Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Obiady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Obiady. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 listopada 2015

Gęsia pierś w korzennych aromatach




Jak obiecałam tak zrobiłam. Dzisiaj smaczna część mojej przygody z pokazem kulinarnym jaki miałam zaszczyt poprowadzić w Gdańsku na jarmarku Świętego Marcina, o którym pisałam TUTAJ.
Firma Magnetic Group zaprosiła mnie do współpracy i poprowadzenia pokazu kulinarnego dla uczestników Jarmarku. Troszkę się bałam wystąpienia przed tak ogromną grupą ludzi, a jak chcieli mi dać mikrofon zdrętwiałam... podziękowałam za niego i postanowiłam użyć siły mojego głosu. Na szczęście z pozytywnym skutkiem. I tak, kiedy podstawiono mi niebieski mikrofon Radia Gdańsk, purpura na policzkach mnie nie ominęła ... (klik). Ale do sedna. Wspominałam o mojej niecodziennej propzycji gęsiny w piernikowej odsłonie? Zrobiła furorę - jestem bardzo dumna, a to już przepis dla Was. To mięso pokochałam od nowa.


Gęsia pierś w korzennych aromatach z sosem pomarańczowym
Potrzebne będą:

Piersi gęsie wraz ze skórą myjemy i dokładnie osuszamy. Skórę nacinamy w kratkę, całość z obu stron posypujemy przyprawą piernikową i odstawiamy na kilkanaście minut. W tym czasie szykujemy pomarańcze. Wszystkie bardzo dokładnie myjemy. Pomarańcze nie powinny być woskowane. Następnie przy pomocy tarki ścieramy skórkę. Z 2 pomarańczy wyciskamy sok, pozostałe "filetujemy" uzyskując idealne cząstki bez białej błonki.
Kiedy wszystko mamy gotowe, na zimnej patelni układamy pierś z gęsi, skórą do dołu i smażymy aby wytopił się tłuszcz, około 7-8 minut. Następnie odwracamy piersi i smażymy około 5 minut na tłuszczu, który się wytopił ze skóry.
Kiedy pierś będzie rumiana, podlewamy odrobiną wody i częścią soku pomarańczowego i dusimy do miękkości. W razie potrzeby podlewamy kolejną częścią soku.
Kiedy pierś będzie już miękka odkładamy na talerz, przykrywając szczelnie folią aluminiową, żeby mięso odpoczęło i zachowało swoje soki.
W tym czasie na patelnię wlewamy pozostałą część soku, cząstki pomarańczy i miód. Sos odparowujemy 2-3 minuty. 
Mięso kroimy w plastry, podajemy na przykład z makaronem korzennym, podlewamy sosem pomarańczowy i dekorujemy startą skórką.

Mam nadzieję, że zaciekawiłam Was tym przepisem. Piszcie w jakiej postaci gąskę lubicie. Strasznie jestem ciekawa. 
Ściskam Ilona ♥

piątek, 30 października 2015

Kopytka



Co prawda wiele ludzi w dniu dzisiejszym zasypie Was Halloweenowymi pomysłami, ja dzisiaj miałam ochotę na kopytka. Czasami tak mam, nagotuję ziemniaków na obiad tylko po to, żeby narobić sobie ziemniaczanych klusek. Jeżeli mam ich sporo, lubię zamrozić, bo ja również mam takie chwile, że nie mam najmniejszej ochoty na stanie przy garach. W takich dniach wielbię ponad wszystko mój zamrażalnik. Wyciągam, rozmrażam i podsmażam na masełku... mrrrr To się nazywa obiadek. 


Kopytka
  • 500 g ziemniaków (już obranych i ugotowanych)
  • 1 łyżka masła
  • 1 łyżka mleka
  • 1 jajko od szczęśliwej kurki
  • 1 szklaka mąki pszennej
  • sól do smaku

Ziemniaki już ugotowane wrzucamy do miski dokładamy masło i mleko i bardzo dokładnie układamy. Można przepuścić przez praskę do ziemniaków. Następnie do miski dokładamy jajko, mąkę i wyrabiany do uzyskania jednolitej masy. Z tak przygotowanego ciasta ziemniaczanego formujemy wałek, delikatnie spłaszczamy i kroimy pod skosem, uzyskując formę naszych kopytek.
Tak przygotowane gotujemy w bardzo dużej ilości wrzącej wody lekko osolonej. Kiedy wypłyną na powierzchnię, gotujemy jeszcze minutę i wyciągamy za pomocą łyżki cedzakowej.
Podajemy z odrobiną masła, posypane szczypiorkiem lub bazylią.
Kopytka są również świetnym dodatkiem do mięsa, na przykład gulaszu.


Życzę smacznego
Ściskam Ilona ♥

wtorek, 20 października 2015

Kurczak w czarnuszce





Czasami człowiek siedzi i zastanawia się co podać na obiad. Są takie dni, że nie mam ochoty na szaleństwa, a są takie dni, że serwuję tak zwany "przegląd lodówki". Przyznam, że to jedne z moich ulubionych dań. Czasami też bywa, że ze banalnie prostych składników podajesz niesamowite danie. 
I takim właśnie jest kurczak w czarnuszce, który zwykle podaję z czerwonym ryżem. Danie niesamowicie proste, robi się praktycznie samo, a smak bardzo ciekawy, przede wszystkim dzięki czarnuszce. Jakiś czas temu o czanuszce troszeczkę napisałam, o jej dobru i zdrowiu jakie ze sobą niesie, więc warto ją zaserwować na stole. Tu artykuł o czarnuszce.



Kurczak w czarnuszce podawany z czerwonym ryżem
Potrzebne będą:
  • 4 udka z kurczaka
  • 2 łyżki czarnuszki mielonej
  • 1 łyżka nasion czarnuszki
  • 3 młode marchewki
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 cebula
  • 2 łyżki oleju tłoczonego na zimno
  • pęczek pietruszki
  • sól himalajskka do smaku
  • ryż czerwony

Udka z kurczaka myjemy i wkładamy do worka do pieczenia, następnie dokładamy pokrojoną w plastry marchewkę, posiekaną w piórka cebulę, rozgniecione ząbki czosnku. Całość posypujemy czarnuszką, solimy do smaku i polewamy olejem. Zamykamy worek, i wszystko masujemy tak aby składniki obtoczyły kurczaka. Odkładamy do lodówki na minimum godzinę. 
Po czasie, worek z zawartością układamy w naczyniu żaroodpornym i pieczemy 45 minut w 190-200 stopniach C.
Kiedy nasz kurczak będzie gotowy, wyciągamy formę, wykładamy na nią kurczaka wraz zawartością z worka i ponownie wstawiamy, żeby podpiec skórkę uda. Około 15 minut.
W trakcie pieczenia się kurczaka gotujemy czerwony ryż zgodnie z instrukcja na opakowaniu.
Danie podajemy bardzo obficie posypane posiekana zieloną pietruszką.

Danie niesamowicie proste, a jaki efekt i smak. Polecam.
Ściskam Ilona ♥

wtorek, 6 października 2015

Kiełbasa inaczej - szaszłyki z grilla




Mamy październik, ale pogoda ciągle dopisuje. Oby jak najdłużej. Cieszymy się jak małe dzieci kiedy znajdziemy odrobinę czasu, żeby pobyczyć się i rozpalić grilla lub ognisko. Czasami jest to bardzo spontaniczna decyzja, więc nie zawsze znajdują się w domu produkty na grillowe smaczki, ale kiełbasę i troszeczkę warzyw można dostać o każdej porze :) Super. Ale prawda jest taka, że w głowach nam się troszeczkę poprzewracało i zwyyykłą kiełbasę to musimy odrobinę uatrakcyjnić. Nic trudnego.
Przepis dzisiejszy będzie banalny, ale w swojej prostocie bardzo fajny i smaczny. Nie podam Wam ilości - to wszystko zależy od naszego apetytu :) 


Szaszłyki grillowane z kiełbasą
Potrzebne będą:

  • kiełbasa
  • pieczarki
  • papryka
  • przyprawa do grilla

Kiełbasę kroimy w grube plastry, pieczarki na pół, paprykę w spore kwadraty. Wszystkie elementy naprzemiennie nabijamy na patyk i dość mocno uciskamy.
Następnie układamy na rozgrzanym grillu i rumienimy. Uwaga, żeby nie spalić. 
Szaszłyki smakują idealnie z surówką colesław i sosem czosnkowym

To co, grillujemy w październiku? Kto się przyłącz?
Ściskam Ilona ♥

piątek, 14 sierpnia 2015

Grillowana pierś z kurczaka faszerowana selerem sałatkowym



Nadal mamy piękne lato i mam zamiar z niego korzystać ile się da. Wycieczki rowerowe co drugi dzień, to już u mnie norma. Zapieramy się razem z chłopakami na krótką przejażdżkę po lesie i wracamy głodni. Ale przecież nie będziemy zapychali się chlebem ;) Można wrzucić coś na ruszcik. Ostatnio wpadłam na pomysł faszerowanej piersi z kurczaka. A potem olśniło mnie, że na faszeruję ją selerem i wystartuję w konkursie. Co myślicie o tej propozycji?



Grillowana pierś z kurczaka faszerowana selerem sałatkowym
Potrzebne będą:
  • 2 piersi z kurczaka
  • 5 łyżek selera sałatkowego Dagoma
  • 2 łyżki majonezu
  • 1 gruby plaster sera (około 0,5 cm)**
  • 1 łyżeczka świeżego oregano
  • przyprawa indyjska meat masala

Pierś z kurczaka oczyszczamy z błonek i nacinamy wewnątrz tworząc kieszonkę. Seler sałatkowy , oregano mieszamy z majonezem i pokrojonym w drobniutką kostkę ser żółty. Dobrze ze sobą łączymy i faszerujemy pierś z kurczaka. Kieszonkę możemy "zamknąć" wykałaczką, aby podczas grillowania nie wypadł farsz. Mięso obficie posypujemy przyprawą i zawijamy w folię aluminiową. 
Tak przygotowane kładziemy na rozgrzanym grillu. Pieczemy około 10 minut**. Pod koniec grillowania wyciągamy pierś z folii i układamy bezpośrednio na grillu, żeby nabrała ładnych, rumianych paseczków. 
Podajemy

Moja rada:
** Ja użyłam paluszków serowych dla dzieci, jeżeli nie macie można pokroić każdy ser w maleńką kostkę.
** Należy pilnować czasu pieczenia. Pierś nie może być surowa, to niebezpieczne dla zdrowia, ale długo grillowana będzie sucha i niesmaczna. 

Ten przepis wystawiam w konkursie na blogu Wielki Apetyt, liczę, że tym razem się uda :) 
Ściskam Ilona ♥





poniedziałek, 27 lipca 2015

Faszerowane kwiaty cukinii



W tym roku warzywa i owoce pięknie szaleją w moim ogrodzie. Jednak postawiłam na kilka warzyw, które uwielbiam i one obdarzyły mnie cudownym urodzajem. Nawet nie wiecie jak jak kocham ten ogródek i strasznie cierpię, że tak mało czasu mogę mu poświęcić. I wiem jedno, nawet jak się przeprowadzę, to choćbym miała część pokoju przerobić na szklarnię - zrobię to!

Najbardziej cieszę się z cukinii, kocham to warzywo, a kiedy jest w fazie kwitnienia nie może się obejść bez faszerowanych kwiatów. Ci którzy ich nie lubią, znaczy, że jeszcze nie jedli :) Nie sposób przejść obojętnie obok cudownego i niecodziennego dania pięknie na talerzu podanego.
Dlatego też postanowiłam moje faszerowane kwiaty wystawić na konkursie u Alicji z Wielki Apetyt, powiedzcie sami - czyż nie prezentował by się pięknie kwiat cukinii na taki talerzu?  


Faszerowane kwiaty cukinii
4 sztuki
Potrzebne będą:
  • 4 kwiaty cukinii z maleńką cukinią (mogą być bez)
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 1 szklanka wody
  • 1 jajko od szczęśliwej kurki
  • 200 gram serka typu Almette naturalny
  • 2 gałązki świeżego tymianku
  • młody szczypiorek
  • 3-4 rzodkiewki
  • kilka suszonych pomidorów
  • świeżo mielony pieprz kolorowy
  • sól himalajska
  • olej do smażenia
  • jadalne kwiaty do dekoracji 

Kwiaty cukinii z warzywem dokładnie oczyszczamy z robaczków, płuczemy i osuszamy**. Szykujemy farsz. Zioła, rzodkiewkę i suszone pomidorki bardzo drobno siekamy. Łączymy z serkiem, przyprawiamy i dokładnie mieszamy. Tak przygotowanym faszerujemy kwiaty cukinii, delikatnie je dociskając, żeby stworzyły rodzaj kokonu dla naszego farszu.
Z jaja, mąki i wody szykujemy ciasto naleśnikowe. Wszystkie składniki mieszamy, ostrożnie zanurzamy kwiat wraz z całą cukinią, obtaczamy dokładnie i smażymy na głębokim oleju.
Kwiaty smażymy po kilkanaście sekund z każdej strony, do momentu, aż ciasto będzie ładnie przyrumienione. Gotowe, wykładamy na talerz z ręcznikiem papierowym, aby tłuszcz ładnie wsiąkną w papier.
Kiaty cukinii podajemy na ciepło udekorowane innymi kwiatami (jadalnymi) np. nawłocią, kwiatem tymianku lub bratkami.

Moja rada:
** Należy bardzo delikatnie myć i osuszać kwiaty cukinii, ponieważ łatwo odpadają od warzywa. Kiedy jednak nam się to zdarzy, można przygotować według przepisu i podając delikatnie połączyć na talerzu dla uzyskania efektu.

Co sądzicie o mojej letnie propozycji? Musicie ją wypróbować, nic prostszego, a efekt niesamowity. Trzymajcie też za mnie kciuki może się uda.
Ściskam Ilona ♥

środa, 22 lipca 2015

Tarta z brokułami i ricottą

tarta, brokuły, brokuly, kuchnia wloska, menu italiano, italia, kuchnia ilony, tarta z brokulami i ricotta


Dzisiaj kolejne danie z moich ulubionych książek z kuchnią włoską. Bardzo smaczna wytrawna tarta, która świetnie odgrywa główną rolę na obiedzie lub kolacji. Rewelacyjna  na zimno, więc wystąpiła u mnie również podczas jednej z ogrodowych biesiad.
Świetne połączenie delikatnego serka i warzyw w kruchym, sezamowym cieście. Yummy - co tu dużo mówić.


Tarta z brokułami i ricottą
Potrzebne będą:

  • 200 g mąki 
  • 400 g brokułów
  • 250 g ricotty
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 łyżeczka ziaren sezamu
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • sól
  • pół szklanki wody

Na stolnicy usypujemy z mąki stożek, dodajemy oliwę, sól i ziarna sezamu. Dolewając stopniowo wodę wyrabiamy ciasto. W razie potrzeby możemy zwiększyć lub zmniejszyć ilość wody. Ciasto musi być miękkie i elastyczne. Gotowe przekładamy do miski obsypanej mąką, przykrywamy ściereczką i wstawiamy na pół godziny do lodówki, żeby odpoczęło.
W tym czasie szykujemy farsz. Brokuły oczyszczamy, odkrawamy stwardniałe nóżki, resztę myjemy i wrzucamy na 4 minuty do wrzątku. Następnie odcedzamy i podsmażamy na patelni z odrobiną oliwy i posiekanym czosnkiem. Odstawiamy do ostygnięcia.
Wystudzone brokuły łączymy z serkiem ricotta.
Wyciągamy nasze ciasto, wałkujemy na dwa cienkie placki. Jeden układamy na wyłożoną papierem blachę, nakładamy farsz i przykrywamy drugim plackiem. Dokładnie sklejamy brzegi i całość delikatnie smarujemy  oliwą rozrobioną w małej ilości wody. Nacinamy u góry, żeby para mogła uchodzić.
Tak przygotowaną tartę pieczemy około 25 minut w 180 stopniach C.
Można podawać na ciepło lub na zimno.

Muszę powiedzieć, że wyszła doskonała i z całą pewnością nie raz zagości na moim stole. Może z delikatnymi modyfikacjami? W ogrodzie duża ilość cukinii, więc wszystko przede  mną.
Czy Was również zafascynowały moje wyobrażenia kuchni włoskiej? Zapraszam do wyrażania opinii.  
Ściskam Ilona ♥


źródło przepisu: "Menu Italiano, Na co dzień i od święta" Wydawnictwo Jedność

czwartek, 18 czerwca 2015

Makaron z oregano i włoską oliwą extra vergine Terre Rosse

makaron, domowy makaron z oregano, pasta, kuchnia wloska, italia, cucina italiana. makaron,



Jakiś czas temu (17 maja 2015) miałam okazję poznać fantastycznych ludzi z pasją. Tworzą cudo! Anna i Mario Ciampetti - producenci niesamowitej oliwy i właściciele gospodarstwa rolnego  Hispellum w miejscowości Spello w sercu słonecznej Italii. 
Moją fascynację tym krajem i kuchnią znacie, więc ta sympatia jest kolejnym krokiem i przygodą w moim życiu. Jak nie trudno się domyśleć, nie była to pierwsza oliwa w moim życiu, ale z pewności pierwsza, która przykuła moją uwagę. Jest fantastyczna. 

Bardzo cieszę się i dziękuję The Coffee Factory za zaproszenie i degustację oliwy. Mam nadzieję, że będę miała jeszcze okazję porozmawiać przy kawie.
Tym czasem zapraszam na mój przepis, w którym główną rolę gra wspomniana oliwa.




Makaron domowy z oregano
Potrzebne będą:

  • 300 g mąki pszennej
  • 3 jajka od szczęśliwych kurek
  • 1 łyżka oliwy
  • 3 łyżki posiekanego świeżego oregano.
Wszystkie składniki wkładamy do miski i zagniatamy ciasto, aż będzie elastyczne. Następnie formujemy kulę, wkładamy do woreczka i odstawiamy na około 30 minut, żeby ciasto odpoczęło.
Po tym czasie dzielimy na części i każdą z nich wałkujemy na placki grubości około 1 mm.
Jeżeli posiadamy maszynkę do makaronu, przepuszczamy ciasto, aż do uzyskania odpowiedniej grubości*. 
Następnie rozwałkowane ciasto kroimy w paski, szerokości około 7 mm. Rozkładamy, aby przeschły. 

Makaron z oregano z buraczkami oraz oliwą włoską
Potrzebne będą:
  • 2 średnie buraki - ugotowane
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 szklanka zielonych oliwek
  • 1/2 pęczka świeżego oregano
  • włoska oliwa Terre Rosse Extra Vergine
  • pieprz i sól 
Ugotowane buraki kroimy dość dużą kostkę, czosnek siekamy w drobniutką kosteczkę (nie wyciskamy). Na suchą patelnię wrzucamy buraki i czosnek, doprawiamy do smaku, delikatnie podgrzewamy.*
Makaron z oregano (przepis wyżej) gotujemy w bardzo dużej ilości wody około 3-4 minuty*, aż będzie al dente. Odcedzamy.

Makaron nakładamy na talerz z podsmażonymi buraczkami, posiekanymi oliwkami i posypany świeżym oregano. Przed podaniem polewamy oliwą Terre Rosse Extra Vergine.

Moja rada:
* Polecana proporcja gotowania makaronu: 100 g makaronu : 1 litr wody : 1 łyżeczka soli.
* Świeży makaron, gotujemy bardzo krótko. Należy pilnować czasu.
* Używając maszynki do makaronu proponuję nie przekraczać grubości oznaczonej numerem 3, ponieważ zioła mogą rozrywać ciasto.
* Należy uważać przy podsmażaniu czosnku, szybko się przypala, jest bardzo gorzki i psuje smak potrawy.

Muszę przyznać, że zakochałam się w tej oliwie, wręcz uzależniłam. Niestety tak samo mój mąż zareagował, więc zniknęła wczoraj ostatnia kropla. Już tęsknię <3
Mam nadzieję, że również lubicie takie proste dania. Zawsze uważam, że dobre produkty nie potrzebuję ogromnej oprawy, wystarczy sam makaron!
A co Wy sądzicie? Piszcie do  mnie, a ja chętnie porozmawiam. 
Ściskam Ilona ♥

środa, 20 maja 2015

Makaron ze szparagami, cukinią i pesto




Są takie dni, kiedy piękna pogoda wyciąga nas na całe dnie z domu. Siedzimy w ogrodzie, jeździmy na rowerze, biegamy po placach zabaw. Szkoda czasu na siedzenie przed komputerem, sprzątanie, pranie i inne obowiązki zamykające nas w czterech ścianach. I choć ogna i balkony pootwierane, obiad i tak powinno spożywać się na tarasie lub w cieni drzew. 
W takiej sytuacji stanie przy garach również nie należy do przyjemności, choć zdecydowanie moją pasją owa przyjemność jest. często jednak przenoszę swoją kuchnię do altany - gdzie wiele się dzieje. To taka moja letnia kuchnia, którą możecie nawet zaobserwować na niektórych filmach z przepisami, które tam nagraliśmy :) 
Dzisiaj jednak gotowałam w domu i jest to prosty, szybki bardzo przepis. Zielony, wiosenny i smaczny, a najpiękniejsze jest to, że był gotowy w 15 minut.


Makaron z pesto, szparagami i cukinią
Potrzebne będą:

Makaron gotujemy według wskazówek na opakowaniu, tak aby pozostał lekko twardawy. Szparagi i cukinię kroimy na kawałki. Na rozgrzaną patelnię wlewamy 2 łyżki oleju, wrzucamy przekrojony na ćwiartki czosnek, następnie wrzucamy warzywa. Przyprawiamy do smaku papryką, czubrycą i czarnuszką. Chwilę podsmażamy, ale muszą pozostać chrupiące.
Ugotowany makaron dokładamy do warzyw, [następnie mieszamy z pesto. Podajemy.
Moja rada:

  • Czarnuszka z powodzeniem zastępuje pieprz. 

Ściskam Ilona ♥

czwartek, 30 kwietnia 2015

Młoda kapustka na krótko



Zaglądając na ryneczek, nie powinno nikogo dziwić, że zakupiłam młodą kapustkę. Jak ją zobaczyłam, pięknie się do mnie uśmiechnęła, wskoczyła do siatki i poprosiła o przygotowanie na obiad. Zawsze kiedy rozpoczyna się sezon i zaczynają pojawiać się młode warzywa objadam się na potęgę. Pęknę kiedyś, ale cóż, uwielbiam i nie potrafię się oprzeć urokowi tych młodziutkich warzyw. 
Dzisiaj przepis bardzo prosty, ale doskonały. Moja mama robiła zawsze z pierwszymi dniami wiosny i kapustka będzie mi się kojarzyła z domem rodzinnym.


Młoda kapustka na krótko
Potrzebne będą:
  • 1 główka młodej kapusty
  • 3 młode marchewki
  • 1 cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • pęczek świeżego koperku
  • 300 g wędzonego boczku
  • 3 liście laurowe
  • 4-5 ziaren ziela angielskiego
  • pieprz i sól do smaku
Kapustę oczyszczamy z zewnętrznych liści i siekamy. Wrzucamy do garnka. Młodą marchewkę oczyszczamy i ścieramy na dużych oczkach tarki, dokładamy do kapusty. Dokładamy ziele angielskie, liść laurowy i zalewamy wodą, aby przykryła kapustę. Wstawiamy na mały gaz i gotujemy. W tym czasie cebulę i boczek kroimy w małą kosteczkę, podsmażamy, rumiane dokładamy do garnka. Koperek myjemy, siekamy. Połowę dokładamy do gotującej się kapusty, pozostałą część dorzucamy do gotowej już kapusty. Dotujemy, aż warzywa zmiękną i doprawiamy solą i świeżo mielonym pieprzem do smaku. 
Życzę smacznego.
Kapustkę podajemy z młodymi ziemniaczkami, obiad doskonały. A Wy jakie macie wspomnienia związane z obiadami dzieciństwa?
Ściskam Ilona ♥

sobota, 18 kwietnia 2015

Rosół

rosół, zupa, kuchnia ilony, makaron domowy,


Pogoda daje wiele do życzenia. Jednego dnia piękne słońce, wiosna za jaką tęsknimy, nawet lato, następnego dnia wiatr i deszcz. Ostatnio nawet za moim oknem gradem sypnęło. Odechciewa się spacerów i nastrój znika gdzieś za rogiem. Oby zdrowie pozostało, bo tego nie powinno na zabraknąć, bez względu n a pogodę i nastrój.
Rosół jest taki cudownym wynalazkiem, który rozgrzewa, z makaronem domowym nasyci, a odpowiednio przygotowany działa jak antybiotyk. Długo gotowany uwalnia wszelakie dobra, więc warto jeść rosół, stosując jako profilaktykę (zamiast pigułek). 
Dobry rosół rozgrzewa lepiej niż jakikolwiek inny płyn, nawet gorąca czekolada, czy herbata z rumem. A jak jest nam cieplutko i przyjemnie to i nastrój nam dopisuje. Polecam.
Rosół jest również dietetyczny, oczywiście kalorii dostarczy nam makaron, ale ja sobie nie wyobrażam jeść bez niego.



Rosół 
Potrzebne będą:

  • 2 nóżki kurczaka*
  • 2 udka kurczaka*
  • 2 skrzydełka kurczaka*
  • 3 litry zimnej wody
  • 4 młode marchewki
  • 2 korzenie pietruszki
  • 1/2 selera średniej wielkości
  • 1 por
  • 5 ziarenek ziela angielskiego
  • 6 ziarenek pieprzu
  • 1 łyżkę soli himalajskiej
  • 3 liście laurowe
  • 1 gałązka tymianku świerzego
  • 2 ząbki czosnku
  • 4 gałązki natki pietruszki
  • 1 cebula średniej wielkości

opcjonalnie

  • małą szczyptę szafranu (lub 1/2 łyżeczki kurkumy)
  • natka pietruszki do posypania

Mięso dokładnie myjemy i wkładamy do garnka. Zalewamy wodą i gotujemy na maleńkim ogni. W tym czasie myjemy i obieramy warzywa. Marchewkę, korzeń pietruszki i seler kroimy w plasterki, por, natkę, tymianek myjemy i wrzucamy do garnka. Czosnek obieramy kroimy na plasterki, cebulę opalamy na ogniu, aż zbrązowieje i dokładamy z czosnkiem do garnka. Wrzucamy posiekane warzywa, przyprawy i gotujemy na małym ogniu przez około 2 godziny. Należy zbierać szum, który zbiera się na powierzchni rosołu. Rosół musi delikatnie "pyrkać", nie może się zagotować ponieważ zmętnieje,  Zależy nam, aby był klarowny, a warzywa i przyprawy oddały wszystkie swoje walory. Podczas gotowania można dodać szafran lub kurkumę, rosół nabierze złotawego koloru.
Podajemy z domowym makaronem, posypany posiekaną natką pietruszki.

Moja rada:
*Zamiast nóżek, udek i skrzydełek możemy użyć kurczaka o wadze około 1,5 - 2 kg. 

Jeżeli chcielibyście dowiedzieć się czegoś więcej o walorach rosołu, zapraszam już wkrótce na KUCHNIA ILONY - bez recepty, gdzie podzielę się w Wami moimi metodami na zdrowie, dobre samopoczucie i zdradzam kilka sposobów na różne dolegliwości. To taki mój konik i na prośbę moich bliskich znajomych postanowiłam spisać i opublikować. 
Ściskam Ilona ♥




sobota, 21 marca 2015

Schab w szałwii

schab w szałwii, schab duszony, schab marynowany, schab, obiad, mięso duszone, potrawy z szałwią, szałwia, Bakra zdrowie płynące z natury, kuchnia ilony,

Czy Wam również szałwia kojarzyła się jedynie z ziołem leczniczym? Prawidłowo, ale niewątpliwie jej charakterystyczny smak i niesamowity aromat dodaje potrawom smaku. Zanim poznacie przepis na obłędny schab zacytuję modrości Wikipedii, gdzie zerknijcie i dowiecie się więcej na temat tego fantastycznego zioła.
Szałwia, roślina lecznicza. Znana już w starożytności również jako magiczna. Grecy i Rzymianie stosowali ją jako lekarstwo na ukąszenia węża, problemy ze wzrokiem, utratę pamięci. W średniowieczu stosowali ją jako lek na przeziębienia, gorączkę, padaczkę, choroby wątroby i zaparcia.  Szałwię uważano również za afrodyzjak. Arabscy uczeni twierdzili, iż spożywanie szałwii przedłuża życie. 
Surowiec zielarski: Liście (Folium Salviae) szałwii zawierają od 2,5 do 3% olejku lotnego, który zawiera m.in. tujon, cyneol,kamforę i pinen. Ponadto szałwia zawiera garbniki, flawonoidy, kwasy organiczne, gorycze, duże ilości witaminy B1 (ok. 850 mg%), witaminy PP oraz karoteny (witaminy A) i duże ilości witaminy C.
Działanie: Poprawia pracę układu trawiennego, obniża poziom cukru we krwi, a napary z szałwii łagodzą zapalenia gardła i skóry. Ponadto działa kojąco na depresję, zmęczenie, wyczerpania. Napar z szałwii stosuje się przy nadmiernym poceniu nocnym, zwłaszcza u gruźlików i neurotyków. Dzięki bakteriobójczym właściwościom stosuje się szałwię także zewnętrznie do płukania jamy ustnej, gardła, przy ropnym zapaleniu dziąseł, pleśniawce i przy anginie. Napar szałwii stosuje się także do okładów na trudno gojące się rany, owrzodzenia żylakowate nóg a także jako dolewkę do kąpieli w chorobach reumatycznych, wysypkach i innych schorzeniach skórnych.


Schab duszony i marynowany w szałwii
Potrzebne będą:
  • 6 kawałków schabu
  • 2 łyżeczki pieprzu różowego
  • 4 ząbki czosnku
  • 2-3 łyżki karobu—melasy z chleba świętojańskiego firmy  Bakra
  • garść całych liści szałwii firmy Bakra + łyżka posiekanych liści szałwii
  • 2-3 łyżki oleju rzepakowego tłoczonego na zimno + łyżka na patelnię
  • szczypta soli himalajskiej
  • 100 g sera gorgonzola
  • 2 szklanki wody

Szykujemy marynatę. Czosnek obieramy i kroimy w plasterki, dokładamy melasę, olej, całe liście szałwii, pieprz i sól. Wszystkie składniki łączymy ze sobą i smarujemy umyte i osuszone kotlety schabowe. Wkładamy do pojemnika lub miseczki w której szykowaliśmy marynatę, szczelnie zamykamy (przykrywamy folią spożywczą) i odstawiamy do lodówki na minimum 2 godziny.
Po czasie, gdy mięso się zamarynuje, układamy na rozgrzanej z łyżką oleju patelni. Smażymy po minucie z każdej strony, tylko do momentu, aż zetnie się białko w mięsie.
Następnie zalewamy wodą przykrywamy i dusimy około 30 minut. Po czasie wyciągamy kotlety, do sosu wrzucamy pokruszony ser gorgonzola i mieszamy, aż się rozpuści.
Do gotowego sosu ponownie wkładamy kotlety schabowe, posypujemy całość posiekanymi liśćmi szałwii i przykrywamy do ponownego podduszenia się mięsa. Po 15 minutach zdejmujemy pokrywkę i redukujemy sos gotując całość bez pokrywki około 5-7 minut.

Warto mieć szałwię w szufladzie. Osobiście jestem zwolenniczką leczenia naturalnego i profilaktycznie to mogę czosnek popijać szałwią. Po leki sięgam w ostateczności! Tak mam i jest mi z tym dobrze.
Nie powinno więc nikogo dziwić, że moją naturalną apteczkę przemycam w kuchni. Co prawda, podczas obróbki zawsze tracę jakieś wartości, ale zawsze coś pozostanie co zdrowia doda, a smak... niezastąpiony.
Szałwia bogata w swoje aromaty idealnie skomponowała się ze schabem. Muszę powiedzieć, że smak zachwycił całą rodzinkę :) Na szczęście.
Ściskam Ilona ♥


post sponsorowany przez firmę Bakra - zdrowie płynące z natury

wtorek, 3 marca 2015

Makaron paprykowo-ziołowy

makaron domowy, makaron paprykowo ziołowy, kuchnia ilony, recipes, pasta, kuchnia włoska



Kolejny smak, który wpadł mi do głowy. Maszynka podarowana przez Gwiazdorka była cudownym pomysłem. Choć z drugiej strony, nic innego nie robię, tylko kręcę makarony. A żeby mąż nie wystawił mnie razem z maszynką za drzwi, staram się zmieniać smaki. Dzisiaj na czerwono. Smaczny i zdecydowanie inny, niż jedzone przeze mnie do tej pory. 


Makaron paprykowo-ziołowy
Potrzebne będą:
  • 500 g mąki pszennej
  • 5 jaj od szczęśliwych kurek
  • 1 łyżka oliwy
  • 1/2 łyżeczki czarnej soli
  • 1 łyżka cząbru
  • 1 łyżka suszonej natki pietruszki
  • 1 łyżka słodkiej papryki grys
  • 1 łyżka papryki wędzonej
Wszystkie składniki włóż do miski i zagniataj ciasto, aż będzie elastyczne i delikatnie pomarańczowe. Następnie uformuj kulę, włóż do woreczka i odstaw na około 30 minut, żeby ciasto odpoczęło.
Po tym czasie podziel na części i każdą z nich rozwałkuj na placki grubości około 1 mm.
Jeżeli posiadasz maszynkę do makaronu, przepuszczaj ciasto, aż do uzyskania odpowiedniej grubości. Następnie rozwałkowane ciasto pokrój w cieniutkie paseczki, szerokości około 1 mm, nitki.
Rozłóż, aby podeschły.
Jeżeli chcesz użyć wszystkich, ugotuj w bardzo dużej ilości osolonej wody (patrz: moja rada). Gotuj około 3-4 minuty, aż będzie al dente.
Moja rada:
* Polecana proporcja gotowania makaronu: 100 g makaronu : 1 litr wody : 1 łyżeczka soli.
* Używając maszynki do makaronu proponuję nie przekraczać grubości oznaczonej numerem 3, ponieważ suszone zioła mogą rozrywać ciasto.

Też robicie makarony w domu? Zachęcam. A jeżeli nie chce Wam się za często robić, można raz, większą partię i wysuszyć. Dobrze przechowany wytrzymuje nawet pół roku.

Ilona ♥

czwartek, 19 lutego 2015

Domowe maki sushi

 sushi maki domowe, sushi, kuchnia japońska, kuchnia fusion, kuchnia ilony,



Dzisiaj odrobina mądrości. Uprzedzam, że post będzie dość długi, ale myślę, że zainteresuje Wszystkich amatorów sushi, takich jak ja.
Pamiętacie moje warsztaty Sushi? To nie był mój pierwszy kontakt z tym cudownym daniem. Jak to koleżanka Ewa mawia, sushimy już od jakiegoś czasu :) To prawda. 
Dawno temu kupiłam sobie małą książeczkę o wdzięcznym tytule "SUSHI, ponad 100 wspaniałych przepisów" i choć jakąś wiedzę na ten temat posiadałam, to właśnie z niej nauczyłam się robić doskonały ryż, potem wiedzę wzbogaciłam o mądrość SUSHI Mastera na warsztatach, a potem poszłam na łatwiznę i wynalazłam przyprawę idealną, gotową i smaczną.
Ale spoko, przepis z mojej mądrej książeczki znajdziecie pod hasłem RYŻ NA SUSHI i już czeka na blogu.. 

Na początek jednak, postanowiłam przytoczyć fragment dotyczący samego sushi. Jak słyszę tekst "nie lubię bo surowych ryb nie jadam" to mnie wykręca. Lepiej brzmiałoby "nie znam, więc nie lubię" - to drugi z moich ulubionych tekstów.
więc

"Sushi to coś więcej niż surowa ryba połączona z ryżem. Choć samo słowo sushi oznacza po prostu ryż z dodatkiem octu, jest to jeden z najbardziej eleganckich i stylowych elementów japońskiej sztuki kulinarnej" 

Teraz już każdy, może błysnąć wiedzą, jak usłyszy tekst "surowa ryba, bleeee".

Japońscy mistrzowie uczą się latami, przygotowania tego cudownego dania. Forma podawania, idealnie wyważony smak, dobrane dodatki - tego mogę jedynie zazdrościć, bo nie sądzę, abym jako domorosły sushi Master, dorównała im choć do pięt. Ale mnie to nie zniechęca, moje jest doskonałe, domowe i znika w kilka chwil ze stołu. Zawsze chciałam zrobić mega japońską ucztę (kto mnie zna, wie, że lubię takie spotkania) i kiedyś się zmobilizuję! I z pewnością napiszę o tym :)


Dzisiaj pokażę jak przygotować najbardziej popularny rodzaj, czyli klasyczne maki sushi. Wyglądają fantastycznie, a tak niewiele potrzeba by je zrobić. Na początek odrobina przydatnej wiedzy.
  • Maki sushi, to zwinięty w płatki nori ryż z dodatkami, krojony w niewielkie kawałki.
  • Sushi jemy pałeczkami lub rękami NIE GRYZIEMY wkładamy do buzi na raz, dlatego kawałki nie powinny być  zbyt duże.
  • Sushi kroimy wilgotnym i bardzo ostrym nożem, po każdym użyciu przecieramy wilgotną ściereczką, co ułatwia późniejsze krojenie.
  • Podczas robienia sushi warto mieć miseczkę wody z odrobinką octu do moczenia palców, gdyby ryż za bardzo się kleił.
  • Do zwijania niezbędna jest bambusowa mata, którą można kuć w wielu marketach. Przed użyciem można owinąć folią spożywczą, co ułatwia późniejsze mycie maty.
  • Jeżeli używamy 1-2 składniki, płatki nori przecinamy na pół i kładziemy na macie dłuższym bokiem do siebie. płatek służy jedynie do zwinięcia ryżu i nie powinno być go w środku (efekt ślimaka). Jeżeli macie więcej niż 3 składniki, nie ma potrzeby przecinania płatów. (chyba, że pozostanie ci większa ich ilość jak u mnie, kładziemy pałatki krótszym bokiem, jak pokazałam na zdjęciu.
Myślę, że teraz śmiało można zabrać się za zwijanie. Powodzenia. Dzisiejsza wersja jest z kilku składników, jeżeli boicie się pakować tyle do środka, zacznijcie od 1-2, będzie znacznie łatwiej. 




Maki sushi 
w dzisiejszym przepisie celowo nie podaję ilości składników, ponieważ każdy nakłada i wykonuje według własnych upodobań
Potrzebne będą:
  • ryż na sushi
  • płaty nori
  • pasta wasabi
  • serek philadelphia
  • mango
  • świeży ogórek
  • wędzony łosoś
  • awokado
  • sos sojowy
Płatki nori kładziemy na bambusowej macie gładką stroną do dołu. Zwilżonymi (nie mokrymi!) rękami nakładamy porcję ryżu. Na końcach pozostawiamy pasek wolny (patrz zdjęcie). Na ryż nakładamy palcem bardzo cienki pasek wasabi (uwaga bardzo ostre) oraz pasek serka philadelphia. Następnie układamy równolegle paski awokado, mango, ogórka oraz łososia. 
Pozostawiony pasek nori na przeciwnym boku delikatnie zwilżamy wodą i rozpoczynamy zwijanie maki sushi. Matę podnosimy i zawijamy płaty z ryżem delikatnie ugniatając i nadając mu kształt walca. 
Gotowy rulon układamy na desce łączeniem do dołu i ostrym, wilgotnym nożem, jednym ruchem kroimy na kawałki. 
Podajemy z japońskim sosem sojowym, pastą wasabi oraz (jeżeli ktoś lubi) marynowanym imbirem - osobiście nie cierpię. 

Myślę, że to nie takie trudne. Oczywiście dodatki wedle upodobań, to jeden z moich ulubionych zestawów. Jak tylko zaserwuję rodzince kolejny zestaw japońskiej kuchni, podzielę się z Wami przepisem, a jeżeli będziecie chcieli to przedstawię Was takim ciekawostkom jak chirashi sushi, sashimi czy temaki sushi. Fajnie brzmi, prawda :) a jak smakuje. 
Także piszcie kochani co chcielibyście wypróbować podczas kolejnej wyprawy kulinarnej.
wow, ale to zabrzmiało
Ściskam
Ilona ♥
Ps, Kto przeczytał cały post, haha :)

źródło wiedzy: książka "Sushi, ponad 100 wspaniałych przepisów" 




poniedziałek, 16 lutego 2015

Ryż na sushi

ryż do sushi, domowe sushi, ryż, ryż na sushi, kuchnia ilony, przepisy, kuchnia japońska,



Moja przygoda z sushi trwa od lat, ale dopiero od warsztatów zaczęłam przykładać dużo większą uwagę do ryżu. Niegdyś gotowałam normalnie, w lekko osolonej wodzie i tyle. Grzech przyznać, ale jak nie miałam specjalnego ryżu to i torebkę zdarzyło się rozciąć. Cóż, nigdy nie mówiłam, ze jestem doskonała, haha.
Ale odkąd poznałam tajemnicę ryżu, zakochałam się i nie wyobrażam sobie innego. Ma w sobie coś, co przenosi na inny poziom (jeżeli wiecie co mam na myśli). Dzisiaj podzielę się właśnie tym przepisem.


Ryż na sushi
Potrzebne będą:
  • 300 g ryżu na sushi
  • 350 ml wody
  • 2 łyżki octu ryżowego
  • 1 łyżka cukru
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 1 kawałek alg kombu (opcjonalnie)
Ryż na sushi dokładnie myjemy pod bieżącą, zimną wodą. Odsączamy i wrzucamy do garnka. Dokładamy nacięte kombu, zalewamy wodą i stawiamy pod przykryciem na dużym ogniu, szybko doprowadzając wodę do wrzenia. Usuwamy kombu, szybko zamykając przykrywką garnek. Zmniejszamy ogień i gotujemy ryż 10 minut. Następnie zdejmujemy z ognia i odstawiamy ryż na 15 minut. Po wyjęciu kombu z garnka, nie wolno ani na chwilę zdejmować pokrywki.
Po czasie, gorący ryż przekładamy do dużej i płytkiej miski, równomiernie polewamy wcześniej przygotowaną mieszanką octu, cukru i soli. Trzymając w jednej ręce drewnianą łyżkę, energicznymi pociągnięciami łączymy ryż z przyprawą, drugą ręką powinno się wachlować ryż, aby jak najszybciej ostygł (ja pomijam tą czynność). Ryżu nie należy mieszać, ponieważ można uszkodzić ziarenka. 
Ryż powinien być błyszczący i mieć temperaturę pokojową. Po przygotowaniu, przykrywamy go wilgotną ściereczką i wykorzystujemy tego samego dnia. Nie należy wstawiać do lodówki.

Moja rada:
Na rynku dostępne są przyprawy w płynie do sushi. Jest to gotowa mieszanka, którą z powodzeniem można użyć. Warto jednak zachować proporcje podane na opakowaniu przez producenta. 

Troszeczkę zabawy jest z tym ryżem, ale uwierzcie mi warto poświęcić kilka chwil. 
Czekajcie na post z przepisem na sushi. 
Ściskam 
Ilona ♥

źródło: książka "Sushi, ponad 100 wspaniałych przepisów" 



poniedziałek, 9 lutego 2015

Pizza włoska - klasyka


Międzynarodowy dzień pizzy, pizza na cienkim spodzie, pizza włoska. pizza italiana, klasyczna pizza włoska, pizza, kuchnia ilony,


Dzisiaj, 9 lutego świętujemy Międzynarodowy dzień pizzy. Uwielbiam takie święta, śmiechu przy nich pełno. Swoją drogą, kto wymyśla te wszystkie imprezy. Pewnego dnia, postanowiłam stworzyć KULINARNY KALENDARZ, to taka forma usprawiedliwienia się przed łakomstwem. W końcu święta są zawsze wyjątkami ;)

Dzisiejszy przepis na pizzę jest specjalny. W moim domu rodzinnym jadało się na grubym cieście z szaloną liczbą dodatków. Pizza mojej mamy zawsze będzie w mojej pamięci. Ten przepis na ciasto dostałam od siostry. To właśnie ona przekonała mnie do cienkiego spodu (czasami nawet za cienko robię, ale cóż). Kamila, moja rodzina jest Ci bardzo wdzięczna. Zaś ilość dodatków, wynika już z osobistej fascynacji do kraju matki tego dania.
Zapraszam na moją polską wersję, klasycznej włoskiej pizzy.




Pizza włoska na cienkim cieście
Potrzebne będą:
  • 15 g drożdży świeżych
  • 150 ml wody letniej 
  • 2 szklanki mąki
  • szczypta soli
dodatki:
(celowo nie podaję ilości składników)
  • sos pomidorowy
  • mieszanka startych serów
  • ser mozzarella
  • świeża rukola
  • szynka prosciutto*
Z drożdży, mąki wody i soli wyrabiamy ciasto, przykrywamy i odkładamy do wyrośnięcia na około 30 minut. Następnie, ciasto cienko wałkujemy, gotowe placki przykrywamy ściereczką lnianą i odkładamy ponownie na około 15 minut. Po tym czasie smarujemy sosem pomidorowym i posypujemy startą mieszanką serów. Pieczemy około 20 minut, aż ciasto ładnie się zarumieni. Na gotową, gorącą pizzę rozkładamy szynkę prosciutto, rozerwane kawałki mozzarelli i posypujemy rukolą. 
Moja rada:
* Do pizzy możemy użyć każdego rodzaju szynkę długo dojrzewającą i baaaardzo cienko pokrojoną.

Pizza doskonała, nawet bez dodatkowych sosów. Domowy sos pomidorowy w zupełności wystarcza. I możemy go wykonać o każdej porze dnia, nocy i pory roku. Poza tym, taką pizzę można przygotować, na różne spotkania, imprezy karnawałowe, czy dziecięce bale. 

Powiem tylko tyle. UWIELBIAM!
Ściskam
Ilona ♥




Pyszna pizza