Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chleb na drożdżach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chleb na drożdżach. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 listopada 2015

Focaccia z serem



Co tam u Was słychać. Ja szaleję na całego. Zostało jeszcze sporo jabłek w ogrodzie, więc czas najwyższy przerobić je na musy, zanim wszystko się zmarnuje. A moje musy cieszą się powodzeniem , nie tylko wśród moich domowników. Do tego pod drzewami w moim sadzie prawdziwy wysyp grzybów. Będzie sosów  i innych smakołyków. Obgotuję i pomrożę. Yummy.
Dzisiaj jednak kolejny wypiek drożdżowy, pyszna focaccia, tym razem z serem. Przepis oczywiście z mojej ulubionej książki "Kuchnia włoska" 
Lubicie?


Focaccia z serem
Potrzebne będą:
  • 400 g mąki pszennej
  • 15 g drożdży świeżych
  • 250 ml wody ciepłej
  • 1 łyżeczka cukru
  • 100 ml oliwy z oliwek
  • szczypta soli 
  • ser żółty pokrojony w kostkę
  • gruboziarnista sól

Szykujemy zaczyn. Drożdże, cukier i ciepłą wodę mieszamy do rozpuszczenia. Odstawiamy w ciepłe miejsce, aż drożdże urosną. 
Do miski wlewamy 50 ml oliwy z oliwek, szczyptę solu i mąkę do tego dolewamy aktywny zaczyn drożdżowy i wyrabiamy ciasto. Musi być jednolite i delikatnie klejące. Następnie wkładamy do natłuszczonej miski, przykrywamy lnianą ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce.
Kiedy podwoi swoją objętość, ponownie ugniatamy, po czym układamy ciasto w natłuszczonej formie. Ponownie przykrywamy ściereczkę i odstawiamy do wyrośnięcia.
Kiedy ciasto będzie wyrośnięte, końcówką palca tworzymy wgłębienia i wypełniamy je kosteczkami sera.
Focaccię pieczemy w 220 stopniach C przez 20 minut, aż cisto będzie rumiane. Gotową focaccię, jeszcze ciepłą polewamy pozostałą częścią oliwy i posypujemy gruboziarnistą solą.

Uwielbiam, focaccia jest świetnym dodatkiem do mięs, ale ja uwielbiam moczoną w cudownej oliwie z orzechową przyprawą.
Polecam
Ściskam Ilona ♥


piątek, 25 września 2015

Chleb pszenny z nasionami konopi i zarodkami pszenicy

chleb na drozdzach, chleb pszenny,chleb z ziarnami, chleb, kuchnia ilony, pieczywo domowe, domowa piekarnia,



Pomimo ostatnich chwil ładnej pogody siedzę w domu, szykuję miksturki i eliksiry, którymi faszeruję podziębionych chłopaków. Jeden z nich mały jest więc bawimy się na całego  w domu :) Dawno nie jeździłam traktorem haha.
Siedzenie w domu mobilizuje do pieczenia. Nigdzie się nie spieszę, więc śmiało mogę poszaleć z drożdżami, które jak wszystkim wiadomo czasu wymagają. I choć cierpliwość nie jest moją mocną stroną, tak na taki chleb warto czekać.



Chleb pszenny z nasionami konopi i zarodkami pszenicy 
Potrzebne będą:
  • 550g (4 szklanki) mąki pszennej
  • 20 g drożdży świeżych
  • 300 ml letniej wody
  • 30 g oleju rzepakowego tłoczonego na zimno
  • 2 łyżeczki cukru
  • szczypta soli himalajskiej
  • 1/2 szklanki ziaren konopi
  • 1/3 szklanki zarodków pszennych
Robimy zaczyn. Do letniej wody wrzucamy drożdże, cukier i łyżkę mąki mieszamy do rozpuszczenia i odstawiamy do wyrośnięcia. Kiedy wyrosną dolewamy olej i mieszamy. Do miski wsypujemy pozostałe składniki zalewamy zaczynem drożdżowym połączonym z olejem i wyrabiamy dokładnie ciasto. Kiedy będzie elastyczne wkładamy do miski przykrywamy lnianą ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia.
Kiedy podwoi swoją objętość ponownie wyrabiamy ciasto, formujemy bochenek, układamy na blasze lub wkładamy do formy** wyłożonej papierem, przykrywamy ściereczką i ponownie odstawiamy do wyrośnięcia. 
Pięknie wyrośnięty bochen nacinamy bardzo ostrym  nożem lub żyletką, żeby nie popękał podczas pieczenia i wkładamy do piekarnika.
Pieczemy około 40 minut w 190 stopniach C**. Chleb musi być ładnie zarumieniony i wydać pusty dźwięk, jeżeli pukniemy w spód wypieczonego bochenka. 

Moja rada:
** Bochenek bez formy będzie przypominał pulchny placek chlebowy (taki lubię), w formie uformuje się i będzie przypominał klasyczny chlebek foremkowy.
** W razie potrzeby należy skrócić lub wydłużyć czas pieczenia. Należy pamiętać, że każdy piekarnik inaczej pracuje.
** Jeżeli pieczenie w formie, warto około 10 minut przed końcem wyjąć chleb i położyć na kratce bezpośrednio. To umożliwi równo się zarumienić bochenkowi. 

Musicie wypróbować chleb i choć zdrowszy byłby z mąki pełnoziarnistej tak ja mam słabość do mąki pszennej, ale ziarenka z pewnością dodadzą mu wartości i tym samym przemycam odrobinę zdrowia mojej rodzinie.
Ziarna konopi i zarodki pszenicy dostałam w prezencie od Moni, o niej często słyszycie zawsze dostaję takie mega prezenty urodzinowe. Ona wie co kocham i zawsze powtarza, że muszę znać wszystkie smaki. W końcu jestem kulinarną bloggerką  ♥ ♥ ♥
Ściskam Ilona ♥

poniedziałek, 7 września 2015

Chleb gryczany na bazie dzikiej lawendy



Ten chleb piekłam już dawno na zlecenie Bakra - zdrowie płynące z natury był niesamowity i postanowiłam zrobić go ponownie, a potem przypomniało mi się, że jeszcze nie mam przepisu na swoim blogu, wstyd. A do tego dłuuuuga przerwa. 
Moja nieobecność nie jest spowodowana brakiem pomysłów na gotowanie, wręcz odwrotnie. Gotuję jak szalona, przetwarzam i zamykam lato w słoikach, ale co sprawia mi największą przyjemność to spotykanie się z Wami. Dokładnie! Organizuję warsztaty dla miłośników amatorskiej kuchni na wysokim poziomie. Właśnie dlatego powstała zakładka WARSZTATY, gdzie będę Was informowała o najbliższych spotkaniach, a w tajemnicy powiem, że nie będą jedynie kulinarne, będziemy również tworzyć małe dzieła sztuki. Prawda, że fantastycznie :) Koniecznie zaglądajcie.

 

Chleb gryczany na bazie dzikiej lawendy
Potrzebne będą:
  • 400 ml gorącej wody
  • 200 g mąki gryczanej
  • 300g mąki pełnoziarnistej pszennej
  • 1/2 szklanki otrębów
  • 20 g świeżych drożdży
  • 1 jajko od szczęśliwej kury
  • 1/4 szklanki rodzynek
  • 6-7 szyszek dzikiej lawendy z firmy Bakra
  • 1/2 łyżeczki soli himalajskiej
  • 2 łyżki oleju rzepakowego tłoczonego na zimno

Szyszki dzikiej lawendy zalewamy 400 ml gorącej wody, 90 stopni C, przykrywamy talerzykiem i parzymy. Mocny napar studzimy, do uzyskania temperatury pokojowej.
Szykujemy zaczyn. Do kubka wrzucamy drożdże, 2 łyżki mąki pełnoziarnistej i zalewamy naparem lawendowym, mieszamy do rozpuszczenia się drożdży i odstawiamy do wyrośnięcia.
Do miski wrzucamy pozostałe składniki, dokładamy zaczyn i mieszamy. Ciasto wyrabiamy, do uzyskania jednolitej i elastycznej masy. W razie potrzeby dokładamy odrobinę mąki gryczanej. Masa powinna pozostać lekko klejąca. Gotowe ciasto przykrywamy lnianą ściereczką i odstawiamy do podwojenia objętości.
Po około 40 minutach ponownie wyrabiamy ciasto i przekładamy do przygotowanej foremki. Przykrywamy i ponownie odstawiamy do wyrośnięcia.
Po około 1 godzinie wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i pieczemy 50 minut. Skórka musi być dobrze rumiana, a gdy pukniemy w spód chleba powinien wydać pusty dźwięk. 

Moja rada:
Po 40 minutach pieczenia, wyciągamy bochenek z foremki, układamy bezpośrednio n kratce w piekarniku i pieczemy pozostałe 10  minut.
Foremkę smaruję olejem rzepakowym i obsypuję kaszą manną lub otrębami, żeby ciasto nie przywierało podczas pieczenia.

Chleb jest wyjątkowo smaczny i przy okazji bardzo zdrowy. Zawiera sporą garść błonnika, spokoju z lawendy i przyjazną duchowi słodycz rodzynek. Przecież Wiecie, że lubię przemycać zdrowie :) 
Ściskam Ilona ♥



piątek, 31 lipca 2015

Faszerowane bułeczki kukurydziane

bułki,bulki, pieczywo, domowa piekarnia, burgery, hamburgery, piknik, garden party, przepisy na garden party, bulki faszerowane, bulki kukurydziane, pieczywo kukurydziane

Urlop. Pogoda w kratkę, mam nadzieję, że się poprawi. W tym roku nie wyjeżdżamy daleko. Postanowiliśmy świetnie bawić się w najbliższych okolicach. Jedną z atrakcji będą pikniki, jak tylko deszcz przestanie padać i będzie można usiąść na suchej ławeczce z widokiem na morze. Idealne przy takiej wycieczce będą faszerowane bułeczki. Wpadłam na nie, gdy mąż prosił na większości spacerów o burgera :) Oczywiście nie dostawał, ale stwierdziłam, że warto zrobić coś smacznego, co można zjeść na zimno i zabrać na jednodniowe wypady za miasto :)

Przy okazji nowego przepisu postanowiłam przepis dodać na konkurs u Alicji z Wielki Apetyt, gdzie głównym sponsorem jest Slate Plate, bo kto powiedział, że taki hamburger nie może być podany na pięknym talerzu. 



Faszerowane bułeczki kukurydziane

Potrzebne będą:
Ciasto
  • 250 g mąki pszennej
  • 250 g mąki kukurydzianej
  • 1 jajko od szczęśliwej kurki
  • 100 ml mleka
  • 150 ml wody
  • 60 g masła
  • 15 g świeżych drożdży
  • 1 łyżeczka czarnuszki mielonej
  • 2 łyżeczki ziaren czarnuszki
Farsz
  • 9 plastrów pomidora
  • 9 plastrów cebuli
  • 9 plastrów sera żółtego
  • 9 płaskich kotlecików mielonych
  • czubryca zielona
Szykujemy zaczyn. Drożdże rozpuszczamy w letnim mleku z 2 łyżkami mąki pszennej. Odstawiamy do podwojenia objętości. Pozostałe składniki na ciasto wrzucamy do miski dokładamy aktywny zaczyn i dokładnie ze sobą łączymy. Ciasto musi być elastyczne i dobrze wyrobione. Przykrywamy lnianą ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na około 45 minut.
Wyrośnięte ciasto wyrabiamy ponownie. Następnie dzielimy na dwie części i wałkujemy. Placek powinien mieć około 0,7 cm. Z obu placków wycinamy koła, musimy jednak pamiętać, aby w drugim, tym który będzie u góry koła były o 1 cm większej średnicy.
Na małych układamy kolejno kotlecik, cebulę pomidora i plaster sera żółtego. Całość posypujemy czubrycą i przykrywamy większym kołem. Brzegi dokładnie ze sobą sklejamy, warto wspomóc się odrobiną wody. Tak przygotowane bułeczki układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, odkładamy w ciepłe miejsce na około 30 minut.
Po tym czasie pieczemy bułeczki w 180 stopniach C minimum 20 minut. Bułeczki muszą być ładnie zarumienione.

Mam nadzieję, że spodoba Wam się ten pomysł i zrobicie bułeczki przy najbliższej okazji.
Ściskam Ilona ♥

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Grissini klasyczne



Wiele Mam ma problem, ponieważ dzieci nie chcą warzyw, owoców, kaszy. Hmmm ja mam problem w drugą stronę. Młody tylko ogórki, brokuły, jabłka, banany do tego jogurt naturalny, ryż, kaszę :) Super. Ale od czasu do czasu chciałbym, żeby zjadł zwyczajnie chlebek. Kiedy kupowałam, to był koszmar. Wtedy zaczęłam swoje szaleństwo z wypiekami domowymi. Super, mały wcinał chlebek mamy, a bułeczki, yummy. Oczywiście i tatuś i mamusia zakochani w wypiekach, więc kupowanie pieczywa zostało na stałe skreślone z listy. Niestety po pewnym czasie i tu się dziecko popsuło. Zjadał co 3-4 dni kawałeczek chlebka czy bułeczki. Co by tu wymyślić, czym go zachęcić?
I tu maleńkie powiązanie... Moja fascynacja kuchnią włoską trwa. Wiecznie wertuję książki, nawet dla przyjemności lub jestem na łączach z moją włoską nauczycielką gotowania. I nagle olśnienie. Grissini! Takie paluchy w łapkę, składniki typowe na bułeczki, jedynie forma podania znacznie inna. Zrobiłam i sukces. Młody na śniadanie wciągną dwa, a przy sesji zdjęciowej, kolejno znikały z planu paluchy, dlatego na zdjęcia załapały się trzy ostatnie :) 
Cieszę się i będę je robiła, może jeszcze włożę coś od siebie, żeby urozmaicić?
Dzisiaj przepis na klasyczne z mojej książki "Kuchnia Włoska". Grissini, to chlebowe pałeczki wywodzące się z Turynu, teraz już popularne w całym kraju. Są doskonałą przekąską, świetnym dodatkiem do antipasti (o tym wkrótce). Można zabrać na piknik lub na drugie śniadanie do szkoły czy pracy. 
Zapraszam na pyszną ucztę.


Grissini klasyczne
Potrzebne będą:

  • 300 ml wody ( ja mieszam z mlekiem 1:1 aby było 300 ml płynu)
  • 1 łyżeczka cukru 
  • 15 g drożdży świeżych (lub 2 łyżeczki suszonych)
  • 500 g mąki pszennej
  • 1/2 łyżeczki soli 
  • 2 łyżki oliwy z oliwek (używam oleju rzepakowego tłoczonego na zimno)
  • do podsypywania semolina (można zastąpić mąką pszenną)
Do miski wlać płyn w temperaturze pokojowej, dołożyć drożdże, cukier i 2 łyżki mąki. Wymieszać i odstawić, aż drożdże się uaktywnią. Następnie wlewamy oliwę (olej), mieszamy i dokładamy powoli mąkę i sól, nie przerywając mieszania. Kiedy wszystkie składniki będą w misce wyrabiamy ciasto, aż będzie elastyczne i gładkie. Podsypujemy mąką, przykrywamy lnianą ściereczką i odstawiamy do podwojenia objętości w ciepłe miejsce.
Kiedy ciasto wyrośnie, wyrabiamy ponownie, dzielimy na małe kawałki i rolujemy z nich paluchy. Powinny być długości blachy i nie grubsze od naszego palca. Nasze grissini, powinny być tej samej długości i grubości, aby mogły się równo upiec. Następnie wkładamy do piekarnika nagrzanego do 190 stopni C i pieczemy około 20 minut, aż się ładnie zarumienią.
Grissini można przed pieczeniem posypać makiem, czarnuszką lub sezamem urozmaicając nasze przekąski.
Gotowe studzimy na kratce.
Moja rada:
Jeżeli nie lubicie mocno wysuszonego grissini, sugeruję wypiekanie z połowy porcji, przez noc potrafią wyschnąć. I tak są doskonałe. Myślę, że znikną w mgnieniu oka.

Polecam gri

ssini nie tylko dla dzieci. Zabierzcie je na piknik, śniadanie, przygotujcie na majówkę i grillowanie. Sezon już wkrótce się rozpocznie i warto mieć kilka przepisów na garden party, nie tylko kiełbasę :) 
Ściskam Ilona ♥

wtorek, 21 kwietnia 2015

Bagietka pszenna z szałwią

bagietki pszenne, bagoetki, szałwia, przepisy, domowe pieczywo, pieczywo na drożdżach, kuchnia ilony, szałwia, bagietki, chleb przepis, bułki przepis, bułki, mąkapszenna



Bagietki z szałwią to hit naszych niedzielnych śniadań. Są niesamowite <3. Osobiście uzależniłam się od szałwii, piję i przemycam do różnych dań. Przyznaję, że zioła i wodę piję od niedawna. Staram się uzupełniać zapotrzebowanie wodne zamiennie z ziołami. Poza tym, odrobina tego zioła świetnie pomaga, kiedy najemy się z mężem syta. A moje bagietki, cóż mogę powiedzieć są doskonałe. Jeżeli chcielibyście zdrowszą wersję odsyłam do bagietki owsianej z szałwią



Bagietka pszenna z szałwią
Potrzebne będą:
  • 650 g mąki pszennej
  • 1/2 łyżeczki soli himalajskiej
  • 250 ml ciepłego mleka
  • 250 ml ciepłej wody
  • 2 łyżki oleju rzepakowego tłoczonego na zimno
  • 20 g świeżych drożdży
  • 2 łyżki karobu—melasy z chleba świętojańskiego firmy Bakra
  • 5 g liści szałwii firmy Bakra
Szykujemy zaczyn. Do miski wlewamy ciepłe mleko, rozpuszczamy w nim drożdże, dokładamy melasę oraz 3-4 łyżki mąki. Mieszamy i odstawiamy w ciepłe miejsce do podwojenia objętości.
Kiedy zaczyn jest gotowy wlewamy olej, sól , liście szałwii i wodę. Mieszamy.
Następnie dosypujemy powoli mąkę i wyrabiamy ciasto. Jeżeli będzie zbyt rzadkie dosypujemy odrobinę mąki. Ciasto musi pozostać delikatnie klejące i lekkie, więc należy uważać z dosypywaniem mąki.
Gotowe odstawiamy w ciepłe miejsce przykryte ściereczką.
Gdy ciasto urośnie, wyrabiamy ponownie, dzielimy na 4 części i formujemy bagietki. Układamy na blasze, przykrywamy lnianą ściereczką i ponownie odstawiamy do wyrośnięcia.
W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 200 stopni C i wstawiamy miseczkę z wodą. Wyrośnięte bagietki wstawiamy do piekarnika i pieczemy około 30 minut.
Gotowe gdy postukamy w spód wydadzą pusty dźwięk.

Domowe pieczywo wciągnęło mnie na dobre, nie pamiętam kiedy ostatnio kupowałam. Mam nadzieję, że zarażę Was i również przygotujecie takie smakołyki.
Tym czasem zapraszam do obserwowania mnie na Facebooku, znajdziecie tam ciekawostki, których  nie ma na blogu.
Tymczasem 
Ściskam Ilona ♥

niedziela, 15 marca 2015

Chleb na dzikiej lawendzie

Dzika lawenda, chleb domowy, chleb z rodzynkami, Bakra zdrowie płynące z natury,chleb na drożdżach, kuchnia ilony,



Jakiś czas temu nawiązałam super współpracę z firmą Bakra-zdrowie płynące z natury. Ten kto mnie zna, wie, że sporo się u mnie zmieniło. Menu codzienne doznało przemiany, plan dnia stanął na głowie. Zaczynam wracać do życia i muszę powiedzieć, że takiej zmiany życzę każdemu. Więcej na ten temat zdradzę później, ale już dzisiaj uchylam rąbka tajemnicy.
Upiekłam chleb na bazie wywaru z dzikiej lawendy. I choć sama lawenda strasznie mi się przejadła, tak zaskoczona byłam dziką odmianą tego kwiatu. Szyszki odpowiednio zaparzone uspakajają, choć na mnie chyba działa to odwrotnie, bo pobudziły niesamowicie, a do tego zainspirowały.
Polecam ten chleb nawet tym, którzy nie przepadają za lawendą.


Chleb na bazie dzikiej lawendy
Potrzebne będą:
  • 250 ml gorącej wody
  • 200 g mąki pszennej
  • 300 g mąki pełnoziarnistej
  • 1/2 szklanki otrębów
  • 25 g świeżych drożdży
  • 1 jajko od szczęśliwej kury
  • 1/4 szklanki rodzynek
  • 6-7 szyszek dzikiej lawendy z firmy Bakara
  • 1/2 łyżeczki soli himalajskiej

Szyszki dzikiej lawendy zalewamy 250 ml gorącej wody, 90 stopni C, przykrywamy talerzykiem i parzymy. Mocny napar studzimy, aż uzyska temperaturę pokojową.
Szykujemy zaczyn. Do miski wrzucamy mąkę pszenną, drożdże i zalewamy wystudzonym naparem lawendowym. Mieszamy, przykrywamy ściereczką lnianą i odstawiamy do wyrośnięcia. Kiedy zaczyn podwoi swoją objętość powoli dokładamy pozostałe składniki, mieszamy, następnie wyrabiamy ciasto. Powinno być elastyczne i jednolite. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce. Po około 40 minutach ponownie wyrabiamy ciasto i formujemy bochenek. Przykrywamy i odstawiamy do wyrośnięcia.
Po około 30 minutach wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 190 stopni i pieczemy 50 minut. Skórka musi być dobrze rumiana, a gdy pukniemy w spód chleba powinien wydać pusty dźwięk. 

Mówię Wam, pieczenie chleba wciągnęło mnie na dobre. Teraz obmyślam kolejny pomysł dla firmy Bakra. Już wkrótce będziecie mogli je wszystkie zobaczyć w  jednym miejscu. Mam nadzieję, że efekty Naszej współpracy przypadną Wam do gustu i też pomyślicie nad taką zmianą :)
Tym czasem
Ściskam 
Ilona


piątek, 12 grudnia 2014

Chleb pszenno żytni na piwie miodowym


Na prośbę wrzucam przepis na chleb, który jest niesamowity. Ujął wszystkich lokatorów, sąsiadów i znajomych. Z całą pewnością zawita na naszym stole przy wigilijnej kolacji. Dodatkowej chrupkości dodało pieczenie w magicznej formie wykonanej przez Pana Mariusza. Glina ma w sobie coś, co kocham i co nadaje jedzeniu domowego aromatu, jeżeli wiecie co mam na myśli.
Nie będę się rozpisywała, musicie wypróbować tego przepisu, a jeszcze lepiej jak zaopatrzycie się w taką formę. Moja Gliniana Kuchnia powiększa grono o pieczywo. Yummy.



Chleb pszenno żytni na miodowym piwie 
Potrzebne będą:
  • 350 g mąki żytniej do chleba typ 720
  • 150 g mąki pszennej typ 450
  • 350 ml piwa ciemnego miodowego
  • 10 g drożdży suchych
  • 1 łyżeczka soli
  • masło  + otręby do wysmarowania formy

dodatkowo:
  • 4 łyżki mąki pszennej
  • 1/3 szklanki piwa ciemnego miodowego
  • 5-6 łyżek płatków owsianych

Z drożdży i kilku łyżek piwa szykujemy zaczyn. Mieszamy i odstawiamy do podwojenia objętości. Mąkę przesiewamy, dokładamy sól oraz wyrośnięty zaczyn. Dolewamy piwo i ugniatamy ciasto, aby było elastyczne. Wkładamy do miski, przykrywamy lnianą ściereczką i odstawiamy na około 1 godzinę w ciepłe miejsce.
Kiedy ciasto wyrośnie, ugniatamy ponownie i przekładamy do przygotowanej formy. W tym celu smarujemy formę glinianą masłem, obsypujemy otrębami.
Ciasto odstawiamy w ciepłe miejsce do ponownego wyrośnięcia.
W tym czasie szykujemy piwną pastę. Mąkę łączymy z piwem. Musi osiągnąć konsystencję kremu. 
Tak przygotowaną pastą smarujemy ciasto obsypujemy otrębami i wkładamy do chłodnego piekarnika.
Ustawiamy na 200 stopni C i pieczemy 23 minut od osiągnięcia temperatury.
Upieczony chleb wyjmujemy z formy i studzimy na kratce.

Moja rada:
Jeżeli nie pieczemy chleba w glinianej formie, kontrolujemy wypiek. Kiedy będzie wyraźnie rumiany możemy wyjąć z piekarnika.

Ludzie musicie wypróbować ten przepis. A ta skorupka, yummy. Jutro też upiekę.
Ściskam Was gorąco
Ilona ♥

sobota, 22 listopada 2014

Chleb na piwie

chleb na piwie, chleb na guinnessie, chleb na drożdżach, chleb,


Od pewnego czasu piekę. Chleb, który wyciągam z pieca ma niesamowity zapach, który przyciąga domowników, a także sąsiadów. Eksperymentuję ze smakami, kształtami dodatkami. Na blogu Ugotuj z  nami, do którego współtworzenia zostałam zaproszona, jest wyzwanie pod hasłem Domowa Piekarnia i nawołujemy do wspólnej zabawy. Chleb na piwie robiłam w innej odsłonie, którą przy okazji się pochwalę, dzisiaj proponuję przepis Marii.
(Przepis skopiowany z bloga Ugotuj z Nami


Chleb na piwie 

  • 400 g mąki pszennej
  • 300 g guinnessa
  • 15 g drożdży
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżka cukru
mój dodatek:
  • 4 łyżki mąki pszennej
  • 5 łyżek płatków owsianych
  • 1/3 szklanki piwa

Drożdże kruszymy, zasypujemy piwem i dodajemy odrobinę piwa w temperaturze pokojowej. Mieszamy, odstawiamy do wyrośnięcia.
Mąkę wsypujemy do miski, dokładamy sól, piwo, wyrośnięte drożdże i mieszamy. Kiedy zacznie gęstnieć zagniatamy ciasto. Wyrabiamy około 5 minut, żeby było elastyczne. Następnie robimy z niego kulę, kładziemy na blasze wyłożonej papierem i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
W tym czasie szykujemy mieszankę piwną mieszając mąkę z piwem (opcja dodatkowa). Powinna być rzadka. 
Kiedy ciasto podwoi swoją objętość, polewamy uformowany w kulę chlebek i obsypujemy płatkami owsianymi.
Pieczemy w 170 stopniach około 50 minut.


Chleb można piec w formach, jak koleżanki, ja preferuję wielki piwny bochen. Jest niesamowity, delikatny z obłędnie chrupiącą skorupką. Do tego masło i nic poza tym...
Zachęcam do zabawy, DOMOWA PIEKARNIA daje wiele satysfakcji. 
Ściskam 

Ilona ♥

niedziela, 5 października 2014

Chleb żytni z melasą

chleb żytni, chleb żytni z melasą, chleb, domowe pieczywo



Pieczenie chleba, eksperymentowanie i nauka budowania własnej piekarni, są moją dumą. Nawet nie wiedziałam, że kilka kilogramów mąki, może sprawić taką radość. Mądrości czerpię z różnych źródeł, delikatnie przerabiam, potem mocniej przerabiam , w końcu tworzę własną recepturę :) Przecież zasady są podobne, potem to czysta improwizacja. Już wkrótce czas na kolejny krok, zakwas, ale zacznę chyba od pszennego, żytni jakoś mnie nie lubi :) 

Dzisiaj chleb żytni, ale na drożdżach. Muszę przyznać, że jak do tej pory, jest w czołówce smakowej. Ten przepis jest również wyzwaniem na blogu Ugotuj z Nami, gdzie wraz z niesamowitymi dziewczynami, Basią i Marią, będziemy zachęcali to wspólnej zabawy zwanej gotowanie.
Byłoby fajnie, gdybyście dołączyli, wspólna nauka pieczenia chleba i wymiana spostrzeżeń z całą pewnością sprawi ogromną przyjemność i będzie pomocna dla obu stron.


Chleb żytni z melasą
Potrzebne będą:
  • 4 łyżki drożdży instant
  • 2 1/2 szklanki ciepłej wody
  • 2 1/2 łyżki melasy z buraków
  • 2 łyżki mąki z pełnego przemiału typ 1850
  • 2 szklanki mąki żytniej typ 720
  • 2 szklanek mąki pszennej typ 450
  • 2 łyżeczki soli
  • 2 łyżki oleju rzepakowego
  • 2 łyżki mielonego marokańskiego kuminu
  • 2 łyżeczki kakao

Robimy zaczyn. Drożdże, odrobinę ciepłej wody i łyżkę melasy mieszamy ze sobą i pozostawiamy na 15 minut, aby urosły.
3 rodzaje mąki łączymy z pozostałymi składnikami, mieszamy i dodajemy wyrośnięty zaczyn. Wyrabiamy ciasto, musi być miękkie i elastyczne (około 10 minut).
Ciasto wkładamy do miski, nakrywamy ją czystą ściereczką i odkładamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia, na około 1 godzinkę. 
Wyrośnięte ciasto ponownie ugniatamy, dzielimy na części i wkładamy do foremek (keksówek). Ponownie przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia. Ciasto musi wypełnić foremki.
Wyrośnięte ciasto pieczemy w 200 stopniach C około 1 godzinę.
Gorące chlebki studzimy na kratce.

Ten chlebek jest rewelacyjny. Dzięki melasie i marokańskiemu kuminowi jest niesamowicie wyraźny. Pół bochenka zniknęło tylko z masełkiem, a kolejna część z miodkiem. Zakochana. Jeżeli człowiek jada takie pieczywko, nie dziwne, że dalej chce się uczyć. Człowiek to ja:) 
Tym czasem ściskam 
Ilona ♥


źródło przepisu