyć się w kociołek i kota, tak więc kociołek już sobie sprawiłam, ale za kota podziękuję, bo psiarą jestem :) 
Niestety mianem znawcy idealnego nie mogę się ogłosić, cały czas się uczę i wspomagam książkami, czy internetem (w dzisiejszych czasach to wygodne), ale na prośbę kilkorga z Was chętnie się podzielę swoją wiedzą i jak tylko ją uzupełnię, coś Wam napiszę.

Musicie wiedzieć, że nie jestem znachorką, zielarką, cudotwórcą. Nie robię eliksirów młodości, nooo może czasami. Stosuję w swojej kuchni wiele przypraw, a z czystej ciekawości i chęci poszerzenia wiedzy, czytam i poznaję właściwości medyczne zasobów swojej spiżarni. Myślę, że taka wiedza przyda się każdemu z nas, ponieważ przemycając odrobinę zdrowia do swoich potraw ograniczymy spożywanie leków, co wyjdzie nam tylko na zdrowie.

Dzisiaj czarnuszka. Wspomnę o najciekawszych dla mnie wartościach, ponieważ nie chciałabym zanudzać Was doktoratem, ale w sieci nie brakuje wiedzy na ten temat, więc korzystajcie. 
Z tą przyprawą polubiłyśmy się stosunkowo niedawno, może 2 lata temu. I choć znałam ją lat wiele i słyszałam, że jest zdrowa, jakoś nie zasiliła szeregu słoiczków i buteleczek. 
Teraz ją mam i nie oddam.



Czarnuszka siewna, to maleńkie czarne ziarenka, które mają w sobie niesamowite pokłady mocy. W starożytności mawiano, że  "leczy wszystko z wyjątkiem śmierci". Warto również wspomnieć, że to cudowne nasionko, z którego można tłoczyć olej (na zimno oczywiście) nazywano "złotem faraonów". Tutenchamon w swoim grobowcu posiadał buteleczkę z olejem czarnuszkowym, tak na wszelki wypadek. Gdyby w zaświatach coś mu dolegało, to posiadanie cudownego płynu z pewnością załagodziłby dolegliwości.

Jakie wartości posiada czarnuszka?
  • różnorodne kwasy tłuszczowe (linolowy, alfa-linolenowy, rzadki w przyrodzie eikozadienowy, palmitynowy, mirystynowy i inne)
  • fosfolipidy i fitosterole
  • cenne flawonoidy i równie cenne saponiny
  • białka (osiem z dziewięciu niezbędnych aminokwasów) i węglowodany
  • alkaloidy m.in. nigellinę, nigellaminę, nigellidynę, nigellicynę – rzadkie w świecie roślin)
  • olejek eteryczny zawierający m.in. tymochinon, limonen, karwakrol, karwon i in.
  • witaminy A, E, F, B1, B3, B6, biotynę, związki mineralne m.in. cynku, selenu, magnezu, wapnia, żelaza, sodu i potasu
Na co pomaga czarnuszka i jej olej?
Czarnuszka posiada wiele substancji aktywnych pomagających na wszelakie stany zapalne. Posiada właściwości antynowotworowe, antyoksydacyjne, ochronne.

Ma działanie immunoprotekcyjne. Zawarte w niej związki wzmacniają układ odpornościowy. Warto sięgnąć po czarnuszkę szczególnie teraz, na przełomie sezonów, aby wzmocnić organizm.

Poprawia samopoczucie alergikom. Regularne przyjmowanie oleju z czarnuszki przez 6-8 tygodni powoduje znaczną poprawę symptomów. Czarnuszka - podobnie jak witamina C - jest świetnym antyhistaminikiem.

Pomoże uporać się z anemią. W wielu badaniach wykazano, iż regularne stosowanie oleju z czarnuszki podnosiło poziom hemoglobiny i erytrocytów. 

Ma silne działanie antybakteryjne, antywirusowe i antygrzybicze. W dobie powszechnego zagrzybienia jak również zbliżającego się przełomu sezonów skutkującego jak zwykle wzrostem przeziębień, gryp, infekcji zatok, oskrzeli itd. – warto o tym fakcie pamiętać. 

Pomaga pozbyć się nadciśnienia. Czarnuszka nie tylko obniża ciśnienie krwi i zmniejsza ryzyko powstawania zakrzepów, ale również chroni przed wzrostem homocysteiny, prowadzącej do rozwoju miażdżycy.

Przeciwdziała tworzeniu się kamieni nerkowych. Obniża stężenie szczawianów w moczu i hamuje formowanie kamieni nerkowych.

Działa przeciwwrzodowo na żołądek. Olej z czarnuszki powoduje wzrost ilości mucyny w błonie śluzowej żołądka. Czarnuszka ma również udowodnioną skuteczność przeciwko bakteriom Helicobacter pylori. Przynosi ulgę w przypadku symptomów refluksu żołądkowo-przełykowego.

Ma działanie cytotoksyczne – przeciwnowotworowe. 

Pomaga opanować zmiany skórne. Olej z czarnuszki jest tradycyjnie stosowany w przypadkach trądziku, łuszczycy, przy atopowym zapaleniu skóry, grzybicy skóry, wysypek, zmianach wywołanych zakażeniem bakteryjnym lub poparzeniem słonecznym. 

Ma działanie antycukrzycowe. Reguluje poziom cukru we krwi: działa  ochronnie na trzustkę sprzyjając jej regeneracji i proliferacji wysp trzustkowych beta odpowiedzialnych za produkcję insuliny.

Chroni przed osteoporozą. Zwiększa gęstość mineralną kości dzięki zwartości kwasów tłuszczowych oraz silnemu działaniu antyutleniającemu i antyzapalnemu.

Działa kojąco na ośrodkowy układ nerwowy. Stwierdzono działanie antydepresyjne, uspokajające i przeciwlękowe. Można powiedzieć, że zwiększa naszą odporność na stres i poprawiając samopoczucie.

Doskonała na problemy z włosami. Przeciwdziała łysieniu, hamuje wypadanie włosów, pozwala pozbyć się łupieżu i spowodowanego stanem zapalnym swędzenia, pobudza porost włosów i zwiększa gęstość czupryny.

Przyspiesza gojenie się ran. Owrzodzenia, skaleczenia, rozpadliny, zmiany ropne itd. zagoją się szybciej dzięki czarnuszce.

Wpływa pozytywnie na układ rozrodczy. Reguluje miesiączkowanie, wspomaga laktację u matek karmiących. Dobra wiadomość dla panów jest taka, że czarnuszka naturalnie podnosi u nich poziom testosteronu.


Pomysł na czarnuszkę.

Profilaktycznie.
Czarnuszką mieloną możemy przyprawiać kanapki, mięso, warzywa. Ziarna czarnuszki możemy dodać do pieczywa, zup, czy jako ziarna do sałatek. Czarnuszka nie zakwasza naszego organizmu, więc mieloną można zastąpić pieprz w codziennym stosowaniu. Olej będzie doskonałym dodatkiem do sałatek.
* Na pasku bocznym odszukaj tagu "czarnuszka", a z pewnością pojawią się potraw z użyciem tego ziarna lub oleju.

Zewnętrznie i wewnętrznie
Napar z czarnuszki 
Stosujemy do przemywania skóry, jako płukankę do włosów. Szklanka naparu dziennie może zdziałać cuda.
Przepis: 1 łyżeczkę zmielonych nasion zalewamy wrzątkiem i parzymy około 20 minut. Odcedzamy. Do picia można posłodzić miodem lub melasą z drzewa świętojańskiego (karobu).

Olej z czarnuszki 
UWAGA: Tylko  tłoczony na zimno!
Stosujemy zewnętrznie na skórę lub włosy oraz wewnętrznie (łyżeczka oleju 2-3 razy dziennie, dzieci połowę tego). 
Po otwarciu przechowujemy go w lodówce.

Nalewka czarnuszkowa
Potrzebne będą: pół szklanki zmielonej czarnuszki, szklanka alkoholu 40%. Zalewamy czarnuszę i odstawić na co najmniej tydzień. Po czasie filtrujemy przez watę.
Można używać zewnętrznie jak i wewnętrznie, podobnie jak olej. W przypadku zakażeń o charakterze grzybiczym (np. candida) nalewka na bazie alkoholu jest bardziej skuteczna niż napar.

Miód czarnuszkowy doskonały na przeziębienie, kaszel,  działa wyksztuśnie, łagodzi ból gardła, chore zatoki.

Potrzebne będą: łyżka miodu, łyżeczka czarnuszki, łyżeczka wina lub wódki. Wszystko dokładnie mieszamy.Zażywamy co 6 godzin, po 1 łyżce.
Papkę z miodu czarnuszkowego można stosować zewnętrznie, a gdy grubiej zmielimy czarnuszkę możemy używać jako peeling.

Czarnuszka to maleńkie, czarne ziarenko, które ma niesamowity power. Musimy jednak pamiętać, że to nie jest woda święcona, to nie tak, że czarnuszka leczy i nie działa natychmiastowo. Aby naturalne leczenie przynosiło skutek musi iść w parze z odpowiednim odżywianiem i stylem życia. Nie możemy go zatruwać w nadziei, że łyżeczka czarnuszkowego oleju nas wyleczy. To tak nie działa :). Zawsze leczy nas ciało, bo tylko ono wie jak to zrobić. Czarnuszka tylko ułatwia mu zadanie, resztę robi już Twój system immunologiczny. Pod warunkiem, że mu nie przeszkadzasz. Więc szanuj swój organizm, albo nie miej pretensji, że coś nie działa.
Myślę jednak, że przemycanie zdrowia jest wskazane i na dłuższą metę z całą pewnością przyniesie nam efekty. Stosowanie czarnuszki jako przyprawa w naszym codziennym menu
Swoją drogą ciekawi mnie fenomen dawnych dziejów. Nasi dziadowie, pradziadowie i starożytni Egipcjanie poznali fantastyczne wartości wielu nasion i stosowali, a w dzisiejszych czasach musimy mieć stertę badań, żeby uwierzyć w cud natury!
Ściskam Ilona ♥


źródła:
http://stressfree.pl/czarnuszka-znasz-jej-wlasciwosci-i-zastosowanie/
http://www.akademiawitalnosci.pl/20-powodow-dla-ktorych-pokochasz-czarnuszke/
http://www.herbapolonica.pl/magazines-files/5156139-13.pdf

sobota, 21 marca 2015

Schab w szałwii

schab w szałwii, schab duszony, schab marynowany, schab, obiad, mięso duszone, potrawy z szałwią, szałwia, Bakra zdrowie płynące z natury, kuchnia ilony,

Czy Wam również szałwia kojarzyła się jedynie z ziołem leczniczym? Prawidłowo, ale niewątpliwie jej charakterystyczny smak i niesamowity aromat dodaje potrawom smaku. Zanim poznacie przepis na obłędny schab zacytuję modrości Wikipedii, gdzie zerknijcie i dowiecie się więcej na temat tego fantastycznego zioła.
Szałwia, roślina lecznicza. Znana już w starożytności również jako magiczna. Grecy i Rzymianie stosowali ją jako lekarstwo na ukąszenia węża, problemy ze wzrokiem, utratę pamięci. W średniowieczu stosowali ją jako lek na przeziębienia, gorączkę, padaczkę, choroby wątroby i zaparcia.  Szałwię uważano również za afrodyzjak. Arabscy uczeni twierdzili, iż spożywanie szałwii przedłuża życie. 
Surowiec zielarski: Liście (Folium Salviae) szałwii zawierają od 2,5 do 3% olejku lotnego, który zawiera m.in. tujon, cyneol,kamforę i pinen. Ponadto szałwia zawiera garbniki, flawonoidy, kwasy organiczne, gorycze, duże ilości witaminy B1 (ok. 850 mg%), witaminy PP oraz karoteny (witaminy A) i duże ilości witaminy C.
Działanie: Poprawia pracę układu trawiennego, obniża poziom cukru we krwi, a napary z szałwii łagodzą zapalenia gardła i skóry. Ponadto działa kojąco na depresję, zmęczenie, wyczerpania. Napar z szałwii stosuje się przy nadmiernym poceniu nocnym, zwłaszcza u gruźlików i neurotyków. Dzięki bakteriobójczym właściwościom stosuje się szałwię także zewnętrznie do płukania jamy ustnej, gardła, przy ropnym zapaleniu dziąseł, pleśniawce i przy anginie. Napar szałwii stosuje się także do okładów na trudno gojące się rany, owrzodzenia żylakowate nóg a także jako dolewkę do kąpieli w chorobach reumatycznych, wysypkach i innych schorzeniach skórnych.


Schab duszony i marynowany w szałwii
Potrzebne będą:
  • 6 kawałków schabu
  • 2 łyżeczki pieprzu różowego
  • 4 ząbki czosnku
  • 2-3 łyżki karobu—melasy z chleba świętojańskiego firmy  Bakra
  • garść całych liści szałwii firmy Bakra + łyżka posiekanych liści szałwii
  • 2-3 łyżki oleju rzepakowego tłoczonego na zimno + łyżka na patelnię
  • szczypta soli himalajskiej
  • 100 g sera gorgonzola
  • 2 szklanki wody

Szykujemy marynatę. Czosnek obieramy i kroimy w plasterki, dokładamy melasę, olej, całe liście szałwii, pieprz i sól. Wszystkie składniki łączymy ze sobą i smarujemy umyte i osuszone kotlety schabowe. Wkładamy do pojemnika lub miseczki w której szykowaliśmy marynatę, szczelnie zamykamy (przykrywamy folią spożywczą) i odstawiamy do lodówki na minimum 2 godziny.
Po czasie, gdy mięso się zamarynuje, układamy na rozgrzanej z łyżką oleju patelni. Smażymy po minucie z każdej strony, tylko do momentu, aż zetnie się białko w mięsie.
Następnie zalewamy wodą przykrywamy i dusimy około 30 minut. Po czasie wyciągamy kotlety, do sosu wrzucamy pokruszony ser gorgonzola i mieszamy, aż się rozpuści.
Do gotowego sosu ponownie wkładamy kotlety schabowe, posypujemy całość posiekanymi liśćmi szałwii i przykrywamy do ponownego podduszenia się mięsa. Po 15 minutach zdejmujemy pokrywkę i redukujemy sos gotując całość bez pokrywki około 5-7 minut.

Warto mieć szałwię w szufladzie. Osobiście jestem zwolenniczką leczenia naturalnego i profilaktycznie to mogę czosnek popijać szałwią. Po leki sięgam w ostateczności! Tak mam i jest mi z tym dobrze.
Nie powinno więc nikogo dziwić, że moją naturalną apteczkę przemycam w kuchni. Co prawda, podczas obróbki zawsze tracę jakieś wartości, ale zawsze coś pozostanie co zdrowia doda, a smak... niezastąpiony.
Szałwia bogata w swoje aromaty idealnie skomponowała się ze schabem. Muszę powiedzieć, że smak zachwycił całą rodzinkę :) Na szczęście.
Ściskam Ilona ♥


post sponsorowany przez firmę Bakra - zdrowie płynące z natury

środa, 19 listopada 2014

Korzenny makaron domowy



Od pewnego czasu jedno mnie zastanawiało. W moim domu robiło się makaron  od zawsze. Osobiście ugniatam od blisko 15 lat, a na blogu zero przepisów.
Teraz już znam odpowiedź. Kręciliśmy przede wszystkim tradycyjne kluchy, choć z różnych przepisów. Podawane też z dużą dawką wymyślnych sosów. Jakoś nie pisałam do czasu, aż poznałam Basię. Ona wszystkiemu winna :) Połączyła nas miłość do makaronów i włoskiej kuchni. Jak zaczęłyśmy rozmawiać, tak nie skończyły nam się tematy. Basia zaraziła mnie makaronami smakowymi. Dostałam próbki, a raczej ogromne porcje jej tagliatelle( http://instagram.com/p/u8Faq-Jg3j/) . Czarodziejka, a może wirus??? Przez te smaki nie myślę o niczym innym jak nowe receptury. Zajadałam się pysznym grzybowym. Kiedy go gotowałam zapach lasu w mgnieniu oka zawładnął domem. Chili delikatnie gilgotał w język, a tradycyjny, wciągnęliśmy z synkiem bez dodatków. Graham sobie zostawiłam na specjalną chwilę. Możecie mi zazdrościć. Tak pysznych makaronów nie jadłam dawno. 
Teraz rozmyślam nad nowymi smaczkami. Dzisiaj podzielę się korzennym, bardzo głębokim smakiem. Basia Ty zarazo, zachorowałam na makaroleptykę i proszę mnie nie leczyć. Wszystkich, którzy planują zaglądać do Basi lub rozmawiać z nią na ten temat, uprzedzam, że od tej chwili urozmaicą swoją dietę o niesamowite makrony <3.
Polecam.


Korzenny makaron domowy
Potrzebne będą:

  • 300 g mąki pszennej 
  • 100 g semoliny 
  • 5 jaj od szczęśliwych kurek
  • 1 łyżka domowej przyprawy korzennej (kupnej 1,5 łyżki)
  • 1 łyżka ciemnego kakao 
  • 0,5 łyżeczki soli czarnej

Wszystkie składniki włóż do miski i połącz ze sobą. Następnie wyrabiaj minimum 5 minut, aż ciasto będzie gładkie i elastyczne.
Gotowe odstaw, aby chwilę odpoczęło, na jakieś 30 minut.
Po wyznaczonym czasie podziel na kawałki i rozwałkuj na placki o grubości 1 mm. Odkładamy i wałkujemy kolejne  kawałki. W tym czasie placki ciasta przeschnął. 
Rozwałkowane ciasto zwijamy w rulon i kroimy na paski szerokości około 7mm.
Posiadacze maszynek do makaronu, postępują zgodnie z wytycznymi maszynki.
Gotowe paski odkładamy do wyschnięcia lub gotujemy w dużej ilości wody z solą.

Moja rada:
Jeżeli w swoich zasobach nie posiadamy semoliny, możemy śmiało zastąpić ją mąką pszenną.
Makaron dobrze wysuszony przechowujemy w papierowym lub lnianym woreczku około pół roku.
Świeży makaron przechowujemy w lodówce około 3-4 dni.

Korzenny makaron rewelacyjnie smakuje z owocami suszonymi i jogurtem typu greckiego. Świetnym pomysłem jest również podanie go z pokruszonym twarogiem i brązowym cukrem.
Jako deser proponuję makaron sos pomarańczowym.

Sos pomarańczowy
Potrzebne będą:
  • 1 pomarańcza niewoskowana
  • szczypta szafranu
  • 2 łyżki masła
  • 3-4 ziaren soli himalajskiej (gruboziarnistej)
  • 1/2 łyżeczki brązowego cukru

Pomarańczę dokładnie szorujemy, parzymy i ścieramy skórkę. Następnie do rondelka wkładamy masło, rozpuszczamy i dokładamy cukier, sól i skórkę pomarańczową z szafranem. Kiedy cukier się rozpuści dolewamy wyciśnięty sok z pomarańczy razem z miąższem.
Mieszamy i ciepłym polewamy makaron.

Bardzo gorąco polecam. Musicie wypróbować, To nie jest trudne, a jaka satysfakcja.
Ściskam
Ilona







piątek, 12 września 2014

Tahini


tahini, pasta z sezamu, smarowidła, pasta kanapkowa



Od kilku dni eksperymentuję z różnymi pastami kanapkowymi i nie tylko. Tahini zdecydowanie jest bazą do wielu z nich, więc postanowiłam rozpocząć wstawianie przepisów od niej. 
Jest prosta i jeżeli ktoś jest fanem takich smarowideł powinien ją mieć zawsze, a przynajmniej składnik, żeby ją szybko zrobić.
Tahini jest również idealnym dodatkiem do sosów, potraw kuchni azjatyckie, a nawet deserów.


Tahini
Potrzebne będą:
  • ziarna sezamu
  • opcjonalnie oliwa
Ziarna sezamu w ilości jaką potrzebujemy prażymy na suchej patelni. Pamiętajcie, żeby uważać. Należy, często poruszać, obracając ziarna, albo mieszać drewnianą łyżką. Ciemne ziarenka będą gorzkie co negatywnie wpłynie na naszą pastę tahini, a później na potrawy. 
Uprażone ziarenka wsypujemy do blendera i miksujemy do uzyskania gładkiej pasty. W razie potrzeby możemy dodać odrobinę oliwy, około 1-2 łyżeczki. Należy kontrolować. 
Przekładamy do słoiczka i trzymamy w lodówce. 
Moja rada:
Tahini trzymam w lodówce nie dłużej jak 10 dni, aby nie zjełczało. Warto robić częściej i mieć świeżą pastę.
Miksowanie rozpoczynam pulsacyjnie, suchy sezam ciężko się miksuje i może się zagrzać. 

Prawda, że to prosty dodatek. Musicie wiedzieć, że mam niesamowity wpływ na smak dań, których jest dodatkiem. Używam jej również jako przyprawy.
Polecam gorąco
Ściska
Ilona ♥

poniedziałek, 3 lutego 2014

Tea masala, mieszanka do herbaty indyjskiej



Masala w języku hindi oznacza przyprawy. Jest wiele niesamowicie aromatycznych mieszanek masala. W Polsce najpopularniejsza to garam masala, ale dzisiaj zaproponuję Wam mieszankę przypraw do herbaty, Chai Masala lub, jak kto woli, Tea Masala.  
Jest bardzo aromatyczna, przypomina mieszankę piernikową i nic w tym dziwnego, ponieważ jak ona, składa się z przypraw korzennych, w troszeczkę innych proporcjach. 
Kiedy skończyła mi się oryginalna mieszanka sprezentowana przez Dankę, znaną Wam z magazynu Pasje i Smaki, postanowiłam stworzyć własną. Tym razem skorzystałam z bogatej oferty firmy Przyprawy Świata z Gdyni (KLIK), gdzie przyprawy możemy dostać już w wersji mielonej, ale jeżeli ktoś woli ucierać samodzielnie, to i dla nich znajdą się owe aromaty w opcji całej :) Osobiście i z pełnym przekonaniem mogę polecić tą firmę, od lat jestem ich wierną klientką i zaraziłam tym wielu znajomych.


Mieszanka do herbaty indyjskiej Tea Masala
Potrzebne będą:
  • 3 łyżki mielonego imbiru
  • 2 łyżki mielonego cynamonu
  • 2 łyżki mielonych goździków
  • 2 łyżki mielonego kardamonu zielonego
  • 1 łyżka mielonej gałki muszkatołowej
  • 1/2 łyżeczki mielonego pieprzu kolorowego
  • 1 łyżka mielonego kardamonu czarnego (opcjonalnie)
Wszystkie przyprawy wrzucamy do słoiczka i bardzo dokładnie mieszamy. Przechowujemy w suchym miejscu.

Najlepiej użyć całe przyprawy i samodzielnie je sproszkować przy pomocy bardzo mocnego blendera (czego osobiście nie polecam), albo w moździerzu, ręcznie ucierając.
Taką mieszankę można podarować, komuś, kto lubi aromatyczne napoje z nutką pikanterii, ponieważ niewątpliwie szczypie  w język.
Warto również wspomnieć, że przyprawy jak imbir, gałka muszkatołowa, cynamon czy goździki , jak również herbata z nimi zrobiona, są doskonałymi afrodyzjakami. Z całą pewnością taki napój zastąpi eliksir miłości.
Bardzo jestem ciekawa, jakie robicie eliksiry miłości i czy na co dzień przemycacie do potraw afrodyzjaki.
Napiszcie w komentarzu lub w mailu. Z niecierpliwością czekam na Wasze opinie.
Ściskam Ilona

sobota, 25 stycznia 2014

Pęczak z kurczakiem i warzywami



Pogotowie przepisowe 24 godziny na dobę. Dzwoni siostra: ...szybko wymyśl coś, żeby 30 osób się najadło. Dobre, pożywne i łatwe do przygotowania. Tylko musi być coś innego niż (...) i tu wymieniła dania proponowane przez pozostałe osoby makaron z sosem, ziemniaki z mięsem. Przypomniała mi się kasza, pęczak, którą dawno temu przygotowałam na obiad jak miałam niezapowiedzianych głodomorów przy stole. Bardzo mi smakowało i pozostałym biesiadnikom, można się tym najeść. Kasza zdrowa, o warzywach nie wspomnę, a pierś z kurczaka zadowoli mięsożerców. 


Pęczak z kurczakiem i warzywami
Potrzebne będą:
  • 500 g kaszy pęczak
  • 2 podwójne piersi z kurczaka
  • pęczek selera naciowego
  • około 10 pomidorków koktajlowych
  • pęczek natki pietruszki 
  • pesto, np. z pokrzywy (przepis)
  • mieszanka przypraw do shoarmy 
  • sól do kaszy
  • oliwa aromatyzowana (przepis)
Kaszę pęczak gotujemy według instrukcji na opakowaniu. Pierś z kurczaka  przyprawiamy i podsmażamy na rozgrzanej patelni z odrobiną oliwy. Warto smażyć w całości i gotową pierś pokroić w kawałki, ponieważ zatrzyma w sobie więcej soków i jest smaczniejsza. Kiedy pierś będzie usmażona, wyciągamy ją i wrzucamy na patelnię pokrojony w kawałki seler i przekrojone pomidorki, podsmażamy 3-4 minuty i dokładamy ugotowaną kaszę. Wszystko dokładnie mieszamy i smażymy kolejne 3 minuty. W ostatniej chwili dokładamy pokrojoną pierś z kurczaka i posypujemy posiekaną natką pietruszki. Podajemy z dużą łyżką pesto (zastępuje sos). 
Smacznego

Muszę Wam powiedzieć, że od pewnego czasu serwuję posiłki z różnymi gatunkami kasz. Dzisiaj zrobiłam synkowi pyszny deser z kaszy jaglanej i połowę mu zjadłam, heh, ale ten podam Wam innym razem.
Bardzo jestem ciekawa jakie kasze Wy lubicie. Napiszcie do mnie koniecznie.
Ściskam Ilona




czwartek, 16 stycznia 2014

Olej i oliwa aromatyzowane mieszanką



Czy też się cieszycie, że troszeczkę mrozku przyszło? Osobiście nie mogłam się doczekać. Serdecznie dosyć miałam tej szarugi i błotnistej powierzchni za oknem. I choć zdecydowanie preferuję temperatury w przedziale 21-26 stopni, to w obecnej sytuacji -500 nastraja mnie pozytywnie. Nawet na spacery wróciła ochota.
Ale nie będę tu czarowała i udawała wielbicielkę arktycznych temperatur. Mój wolny czas, którego ilości mnie nie rozpieszczają spędzam w kuchni na eksperymentach (i nie tylko) i na .... na nic więcej mnie mam :) heh. Resztę klasyfikuję do obowiązków, przyjemnych i relaksujących, ale jednak obowiązków.
Nie przedłużając. Dzisiaj rewelacyjny dodatek i niesamowicie prosty. Jest to wersja zdecydowanie bez sztucznych aromatów, choć bardzo aromatyczna.
Olej i oliwa - robię jedno i drugie, choć przyznaję, że od zasobności portfela to zależy. Oliwa jest wersją sporo droższą, ale jednocześnie znacznie zdrowszą. Więc jedną i drugą robię.
Dzisiaj wersja z mieszanką aromatyczną.


Olej lub oliwa aromatyzowana mieszanką
Potrzebne będą:
  • 1 litr oleju słonecznikowego lub oliwy z oliwek
Mieszanka aromatyczna:
  • 3 gałązki świeżego rozmarynu
  • 3-6 małych ząbków czosnku
  • 3 liście laurowe
  • około 12 ziaren pieprzu seczułańskiego
Olej lub oliwę wlewamy do garnka, dokładamy mieszankę przypraw i ziół. Pamiętajmy, aby świeże zioła były suche, rozgrzany tłuszczę będzie "strzelał", zaś czosnek warto delikatnie rozgnieść lub przekroić na pół. Następnie całość podgrzewamy na małym ogniu. Uważajmy, aby przyprawy nie zaczęły się spalać. Bo uzyskamy bardzo gorzki smak i olej nie będzie się nadawał do użycia. Kiedy poczujemy wyraźny aromat czosnku, nasza oliwa, olej jest gotowa. Odstawiamy, studzimy i ostrożnie przelewamy do butelki, wkładając również zioła i przyprawy, że nadal oddawały swój aromat. 
Ja używam kilku butelek, w ciekawych kształtach, ustawiam jako dekorację w kuchni. Ale to takie moje skrzywienie, wręcz obsesja. heh;)

Oleje i oliwy można przygotować w różnych smakach. Często szykuję je w sezonie letni, kiedy zioła w słońcu oddają najwięcej aromatów. 
Lubię wersję z samym czosnkiem i to zdecydowanie mój faworyt, ale często jest tak, że zalewam podgrzanym olejem lub oliwą świeże zioła usadowione w butelkach, np. tymianek cytrynowy, oregano, tymianek zwyczajny, czy sam rozmaryn lub majeranek. Ale o tym w sezonie letnim. Kiedy zaczną rosnąć moje zioła. 
Teraz uciekam, mam jeszcze kilka niespodzianek, więc zaglądajcie. 
Ściskam Ilona


czwartek, 28 listopada 2013

Risotto z selerem naciowym i przyprawami świata



(post sponsorowany)
Jakiś czas temu otrzymałam kilka fantastycznych przypraw do przetestowania. Przyprawy Świata bo o nich mowa poznałam kilka lat temu, zakochałam się w ich smaku, więc jak dostałam propozycję by je Wam przedstawić, nie miałam problemu co i jak zaprezentować.
Przyprawy podzieliłam na kilka dań. Dzisiaj pomidory z bazylią i czosnkiem, jedna z moich ulubionych, idealnie wpasowała się w pomysł na obiad. Risotto z selerem naciowym i pomidorami w kilku odsłonach. Proste danie i fantastyczne w smaku.


Risotto z selerem naciowym i pomidorami
Potrzebne będą:
  • 1 szklanka ryżu
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • 3 szklanki bulionu
  • 4-5 łodyg selera naciowego
  • suszone pomidory (przepis)
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • pomidory z bazylią i czosnkiem "Przyprawy Świata"
  • sól
  • oliwa aromatyzowana czosnkiem
  • masło
Na patelni rozgrzewamy oliwę aromatyzowaną czosnkiem i podsmażamy pokrojony w talarki seler naciowy. Następnie dorzucamy ryż i prażymy, aż stanie się przeźroczysty. Po chwili zalewamy częścią bulionu, kiedy ryż go wchłonie, ponownie zalewamy bulionem. Czynność powtarzamy, aż uzyskamy odpowiednią miękkość ryżu. Dokładamy pomidory suszone, koncentrat pomidorowy i podsmażamy. Na koniec dokładamy pomidorki koktajlowe pokrojone w ćwiartki i doprawiamy suszonymi pomidorami z bazylią i czosnkiem "Przyprawy Świata" oraz łyżką masła. W razie potrzeby można dosolić. 
Smacznego


W mojej szufladzie znajdziecie wiele ciekawych przypraw. Oto kilka z nich, które wraz z firmą Przyprawy Świata będę dla Was smakowała. Już wkrótce kolejne smaczne dania.
Tym czasem zapraszam gorąco do zapoznania się z bogatą ofertą przypraw. 
Czekam na Wasze komentarze, a może już znacie tą firmę? Jeżeli tak, który ze smaków jest Wasz ulubiony. Piszcie do mnie.
Ściskam Ilona




środa, 20 listopada 2013

Przyprawa piernikowa



W najbliższym czasie będę wpadała tutaj na chwilę starając się wrzucić jak najwięcej przepisów. Słowa wstępu będą mocno okrojone, ponieważ oprócz pichcenia w kuchni, tworzenia kartek świątecznych, szykowania najnowszego numeru magazynu i mycia podłogi... nic się u mnie nie dzieje ciekawego. 
W domu wesoło, ponieważ maleństwo zaczęło uprawiać wspinaczkę ekstremalną połączoną z polerowaniem pakietu, więc jak się domyślacie, oczy mam umiejscowione dookoła głowy.
Powoli zaczynam dzielić się z Wami przepisami świątecznymi.  Dzisiaj przyprawa piernikowa. Kiedyś kupowałam gotową, ale od dawna robię sama i zdecydowanie wolę tą wersję.

Przyprawa piernikowa
Potrzebne będą:
  • 5 łyżek cynamonu
  • 2 łyżeczka kardamonu
  • 1 łyżeczka goździków
  • 1,5 łyżeczki imbiru 
  • 1,5 łyżeczka gałki muszkatołowej
  • pół łyżeczki anyżu
  • pół łyżeczki pieprzu kolorowego
  • pół łyżeczki ziela angielskiego
Powyższe proporcje dotyczą przypraw mielonych. Można zakupić gotowe lub samodzielnie zmielić przy pomocy młynka albo tradycyjnego moździerza. 
Wszystkie przyprawy dokładnie ze sobą łączymy. Przechowujemy w szczelnie zamkniętym pojemniku i suchym miejscu. 


Ciekawa jestem, czy u Was też już pachnie świętami. Czekam na Wasze komentarze.
Wypatrujcie również nowego numeru Pasje i Smaki. Znajdziecie tam przepis na przyprawę piernikową, ale również wiele ciekawych pomysłów na prezenty, smaczne potrawy i ... sami zobaczcie już 4 grudnia.
Ściskam Ilona




piątek, 4 października 2013

Udko z kurczaka z ziemniakami i cukinią. Garnek rzymski




Podczas rozmowy o sporcie i dietach naszła mnie niesamowita ochota na danie zapiekane w garnku rzymskim. Dania z tego glinianego naczynia smakują nieziemsko i są zdrowe, co dodatkowo podnosi ich punktację. Na rynku jest wiele garnków, są nawet elektryczne. Ja uważam, że glina ma swój urok i z pewnością dodaje smaczku.
Jak do mnie trafił?? Szukałam garnka rzymskiego długo. Nie ukrywam, że miała również znaczenie cena. Koleżanka przesłała mi link do sklepu Pana Mariusza. Zakupiłam garnek i tak zakochałam się w pracach tego człowieka. Mistrz w swojej dziedzinie i tak zaczęła się nasza współpraca.
Kto jeszcze nie ma takiego garnka musi sobie go sprawić. Dania warte grzechu. Poza tym niedługo święta :) Czas pisać listy do Świętego Mikołaja :)





Uda z kurczaka z ziemniakami i cukinią 
zapiekane w garnku rzymskim
Potrzebne będą:

  • 4 uda z kurczaka
  • 1 kg ziemniaków
  • 2 małe cukinie
  • 2 ząbki czosnku
  • 3 gałązki świeżego rozmarynu + 1 dodatkowa
  • sól, pieprz
  • opcjonalnie oliwa
Przygotowanie posiłku zaczynamy od zanurzenia glinianego garnka w wodzie minimum na pół godziny.
Zaczynamy szykowanie dania.
Siekamy rozmaryn i czosnek drobno, doprawiamy solą, mieszamy z 1 łyżeczką oliwy. Uda z kurczaka myjemy, osuszamy i oddzielamy skórę od mięsa, ale ostrożnie i nie do końca, tworzymy coś na kształt kieszonki, w którą wkładamy wcześniej przygotowaną mieszankę. Dokładnie rozprowadzamy po całości cienką warstwą i naciągamy skórę. W razie potrzeby możemy skórę "przymocować" wykałaczką.
Tak przygotowane solimy i pieprzymy z obu stron.
Czas na warzywa. Cukinię myjemy i kroimy w łódeczki długości około 5 cm. Tak samo przygotowujemy ziemniaki. Oba warzywa solimy, można również delikatnie skropić oliwą.
Do namoczonego garnka wkładamy kolejno ziemniaki, cukinię i uda , plus dodatkowa gałązka rozmarynu.
Jeżeli zaczynamy przygodę z garnkiem, dno można skropić oliwą, ale nie jest ot konieczne.
Piekarnik ustawiamy na 200 stopni i wkładamy do jeszcze zimnego nasz garnek rzymski z zawartością. Po około 1,5 godziny nasz idealny posiłek gotowy.
Smacznego 

Czy macie już doświadczenia z garnkiem rzymskim, a może dopiero zaczynacie. Piszcie, jestem ciekawa Waszych opinii. Będzie mi również miło jeżeli polubicie moją fanstronę na faceboku.
Tym czasem ściskam gorąco 
Ilona



piątek, 12 lipca 2013

Chłodnik z awokado i bazylią






Wczoraj wraz z większą częścią rodzinki w formie relaksu wybrałam się na piknik. Pogodę zamówiłam wcześniej, więc była piękna. Mamy takie cudowne miejsce wypadowe niedaleko domu. Woda, zieleń, konie, cisza - czego chcieć więcej. Dla mnie to najskuteczniejsza pigułka na dobry nastrój, urodę, zdrowie...
A mowa o Rzucewie, zamku króla Jana III Sobieskiego i przepięknym terenie go otaczającym. Uwielbiam to miejsce, więc nie dziwne, że kilka lat temu właśnie tam zjedliśmy pyszny obiad weselny.
Nasz piknik rozpoczęliśmy od kawy i lodów w romantycznej, zamkowej kawiarence z widokiem na piękne konie. Następnie spacer brzegiem zatoki i smakołyki przy molo.






Jednym z dań które przygotowałam był chłodnik z awokado. Ja uwielbiam. Jest strasznie smaczny, a w tak piękną i słoneczną pogodę wręcz idealny. Podaję go najczęściej z serowymi crostini z pomidorami. Pyszotka. A przepis na crostini, następnym razem.


Zielony chłodnik z awokado
Potrzebne będą:
  • 2 duże awokado
  • 3 łyżki posiekanej, świeżej bazylii ogrodowej
  • 2 łyżki posiekanego, młodego koperku
  • 500ml naturalnego jogurtu greckiego
  • 1/3 szklanki mleka
  • do dekoracji: ogórek świeży, pomidor bez skórki, orzechy nerkowca, kwiat tymianku
Miąższ z awokado wkładamy do miski i ugniatamy. Dosypujemy posiekane zioła, mleko oraz jogurt grecki, dokładnie ze sobą mieszamy za pomocą blendera. Wkładamy do lodówki na minimum 30 minut, aby się schłodził. Podajemy udekorowany posiekanym w drobną kostkę ogórkiem i pomidorem oraz posiekanymi, uprażonymi orzechami nerkowca i kwiatami.

Następny piknik - pojezierze kaszubskie :)
Ściskam Ilona