Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciasto drożdżowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciasto drożdżowe. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 sierpnia 2015

Mini drożdżówki z rabarbarowym musem i kruszonką

 drożdżówka, drozdzowka, kruszonka, drozdzowka z kruszonka, sniadanie, ciasto drozdzowe

Pyyyyszności. w ogrodzie mam jeszcze troszeczkę rabarbaru i choć jest zdrewniały, to odpowiednie ilości da się zorganizować :) Obieram dość grubo, żeby były delikatne łodygi. Uwielbiam ten smak, więc mogłabym cały rok rabarbar mieć w ogrodzie świeży :)
Dzisiaj przygotuję mini drożdżówki z musem i kruszonką idealne na piknik, czy garden party. Nawet jako pierwsze lub drugie śniadanie taka drożdżówka idealnie spełni swoje zadanie.


Mini drożdżówki z rabarbarowym musem i kruszonką
Potrzebne będą:
ciasto
  • 500 g mąki
  • 15 g świeżych drożdży
  • 3/4 szklanki mleka
  • 50 g roztopionego masła
  • 2 łyżki cukru
  • szczypta soli
  • 1 jajko od szczęśliwej kury
kruszonka
Szykujemy zaczyn. Drożdże rozpuszczamy z cukrem w ciepłym mleku, dokładamy 2 łyżki mąki i odstawiamy do podwojenia objętości. Kiedy urosną wlewamy do miski i dokładamy pozostałe składniki na ciasto. Dokładnie wyrabiamy, przykrywamy lnianą ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na około 30 minut.
Wyrośnięte ciasto wyrabiamy następnie wałkujemy, na grubość około 1 ,5 cm i wycinamy kółka. Układamy na blasze, przykrywamy lnianą ściereczką i ponownie odkładamy do wyrośnięcia. 
W tym czasie robimy kruszonkę z mąki, cukru i masła. Ugniatamy, tworząc coś na kształt mokrego piasku. 
Kiedy krążki ciasta wyrosną, nakładamy na każdy kleks z musu rabarbarowego i posypujemy kruszonką. Drożdżówki pieczemy w 180 stopniach C około 20-30 minut.

Uwielbiam, zanim ostygną znikają jak szalone. Moja rodzina jest równie dzika jak ja. Pyszności, polecam gorąco.

Ściskam Ilona ♥

piątek, 31 lipca 2015

Faszerowane bułeczki kukurydziane

bułki,bulki, pieczywo, domowa piekarnia, burgery, hamburgery, piknik, garden party, przepisy na garden party, bulki faszerowane, bulki kukurydziane, pieczywo kukurydziane

Urlop. Pogoda w kratkę, mam nadzieję, że się poprawi. W tym roku nie wyjeżdżamy daleko. Postanowiliśmy świetnie bawić się w najbliższych okolicach. Jedną z atrakcji będą pikniki, jak tylko deszcz przestanie padać i będzie można usiąść na suchej ławeczce z widokiem na morze. Idealne przy takiej wycieczce będą faszerowane bułeczki. Wpadłam na nie, gdy mąż prosił na większości spacerów o burgera :) Oczywiście nie dostawał, ale stwierdziłam, że warto zrobić coś smacznego, co można zjeść na zimno i zabrać na jednodniowe wypady za miasto :)

Przy okazji nowego przepisu postanowiłam przepis dodać na konkurs u Alicji z Wielki Apetyt, gdzie głównym sponsorem jest Slate Plate, bo kto powiedział, że taki hamburger nie może być podany na pięknym talerzu. 



Faszerowane bułeczki kukurydziane

Potrzebne będą:
Ciasto
  • 250 g mąki pszennej
  • 250 g mąki kukurydzianej
  • 1 jajko od szczęśliwej kurki
  • 100 ml mleka
  • 150 ml wody
  • 60 g masła
  • 15 g świeżych drożdży
  • 1 łyżeczka czarnuszki mielonej
  • 2 łyżeczki ziaren czarnuszki
Farsz
  • 9 plastrów pomidora
  • 9 plastrów cebuli
  • 9 plastrów sera żółtego
  • 9 płaskich kotlecików mielonych
  • czubryca zielona
Szykujemy zaczyn. Drożdże rozpuszczamy w letnim mleku z 2 łyżkami mąki pszennej. Odstawiamy do podwojenia objętości. Pozostałe składniki na ciasto wrzucamy do miski dokładamy aktywny zaczyn i dokładnie ze sobą łączymy. Ciasto musi być elastyczne i dobrze wyrobione. Przykrywamy lnianą ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na około 45 minut.
Wyrośnięte ciasto wyrabiamy ponownie. Następnie dzielimy na dwie części i wałkujemy. Placek powinien mieć około 0,7 cm. Z obu placków wycinamy koła, musimy jednak pamiętać, aby w drugim, tym który będzie u góry koła były o 1 cm większej średnicy.
Na małych układamy kolejno kotlecik, cebulę pomidora i plaster sera żółtego. Całość posypujemy czubrycą i przykrywamy większym kołem. Brzegi dokładnie ze sobą sklejamy, warto wspomóc się odrobiną wody. Tak przygotowane bułeczki układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, odkładamy w ciepłe miejsce na około 30 minut.
Po tym czasie pieczemy bułeczki w 180 stopniach C minimum 20 minut. Bułeczki muszą być ładnie zarumienione.

Mam nadzieję, że spodoba Wam się ten pomysł i zrobicie bułeczki przy najbliższej okazji.
Ściskam Ilona ♥

niedziela, 19 lipca 2015

Donaty pieczone


donaty, donats, tlusty czwartek, kuchnia ilony, paczki, pączki, piknik, ciasto drożdżowe


Mam sporo ciekawych przepisów, nawet kilka zdjęć zrobionych. Sezon owocowo warzywny w pełni, więc jest co jeść i co szykować. Szkoda, że nie mam klonika, który zdecydowanie pomógłby mi w systematycznej pracy. 
Dzisiaj osłodzę Wam troszeczkę dzień cudownymi donatami. Doskonale sprawdzają się na ogrodowych imprezach, piknikach. Świetnie zastąpią smaki w Tłusty Czwartek, choć ten daleko za nami i jeszcze dalej przed nami. Mimo to, warto pamiętać :) 


Pieczone donaty
Potrzebne będą:
  • 330 ml letniego mleka
  • 14 g świeżych drożdży
  • 2 łyżki masła miękkiego
  • 2/3 szklanki cukru
  • 2 jajka od szczęśliwych kurek
  • 5 szklanek mąki pszennej
  • 1 łyżeczka soli himalajskiej
  • ekstrakt z wanilii 
do dekoracji donatów
  • rozpuszczona czekolada lub sos czekoladowy
  • kolorowe groszki cukiernicze
  • masło rozpuszczone
  • mieszanka drobnego cukru i cynamonu
Robimy zaczyn. W letnim mleku rozpuszczamy drożdże, dokładamy 2 łyżki mąki, łyżeczkę cukru i odstawiamy w ciepłe miejsce do podwojenia objętości. 

Mąkę przesiewamy do miski, dokładamy pozostałe składniki, zalewamy aktywnym zaczynem i mieszamy.
Kiedy ciasto będzie gładkie i jednolite, przykrywamy lnianą ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na około 30 minut**.
Kiedy będzie gotowe, chwilę wyrabiamy, następnie wykładamy na blat i wałkujemy. Kiedy ciasto będzie miało około 15 mm grubości wycinamy koła z  dziurką, aby powstał kształt naszych donatów. Gotowe układamy na blasze, przykrywamy lnianą ściereczką i ponownie odstawiamy do wyrośnięcia.
Po czasie pieczemy około 8-10 minut w temperaturze 180 stopni C.
Upieczone i lekko przestudzone pączki zamaczamy w roztopionym maśle i dokładnie posypujemy mieszanką cukru i cynamonu** Inne, polewamy rozpuszczoną czekoladą lub sosem czekoladowym i posypujemy groszkami dla dekoracji.
Możemy też zrobić lukier.

Moje rady:
** Ciasto szybciej rośnie w ciepłym miejscu, jeżeli takiego nie mamy warto przykryć je dodatkowo kocem lub kołdrą. W razie potrzeby ciasto trzymamy pod przykryciem dłużej. Musi podwoić swoją objętość. 
** Donaty obtoczone w cukrze są bardzo słodkie, więc warto zrobić kilka w wersji nawet z cukrem pudrem.
** Mieszanka 1 szklanka cukru na 1 łyżeczkę cynamonu. Jeżeli nie posiadamy drobnego cukru można delikatnie go zmielić w blenderze. 2-3 pulsy mikserem, w innym wypadku uzyskamy cukier puder. 

Czy kochanie donaty tak jak ja? Mam nadzieję, że tak. Piszcie koniecznie jak smakowały Wam pieczone, z tego przepisu.
Ściskam Ilona ♥

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Grissini klasyczne



Wiele Mam ma problem, ponieważ dzieci nie chcą warzyw, owoców, kaszy. Hmmm ja mam problem w drugą stronę. Młody tylko ogórki, brokuły, jabłka, banany do tego jogurt naturalny, ryż, kaszę :) Super. Ale od czasu do czasu chciałbym, żeby zjadł zwyczajnie chlebek. Kiedy kupowałam, to był koszmar. Wtedy zaczęłam swoje szaleństwo z wypiekami domowymi. Super, mały wcinał chlebek mamy, a bułeczki, yummy. Oczywiście i tatuś i mamusia zakochani w wypiekach, więc kupowanie pieczywa zostało na stałe skreślone z listy. Niestety po pewnym czasie i tu się dziecko popsuło. Zjadał co 3-4 dni kawałeczek chlebka czy bułeczki. Co by tu wymyślić, czym go zachęcić?
I tu maleńkie powiązanie... Moja fascynacja kuchnią włoską trwa. Wiecznie wertuję książki, nawet dla przyjemności lub jestem na łączach z moją włoską nauczycielką gotowania. I nagle olśnienie. Grissini! Takie paluchy w łapkę, składniki typowe na bułeczki, jedynie forma podania znacznie inna. Zrobiłam i sukces. Młody na śniadanie wciągną dwa, a przy sesji zdjęciowej, kolejno znikały z planu paluchy, dlatego na zdjęcia załapały się trzy ostatnie :) 
Cieszę się i będę je robiła, może jeszcze włożę coś od siebie, żeby urozmaicić?
Dzisiaj przepis na klasyczne z mojej książki "Kuchnia Włoska". Grissini, to chlebowe pałeczki wywodzące się z Turynu, teraz już popularne w całym kraju. Są doskonałą przekąską, świetnym dodatkiem do antipasti (o tym wkrótce). Można zabrać na piknik lub na drugie śniadanie do szkoły czy pracy. 
Zapraszam na pyszną ucztę.


Grissini klasyczne
Potrzebne będą:

  • 300 ml wody ( ja mieszam z mlekiem 1:1 aby było 300 ml płynu)
  • 1 łyżeczka cukru 
  • 15 g drożdży świeżych (lub 2 łyżeczki suszonych)
  • 500 g mąki pszennej
  • 1/2 łyżeczki soli 
  • 2 łyżki oliwy z oliwek (używam oleju rzepakowego tłoczonego na zimno)
  • do podsypywania semolina (można zastąpić mąką pszenną)
Do miski wlać płyn w temperaturze pokojowej, dołożyć drożdże, cukier i 2 łyżki mąki. Wymieszać i odstawić, aż drożdże się uaktywnią. Następnie wlewamy oliwę (olej), mieszamy i dokładamy powoli mąkę i sól, nie przerywając mieszania. Kiedy wszystkie składniki będą w misce wyrabiamy ciasto, aż będzie elastyczne i gładkie. Podsypujemy mąką, przykrywamy lnianą ściereczką i odstawiamy do podwojenia objętości w ciepłe miejsce.
Kiedy ciasto wyrośnie, wyrabiamy ponownie, dzielimy na małe kawałki i rolujemy z nich paluchy. Powinny być długości blachy i nie grubsze od naszego palca. Nasze grissini, powinny być tej samej długości i grubości, aby mogły się równo upiec. Następnie wkładamy do piekarnika nagrzanego do 190 stopni C i pieczemy około 20 minut, aż się ładnie zarumienią.
Grissini można przed pieczeniem posypać makiem, czarnuszką lub sezamem urozmaicając nasze przekąski.
Gotowe studzimy na kratce.
Moja rada:
Jeżeli nie lubicie mocno wysuszonego grissini, sugeruję wypiekanie z połowy porcji, przez noc potrafią wyschnąć. I tak są doskonałe. Myślę, że znikną w mgnieniu oka.

Polecam gri

ssini nie tylko dla dzieci. Zabierzcie je na piknik, śniadanie, przygotujcie na majówkę i grillowanie. Sezon już wkrótce się rozpocznie i warto mieć kilka przepisów na garden party, nie tylko kiełbasę :) 
Ściskam Ilona ♥

wtorek, 21 kwietnia 2015

Bagietka pszenna z szałwią

bagietki pszenne, bagoetki, szałwia, przepisy, domowe pieczywo, pieczywo na drożdżach, kuchnia ilony, szałwia, bagietki, chleb przepis, bułki przepis, bułki, mąkapszenna



Bagietki z szałwią to hit naszych niedzielnych śniadań. Są niesamowite <3. Osobiście uzależniłam się od szałwii, piję i przemycam do różnych dań. Przyznaję, że zioła i wodę piję od niedawna. Staram się uzupełniać zapotrzebowanie wodne zamiennie z ziołami. Poza tym, odrobina tego zioła świetnie pomaga, kiedy najemy się z mężem syta. A moje bagietki, cóż mogę powiedzieć są doskonałe. Jeżeli chcielibyście zdrowszą wersję odsyłam do bagietki owsianej z szałwią



Bagietka pszenna z szałwią
Potrzebne będą:
  • 650 g mąki pszennej
  • 1/2 łyżeczki soli himalajskiej
  • 250 ml ciepłego mleka
  • 250 ml ciepłej wody
  • 2 łyżki oleju rzepakowego tłoczonego na zimno
  • 20 g świeżych drożdży
  • 2 łyżki karobu—melasy z chleba świętojańskiego firmy Bakra
  • 5 g liści szałwii firmy Bakra
Szykujemy zaczyn. Do miski wlewamy ciepłe mleko, rozpuszczamy w nim drożdże, dokładamy melasę oraz 3-4 łyżki mąki. Mieszamy i odstawiamy w ciepłe miejsce do podwojenia objętości.
Kiedy zaczyn jest gotowy wlewamy olej, sól , liście szałwii i wodę. Mieszamy.
Następnie dosypujemy powoli mąkę i wyrabiamy ciasto. Jeżeli będzie zbyt rzadkie dosypujemy odrobinę mąki. Ciasto musi pozostać delikatnie klejące i lekkie, więc należy uważać z dosypywaniem mąki.
Gotowe odstawiamy w ciepłe miejsce przykryte ściereczką.
Gdy ciasto urośnie, wyrabiamy ponownie, dzielimy na 4 części i formujemy bagietki. Układamy na blasze, przykrywamy lnianą ściereczką i ponownie odstawiamy do wyrośnięcia.
W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 200 stopni C i wstawiamy miseczkę z wodą. Wyrośnięte bagietki wstawiamy do piekarnika i pieczemy około 30 minut.
Gotowe gdy postukamy w spód wydadzą pusty dźwięk.

Domowe pieczywo wciągnęło mnie na dobre, nie pamiętam kiedy ostatnio kupowałam. Mam nadzieję, że zarażę Was i również przygotujecie takie smakołyki.
Tym czasem zapraszam do obserwowania mnie na Facebooku, znajdziecie tam ciekawostki, których  nie ma na blogu.
Tymczasem 
Ściskam Ilona ♥

poniedziałek, 30 marca 2015

Bagietka owsiana z szałwią

bagietka owsiana z szałwią, szałwia, bagietka, piekarnia, chleb, wielkanoc, zdrowe pieczywo, chleb owsiany,



Święta się zbliżają, więc warto kulinarnie poszaleć. Będziemy zajadać się smakołykami i z całą pewnością warto będzie przemycić odrobinę zdrowych produktów. Owsiana mąka, szałwia wymieszane z odrobiną magii, mogą po odpowiednim wypiekaniu wyczarować smaczne bagietki, które niewątpliwie przy śniadaniu wzbogacą nasze menu.
Piękne liście szałwii można od niedawna kupić w sklepie internetowym firmy Bakra. Myślę, że warto zaopatrzyć się przy okazji w inne smaczne produkty. A jeżeli nie macie pomysłu jak wykorzystać je, ciekawe przepisy znajdziecie w magazynie YUMMY, który powstał przy współpracy z firmą Bakra.


Bagietka owsiana z szałwią
Potrzebne będą:
  • 300 g mąki pełnoziarnistej pszennej
  • 350 g mąki owsianej
  • 1/2 łyżeczki soli himalajskiej
  • 250 ml ciepłego mleka
  • 250 ml ciepłej wody
  • 2 łyżki oleju rzepakowego tłoczonego na zimno
  • 20 g świeżych drożdży
  • 2 łyżki karobu—melasy z chleba świętojańskiego firmy Bakra
  • 5 g liści szałwii firmy Bakra

Szykujemy zaczyn. Do miski wlewamy ciepłe mleko, rozpuszczamy w nim drożdże, dokładamy melasę oraz 3-4 łyżki mąki. Mieszamy i odstawiamy w ciepłe miejsce do podwojenia objętości.
Kiedy zaczyn jest gotowy wlewamy olej, sól, liście szałwii i wodę. Mieszamy.
Następnie dosypujemy powoli mąkę i wyrabiamy ciasto. Jeżeli będzie zbyt rzadkie dosypujemy odrobinę mąki. Ciasto musi pozostać lekko klejące i lekkie, więc należy uważać z dosypywaniem mąki.
Gotowe odstawiamy w ciepłe miejsce przykryte ściereczką.
Gdy ciasto urośnie, wyrabiamy ponownie, dzielimy na 3 części i formujemy bagietki. Układamy na blasze, przykrywamy lnianą ściereczkę i ponownie odstawiamy do wyrośnięcia.
W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 200 stopni C i wstawiamy miseczkę z wodą. Wyrośnięte bagietki wstawiamy do piekarnika i pieczemy około 30 minut.
Gotowe gdy pukane w spód wydadzą pusty dźwięk.

Mam nadzieję, że przypadła Wam do gustu moja propozycja. Muszę przyznać, że smak szałwii, zaskoczy nawet tych, którzy za ziołem nie szaleją.
Napiszcie koniecznie co sądzicie.
Przy okazji zapraszam do polubienia nowego profilu na facebooku (KLIK). Znajdziecie tam moje codzienne kulinarne szaleństwa i szczyptę prywatności.
Ściskam Ilona ♥

środa, 16 kwietnia 2014

Babka drożdżowa z kawą i bakaliami



Na wielkanocnym stole obowiązkowo muszą się pojawić baby. Jedną z tych, które zagoszczą u mnie jest drożdżowa, w wersji z kawą i bakaliami. Przepis ten znalazłam w bardzo starej książce kucharskiej i lekko urozmaiciłam. Tym przepisem rozpoczynam kolejny, mam nadzieję ciekawy cykl Ze Starej Księgi. Inspiracją była książka, którą moja Mama dostała od swojej Mamy. Ale dodatkową atrakcją sprawdzania przepisów z mojego starocia jest cudowna, gliniana forma, którą możecie zakupić w sklepie internetowym z rękodziełem Pana Mariusza www.garncarstwo.net.pl Artysta tworzy w glinie, naczynia, garnki, dekoracje. Same cuda.
Obawiałam się odrobinę efektu, ale przerósł moje oczekiwania. Ciasto świetnie się upiekła, a do tego miało charakterystyczną słodką i delikatną skorupkę.
Zapowiada się interesująco, ale teraz zapraszam na babę.


Babka drożdżowa z kawą i bakaliami
Potrzebne będą:
  • 500 g  mąki
  • 150 g cukru białego
  • 25 g świeżych drożdży
  • 70 g palmy
  • 3 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczy
  • łyżka ekstraktu z wanilii
  • 20 ml mocnego espresso
  • 1/4 litra letniego mleka
  • 1 jajo
  • 2 żółtka
  • szczypta soli
  • 10 g rodzynek
  • 10 g płatków migdałowych

Rozpoczynamy od zaczynu drożdżowego. Drożdże ucieramy z łyżeczką cukru, mąki i zalewamy niewielką ilością ciepłego mleka. Odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Jaja ubijamy z cukrem na puszystą masę. Tłuszcz rozpuszczamy i ostawiamy do ostygnięcia. W tym czasie dodajemy do jaj mąkę, pozostałe mleko, kawę, sól, ekstrakt i gotowy zaczyn. Na końcu dodajemy rozpuszczoną palmę i bakalie. Ciasto wyrabiamy, aż będzie puszyste i lśniące, wypełnione pęcherzykami powietrza. Gotowe, odstawiamy w ciepłe miejsce pod lnianą ściereczką do podwojenia swojej objętości. Kiedy ciasto będzie gotowe, przekładamy do wysmarowanej formy i pieczemy w 180 stopniach C około 40 minut, do tak zwanego suchego patyczka. Po ostudzeniu dekorujemy cukrem pudrem lub polewą czekoladową.
Z podanej porcji wychodzą dwie babki drożdżowe.

Polewa czekoladowa
Polewa:
  • pół kostki palmy
  • 6-8 łyżek cukru
  • szczypta soli
  • 2 łyżki dobrej jakości kakao
  • odrobina wody

Palmę rozpuszczamy w rondelku z cukrem i solą, następnie dokładamy kakao i energicznie mieszamy, aby nie powstały grudki. Kidy wszystko połączy się w jednolitą masę dolewamy 1-2 łyżeczki wody aby czekoladowa polewa uzyskała połysk. Przestudzoną, dekorujemy ciasto.

Przyznam, że Książka babci + gliniana forma, daje niesamowitą oprawę. Polecam powrót do dawnych czasów. Nawet w kuchni może być ciekawie.
Ściskam Ilona 




piątek, 28 lutego 2014

Pączki z wiśnią


Fakt, Tłusty Czwartek był wczoraj, ale to nie znaczy, że nie można świętować pączkami następnego dnia, czy jeszcze później :) Na przykład, moja mama faworki planuje na sobotę. Ale będzie uczta. U nas jak z Walentynkami, kochać i świętować trzeba cały rok :) A nie tylko podczas wybranej daty w kalendarzu, heh :)
A tak poważniej. To moje pierwsze w życiu pączki. Nigdy ich nie robiłam, bo z zawsze dostawaliśmy wielki talerz od babci, od mamy faworki, racuchy jabłkowe na obiad, a nie wiedzieć dlaczego, a raczej jakim cudem, mąż mój jeszcze zjadał w pracy kupione... ble....
Ale wracając do pączków. Przepis musiał być sprawdzony, bo nie chciałam ryzykować. Szukałam więc na Moich Wypiekach . Wybrałam polecany przez samą autorkę i do dzieła. Bez kombinowania, bez większych zmian. Moje były wypełnione wiśniami, bo uwielbiam je do wszystkiego, a lekko kwaskowaty posmak łagodzi wszechobecną słodycz:) i lukier, mój ulubiony oraz posypane pomarańczą kandyzowaną, lub cukrem pudrem, były wszystkie wersje.
Zrobiłam 31 pączków, dzisiaj zostały 3, jeszcze...


Pączki z wiśnią
Potrzebne będą:
(około 30 sztuk)

  • 600 g mąki pszennej + kilka łyżek do podsypywania
  • 3 jajka od szczęśliwych kurek
  • 100 g masła, roztopionego
  • 70 g cukru
  • łyżka ekstraktu z wanilii
  • pół łyżeczki soli
  • 2 łyżki nalewki wiśniowej na spirytusie
  • 250 ml letniego mleka
  • 20 g świeżych drożdży 
  • olej, do smażenia
  • dżem wiśniowy lub konfitura do nadziewania
  • cukier puder
  • syrop klonowy
  • kandyzowane skórki pomarańczy (przepis)
Mąkę pszenną przesiewamy i mieszamy z rozczynem wykonanym ze świeżych drożdży. Następnie dokładamy pozostałe składniki (rozpuszczone masło dolewamy na końcu) i wyrabiamy ciasto. Kiedy będzie dobrze wyrobione, lekko klejące, formujemy kulę, podsypujemy mąką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia (około 1,5 godziny).
Wyrośnięte ciasto wykładamy na posypaną mąką stolnicę, wałkujemy na grubość około 1 cm i wykrawamy koła o średnicy około 5 cm. Odkładamy do ponownego wyrośnięcia.
Ładnie napuszone pączki wrzucamy na patelnię z olejem rozgrzanym do 170-180 stopni C, warto użyć termometr. Smażymy, aż się zarumienią, po kilka minut z każdej strony. 
Usmażone odkładamy na talerz wyłożony ręcznikiem papierowym, do osączenia. Jeszcze ciepłe nadziewamy wiśniowym dżemem lub konfiturą. Oprószamy cukrem pudrem lub lukrujemy i posypujemy kandyzowaną skórką pomarańczową.
Lukier:
  • szklanka cukru pudru
  • 1 łyżka gorącej wody
  • 2-3 łyżki syropu klonowego
Wszystkie składniki dokładnie ze sobą łączymy, aż uzyskamy jednolitą masę. Jeżeli będzie za gęsta lub zbyt lejąca dokładamy odpowiednio cukier puder lub syrop klonowy.
Smarujemy pączki.

Wyszły doskonałe. Z całego serca polecam i nie tylko w czwartkowe święto. Mam nadzieję, że skorzystacie z przepisu.
A przy okazji ... ile zjedliście. przyznajcie się ;)

Czekam na Wasze komentarze.
Ściskam Ilona 



niedziela, 19 stycznia 2014

Latające talerzyki z konfiturą - ciastka



Wczoraj wieczorem mama poczęstowała nas pysznymi ciastkami. Od razu poleciałam do niej po przepis i gotowe ciasteczka, żeby je sfotografować. Są obłędne. Mają przedziwną nazwę Latające talerzyki. Po ciastkach niestety pozostało wspomnienie, ale formuła zdobyta, więc za chwilę pójdę powdychać mroźnego powietrza i kupię drożdże. Talerzyki muszą się znaleźć na moim talerzu.


Latające talerzyki z konfiturą
Potrzebne będą:
  • 3 szklanki mąki
  • 20 dag palmy
  • 1 jajko 
  • 4 dag drożdży świeżych
  • 1/2 szklanki mleka
  • szczypta cukru
  • szczypta soli
  • słoiczek ulubionych konfitur
  • cukier puder do dekoracji
Mąkę przesiać i posiekać z palmą. Wbić jajko, dodać rozrobione drożdże (zaczyn), mleko, odrobinę cukru i soli, wymieszać nożem i szybko zagnieść ciasto. Jeżeli będzie zbyt rzadkie, można dodać mąkę.
Zagniecione ciasto wkładamy do garnka z zimną wodą. Gdy wypłynie, wałkujemy na placek grubości około 5 mm, szklanką wycinamy krążki. Na środku połowy z nich kładziemy ulubioną konfiturę. Przykrywamy pozostałymi, dokładnie zlepiając brzegi. Można docisnąć widelcem, tworząc karbowany wzór.
Ciasta układamy na wyłożonej papierem do pieczenia blasze i pieczemy około 20 w temperaturze 190 stopni.
Upieczone ciastka dekorujemy cukrem pudrem.

Musicie je wypróbować, są niesamowite. Można też formować z nich rogaliki, ale myślę, że ten kształt jest znacznie ciekawszy.
Wypróbujcie i napiszcie jak wam smakują ciasteczka, które robiła moja mama.
Czekam na Wasze komentarze.
Ściskam Ilona




piątek, 13 grudnia 2013

Drożdżowe bułeczki makowe


Okres przedświąteczny obfituje w fantastyczne spotkania, wiele nowych pomysłów i szaleństwo kiczu, który uwielbiam. W głowie coraz więcej pomysłów, a na realizację ciężko mi czas znaleźć (odkupię nadmiar - jakby ktoś był w posiadaniu). Mimo to postanowiłam jeden po drugim realizować. I tak posłuchałam "mądrości" mojej koleżanki Leny i postanowiłam wziąć udział w konkursie :) Zostały jeszcze 4 dni, ale nadal mam szanse ( i tak do samego końca będę twierdziła, i zdania nie zmienię ). 
Co 24 godziny można oddać jeden głos na moje makowe bułeczki. Które z całą pewnością zasilą listę Bożonarodzeniowych smakołyków.
TUTAJ na stronie konkursowej Lidla, bo o tym mowa można oddawać głosy. Fajne jest to, że można klikać bez zbędnego logowania, czy posiadania FB, ku zadowoleniu niektórych. Od razu podziękuję za każdy uniesiony kciuk i miejsce, które zajmę dzięki Wam. Duży buziak :)
Przy okazji wpisu, zapraszam również do wypróbowania makowych bułeczek, są obłędne - ja się zakochałam.



Drożdżowe bułeczki makowe 

Potrzebne będą:
  • 2 1/2 szklanki mąki
  • szczypta soli
  • 1/2  szklanki cukru
  • 100g masła roztopionego
  • 2 łyżki śmietany
  • 15 g  świeżych drożdży
  • 1/2 szklanki ciepłego mleka
  • masa makowa z miodem i bakaliami
  • opcjonalnie: migdałowe słupki
Robimy zaczyn. Drożdże z łyżeczką cukru  rozpuszczamy w ciepłym mleku. Mąkę, sól, cukier  mieszamy ze śmietaną i roztopionym masłem. Wyrabiamy ciasto i dolewamy wyrośnięty zaczyn.  Ciasto przykrywamy lnianą ściereczką i odkładamy na około 40 minut do wyrośnięcia w ciepłe miejsce.Wyrośnięte ciasto wałkujemy na duży kwadrat i smarujemy masą makową . Możemy posypać słupkami migdałów.Składamy ciasto tak, aby powstały cztery warstwy.  (od  zewnętrznej , oba brzegi do środka i na pół). Ciasto ponownie wałkujemy, i kroimy na 3 cm kawałki, układamy na blasze i odstawiamy na około 15 minut do wyrośnięcia.Pieczemy w 200 stopniach około 15-20 minut.Wystudzone lukrujemy.

Jeszcze raz bardzo dziękuję za głosy i gorąco polecam ten przepis. Moje podniebienie zdobyte. Mam nadzieję, że Wasze również.
Czekam na Wasze komentarze i zapraszam wkrótce.
Ściskam Ilona




niedziela, 8 grudnia 2013

Paszteciki z kapustą i grzybami



Okres świąteczny zaczął się na dobre. Dzisiaj przepis na paszteciki z kapustą i grzybami, który dostałam od teściowej kilka lat temu. Znajdziecie go również w magazynie.Przeprasza, że tak długo nie pisałam, ale ostatnie dni spędziłam, każdą wolną chwilę na obrabianiu materiału do pisma. Teraz postaram się nadrobić wszelkie zaległości.

Paszteciki z kapustą i grzybami


  • 1/4 kg twarogu półtłustego
  • 1/4 kg mąki
  • 8 dkg drożdży
  • 1 kostka palmy
  • jajko do posmarowania
Farsz
  • 4 szklanki posiekanej drobno białej kapusty
  • 1/2 kg drobno posiekanej kapusty kiszonej
  • 2 szklanki suszonych grzybów leśnych
  • 2 kostki rosołowe
  • 3-4 łyżki koncentratu
  • pieprz, sól, ziele angielskie, liść laurowy,  cukier
 Farsz
Kapustę świeżą oraz kiszoną drobno posiekaną wrzucamy do garnka dolewamy niewielką ilością wody i gotujemy. Przyprawy zawijamy w gazę i wrzucamy do gotującej się kapusty. Paczuszka z przyprawami ułatwia wyłowienie ich, gdy będzie już gotowa. Nikt nie chciałby przegryźć na przykład  liści. Suszone grzyby namaczamy, następnie siekamy i dokładamy do kapusty. Kiedy wszystko zmięknie doprawiamy cukrem i koncentratem pomidorowym do smaku.  Gotowy farsz studzimy.
Ciasto
Mąkę, twaróg i palmę dokładnie ze sobą ugniatamy. Pod koniec dokładamy pokruszone drożdże i dokładnie łączymy. Lepimy kulę.
Gotowe ciasto wałkujemy, kroimy na kwadraty o boku około 10 cm, nakładamy farsz i zawijamy. Smarujemy rozmąconym jajkiem i  układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
Wkładamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na 20 minut.


Do tego obowiązkowo świąteczny barszczyk.
Ściskam Ilona 

sobota, 1 czerwca 2013

Kawiarenka pod gołym niebem i słodkie bułeczki z rabarbarem


Uwielbiam takie wieczory. Idealną ciszę zakłóca jedynie, intensywne życie ogrodowe. Cykające świerszcze, jaskółki i szurające jeże. Te chwile, są tylko dla mnie i mojego M.
Przy stoliku, na tarasie migocą płomyki świec,  w kubeczku pyszna herbatka z miętą i świeżo upieczona, słodka bułeczka drożdżowa. Takie wieczory nigdy mi się nie znudzą. Jedynie menu wieczorne będę zmieniała.


Drożdżowe bułeczki z rabarbarem
Potrzebne będą:

  • 1/2 kg mąki pszennej 
  • 3 dag drożdży świeżych
  • 1 szklanka mleka
  • 1/4 szklanki oleju
  • 1/2 szklanki cukru
  • szczypta soli
  • 1 żółtko
  • ekstrakt waniliowy lub kawowy (przepis)
  • 3-4 czubate łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej (przepis)
  • 2 łodygi rabarbaru
Z drożdży, łyżeczki cukru, łyżki mąki i niewielkiej ilości ciepłego mleka przygotowujemy zaczyn i pozostawiamy do wyrośnięcia. Wszystkie składniki mieszamy, dokładamy gotowy zaczyn i wyrabiamy na gładkie ciasto. Przykrywamy lnianą ściereczką i pozostawiamy do wyrośnięcia w ciepłym miejscu. Ciasto powinno podwoić swoją objętość. Następnie, wykładamy ciasto na stolnicę posypaną mąką, krótko zagniatamy i formujemy małe bułeczki. 
Łodygi rabarbaru obieramy, myjemy i kroimy w kostki około 1 cm długości. Układamy po kilka kawałków na bułce. Pieczemy 20 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.
Gotowe wyciągamy, studzimy i polewamy lukrem.

lukier klonowy
  • okoł 1/2 cukier puder
  • dobry syrop klonowy
lukier kawowy
  • około 1/2 cukier puder
  • małe, mocne espresso
Wsypujemy cukier puder do szklanki, wlewamy po łyżce płynu, mieszamy dokładnie, do uzyskania delikatnie lejącej konsystencji. Z płynem należy uważać i dozować łyżkami. W razie potrzeby dosypać cukier. Oczywiście proporcje podałam na tak zwane "oko". 

Moje bułeczki są pyszne również na śniadanie. Kroję na pół, smaruję masłem i zjadam ze smakiem popijając szklanką mleka. Piekę je także w wersji z jagodami lub kruszonką. Pyszotka.







A teraz, z kolejną partią bułeczek ucieka na chwilę relaksu. A może też macie na to ochotę??
Zapraszam do mojej restauracji dla dwojga, pod gołym niebem.
Ściskam Ilona






poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Drożdżówka




Moje dzieciństwo. (...) W każdą sobotę mama robiła ciasto, często była drożdżówka. A z racji, że jedyne słodkości, które obecnie mogę jeść to drożdżowe rarytasy, więc wybrałam się po jej zeszycik i upiekłam. Zrobiłam podwójną porcję i jak można się domyśleć sporo tego wyszło, ale moja rodzinka nie miała z tym problemu. Ledwo udało mi się zrobić zdjęcia.


Jak widać wyszedł lekki zakalec, ale cóż nikt nie jest doskonały, jak widać pieczenie takich ciast nie jest moją mocną stroną. Ale wszystko przede mną. W domu smakowała bardzo, ja przyznam mało skromnie byłam zachwycona, więc będę piekła często, dojdę do wprawy i osiągnę odpowiedni poziom.


Drożdżówka
Potrzebne będą:
  • 1/2 kg mąki
  • 1 szklanka ( 15 dag) cukru
  • 10 dkg margaryny
  • 2 jajka
  • 1/4 litra mleka
  • 3 dkg drożdży świeżych
  • szczypta soli
  • ekstrakt waniliowy
  • skórka pomarańczowa kandyzowana (przepis)
  • opcjonalnie rodzynki 
Szykujemy zaczyn. Drożdże mieszamy z 2 łyżkami cukru, 3 łyżkami mąki i odrobiną zagrzanego mleka. Czekamy, żeby podwoił swoją objętość.
W pozostałej części ciepłego mleka rozpuszczamy margarynę. Jaja ubijamy z cukrem dodając powoli mąkę, zaczyn oraz mleko z tłuszczem. Dokładnie mieszamy i dodajemy ekstrakt waniliowy i skórkę pomarańczową (opcjonalnie rodzynki). Pieczemy 45 minut w 180 stopniach.
Ostudzone ciasto polewamy lukrem klonowym lub posypujemy cukrem pudrem.
Porcja na średniej wielkości blachę.


Lukier:
Potrzebne będą:
  • 1/2 szklanki cukru pudru
  • syrop klonowy
Cukier puder mieszamy z taką ilością syropu klonowego, aby lukier uzyskał oczekiwaną konsystencję.

Za wizyty serdecznie dziękuję. Jest mi niezmiernie miło, że do mnie zaglądacie. Czekam na Wasze komentarze i zachęcam do polubienia Magicznej strony na facebooku.
Ściskam gorąco Ilona