Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Domowa piekarnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Domowa piekarnia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 października 2015

Chrupkie pieczywo z ziarnem konopi



Moje dziecko uwielbia chrupać pieczywo, ryżowe krążki, grissini. Większość robię sama, ale przyznaję, że zbyt często zdarza mi się kupować te smakołyki :) Cóż... każdy ma jakieś grzechy i nikt nie jest doskonały. Któregoś dnia, siedząc przy komputerze z kawą i przeglądając ulubione strony natknęłam się na świetny przepis na chrupkie pieczywo u dziewczyn ze Smakowitego Chleba   i postanowiłam zrobić. Oczywiście zbyt pięknym byłoby, gdybym wszystkie składniki miała w domu haha, na szczęście mogłam je zastąpić innymi.


Chrupkie pieczywo z ziarnem konopi
Potrzebne będą:

  • 100 g mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 200 g mąki pszennej
  • 40 ml oleju rzepakowego tłoczonego na zimno
  • 50 g ziaren konopi
  • 30 g sezamu
  • 150 ml wody
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • szczypta soli

Mąkę, ziarna, cukier i sól mieszamy ze sobą w misce. Następnie dolewamy olej i stopniowo wodę, wyrabiając ciasto** Kiedy osiągniemy odpowiednią konsystencję ciasta, wałkujemy delikatnie podsypując mąką i wycinamy prostokąty. Układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
Pieczemy w 180 stopniach około 30  minut. Chlebki muszą się ładnie zarumienić.

Moja rada:
** Wodę dolewamy stopniowo, ponieważ ciasto nie może być zbyt kleiste. Musi mieć konsystencję idealną do wałkowania.

Muszę przyznać, że chlebek niesamowity. Idealny też dla osób, które często są w rozjazdach i mają problem z regularnym odżywianiem. Teraz już nie ma wymówek :) pieczemy i do torebki.
Ściskam Ilona ♥

piątek, 25 września 2015

Chleb pszenny z nasionami konopi i zarodkami pszenicy

chleb na drozdzach, chleb pszenny,chleb z ziarnami, chleb, kuchnia ilony, pieczywo domowe, domowa piekarnia,



Pomimo ostatnich chwil ładnej pogody siedzę w domu, szykuję miksturki i eliksiry, którymi faszeruję podziębionych chłopaków. Jeden z nich mały jest więc bawimy się na całego  w domu :) Dawno nie jeździłam traktorem haha.
Siedzenie w domu mobilizuje do pieczenia. Nigdzie się nie spieszę, więc śmiało mogę poszaleć z drożdżami, które jak wszystkim wiadomo czasu wymagają. I choć cierpliwość nie jest moją mocną stroną, tak na taki chleb warto czekać.



Chleb pszenny z nasionami konopi i zarodkami pszenicy 
Potrzebne będą:
  • 550g (4 szklanki) mąki pszennej
  • 20 g drożdży świeżych
  • 300 ml letniej wody
  • 30 g oleju rzepakowego tłoczonego na zimno
  • 2 łyżeczki cukru
  • szczypta soli himalajskiej
  • 1/2 szklanki ziaren konopi
  • 1/3 szklanki zarodków pszennych
Robimy zaczyn. Do letniej wody wrzucamy drożdże, cukier i łyżkę mąki mieszamy do rozpuszczenia i odstawiamy do wyrośnięcia. Kiedy wyrosną dolewamy olej i mieszamy. Do miski wsypujemy pozostałe składniki zalewamy zaczynem drożdżowym połączonym z olejem i wyrabiamy dokładnie ciasto. Kiedy będzie elastyczne wkładamy do miski przykrywamy lnianą ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia.
Kiedy podwoi swoją objętość ponownie wyrabiamy ciasto, formujemy bochenek, układamy na blasze lub wkładamy do formy** wyłożonej papierem, przykrywamy ściereczką i ponownie odstawiamy do wyrośnięcia. 
Pięknie wyrośnięty bochen nacinamy bardzo ostrym  nożem lub żyletką, żeby nie popękał podczas pieczenia i wkładamy do piekarnika.
Pieczemy około 40 minut w 190 stopniach C**. Chleb musi być ładnie zarumieniony i wydać pusty dźwięk, jeżeli pukniemy w spód wypieczonego bochenka. 

Moja rada:
** Bochenek bez formy będzie przypominał pulchny placek chlebowy (taki lubię), w formie uformuje się i będzie przypominał klasyczny chlebek foremkowy.
** W razie potrzeby należy skrócić lub wydłużyć czas pieczenia. Należy pamiętać, że każdy piekarnik inaczej pracuje.
** Jeżeli pieczenie w formie, warto około 10 minut przed końcem wyjąć chleb i położyć na kratce bezpośrednio. To umożliwi równo się zarumienić bochenkowi. 

Musicie wypróbować chleb i choć zdrowszy byłby z mąki pełnoziarnistej tak ja mam słabość do mąki pszennej, ale ziarenka z pewnością dodadzą mu wartości i tym samym przemycam odrobinę zdrowia mojej rodzinie.
Ziarna konopi i zarodki pszenicy dostałam w prezencie od Moni, o niej często słyszycie zawsze dostaję takie mega prezenty urodzinowe. Ona wie co kocham i zawsze powtarza, że muszę znać wszystkie smaki. W końcu jestem kulinarną bloggerką  ♥ ♥ ♥
Ściskam Ilona ♥

poniedziałek, 7 września 2015

Chleb gryczany na bazie dzikiej lawendy



Ten chleb piekłam już dawno na zlecenie Bakra - zdrowie płynące z natury był niesamowity i postanowiłam zrobić go ponownie, a potem przypomniało mi się, że jeszcze nie mam przepisu na swoim blogu, wstyd. A do tego dłuuuuga przerwa. 
Moja nieobecność nie jest spowodowana brakiem pomysłów na gotowanie, wręcz odwrotnie. Gotuję jak szalona, przetwarzam i zamykam lato w słoikach, ale co sprawia mi największą przyjemność to spotykanie się z Wami. Dokładnie! Organizuję warsztaty dla miłośników amatorskiej kuchni na wysokim poziomie. Właśnie dlatego powstała zakładka WARSZTATY, gdzie będę Was informowała o najbliższych spotkaniach, a w tajemnicy powiem, że nie będą jedynie kulinarne, będziemy również tworzyć małe dzieła sztuki. Prawda, że fantastycznie :) Koniecznie zaglądajcie.

 

Chleb gryczany na bazie dzikiej lawendy
Potrzebne będą:
  • 400 ml gorącej wody
  • 200 g mąki gryczanej
  • 300g mąki pełnoziarnistej pszennej
  • 1/2 szklanki otrębów
  • 20 g świeżych drożdży
  • 1 jajko od szczęśliwej kury
  • 1/4 szklanki rodzynek
  • 6-7 szyszek dzikiej lawendy z firmy Bakra
  • 1/2 łyżeczki soli himalajskiej
  • 2 łyżki oleju rzepakowego tłoczonego na zimno

Szyszki dzikiej lawendy zalewamy 400 ml gorącej wody, 90 stopni C, przykrywamy talerzykiem i parzymy. Mocny napar studzimy, do uzyskania temperatury pokojowej.
Szykujemy zaczyn. Do kubka wrzucamy drożdże, 2 łyżki mąki pełnoziarnistej i zalewamy naparem lawendowym, mieszamy do rozpuszczenia się drożdży i odstawiamy do wyrośnięcia.
Do miski wrzucamy pozostałe składniki, dokładamy zaczyn i mieszamy. Ciasto wyrabiamy, do uzyskania jednolitej i elastycznej masy. W razie potrzeby dokładamy odrobinę mąki gryczanej. Masa powinna pozostać lekko klejąca. Gotowe ciasto przykrywamy lnianą ściereczką i odstawiamy do podwojenia objętości.
Po około 40 minutach ponownie wyrabiamy ciasto i przekładamy do przygotowanej foremki. Przykrywamy i ponownie odstawiamy do wyrośnięcia.
Po około 1 godzinie wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i pieczemy 50 minut. Skórka musi być dobrze rumiana, a gdy pukniemy w spód chleba powinien wydać pusty dźwięk. 

Moja rada:
Po 40 minutach pieczenia, wyciągamy bochenek z foremki, układamy bezpośrednio n kratce w piekarniku i pieczemy pozostałe 10  minut.
Foremkę smaruję olejem rzepakowym i obsypuję kaszą manną lub otrębami, żeby ciasto nie przywierało podczas pieczenia.

Chleb jest wyjątkowo smaczny i przy okazji bardzo zdrowy. Zawiera sporą garść błonnika, spokoju z lawendy i przyjazną duchowi słodycz rodzynek. Przecież Wiecie, że lubię przemycać zdrowie :) 
Ściskam Ilona ♥



poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Grissini klasyczne



Wiele Mam ma problem, ponieważ dzieci nie chcą warzyw, owoców, kaszy. Hmmm ja mam problem w drugą stronę. Młody tylko ogórki, brokuły, jabłka, banany do tego jogurt naturalny, ryż, kaszę :) Super. Ale od czasu do czasu chciałbym, żeby zjadł zwyczajnie chlebek. Kiedy kupowałam, to był koszmar. Wtedy zaczęłam swoje szaleństwo z wypiekami domowymi. Super, mały wcinał chlebek mamy, a bułeczki, yummy. Oczywiście i tatuś i mamusia zakochani w wypiekach, więc kupowanie pieczywa zostało na stałe skreślone z listy. Niestety po pewnym czasie i tu się dziecko popsuło. Zjadał co 3-4 dni kawałeczek chlebka czy bułeczki. Co by tu wymyślić, czym go zachęcić?
I tu maleńkie powiązanie... Moja fascynacja kuchnią włoską trwa. Wiecznie wertuję książki, nawet dla przyjemności lub jestem na łączach z moją włoską nauczycielką gotowania. I nagle olśnienie. Grissini! Takie paluchy w łapkę, składniki typowe na bułeczki, jedynie forma podania znacznie inna. Zrobiłam i sukces. Młody na śniadanie wciągną dwa, a przy sesji zdjęciowej, kolejno znikały z planu paluchy, dlatego na zdjęcia załapały się trzy ostatnie :) 
Cieszę się i będę je robiła, może jeszcze włożę coś od siebie, żeby urozmaicić?
Dzisiaj przepis na klasyczne z mojej książki "Kuchnia Włoska". Grissini, to chlebowe pałeczki wywodzące się z Turynu, teraz już popularne w całym kraju. Są doskonałą przekąską, świetnym dodatkiem do antipasti (o tym wkrótce). Można zabrać na piknik lub na drugie śniadanie do szkoły czy pracy. 
Zapraszam na pyszną ucztę.


Grissini klasyczne
Potrzebne będą:

  • 300 ml wody ( ja mieszam z mlekiem 1:1 aby było 300 ml płynu)
  • 1 łyżeczka cukru 
  • 15 g drożdży świeżych (lub 2 łyżeczki suszonych)
  • 500 g mąki pszennej
  • 1/2 łyżeczki soli 
  • 2 łyżki oliwy z oliwek (używam oleju rzepakowego tłoczonego na zimno)
  • do podsypywania semolina (można zastąpić mąką pszenną)
Do miski wlać płyn w temperaturze pokojowej, dołożyć drożdże, cukier i 2 łyżki mąki. Wymieszać i odstawić, aż drożdże się uaktywnią. Następnie wlewamy oliwę (olej), mieszamy i dokładamy powoli mąkę i sól, nie przerywając mieszania. Kiedy wszystkie składniki będą w misce wyrabiamy ciasto, aż będzie elastyczne i gładkie. Podsypujemy mąką, przykrywamy lnianą ściereczką i odstawiamy do podwojenia objętości w ciepłe miejsce.
Kiedy ciasto wyrośnie, wyrabiamy ponownie, dzielimy na małe kawałki i rolujemy z nich paluchy. Powinny być długości blachy i nie grubsze od naszego palca. Nasze grissini, powinny być tej samej długości i grubości, aby mogły się równo upiec. Następnie wkładamy do piekarnika nagrzanego do 190 stopni C i pieczemy około 20 minut, aż się ładnie zarumienią.
Grissini można przed pieczeniem posypać makiem, czarnuszką lub sezamem urozmaicając nasze przekąski.
Gotowe studzimy na kratce.
Moja rada:
Jeżeli nie lubicie mocno wysuszonego grissini, sugeruję wypiekanie z połowy porcji, przez noc potrafią wyschnąć. I tak są doskonałe. Myślę, że znikną w mgnieniu oka.

Polecam gri

ssini nie tylko dla dzieci. Zabierzcie je na piknik, śniadanie, przygotujcie na majówkę i grillowanie. Sezon już wkrótce się rozpocznie i warto mieć kilka przepisów na garden party, nie tylko kiełbasę :) 
Ściskam Ilona ♥

wtorek, 21 kwietnia 2015

Bagietka pszenna z szałwią

bagietki pszenne, bagoetki, szałwia, przepisy, domowe pieczywo, pieczywo na drożdżach, kuchnia ilony, szałwia, bagietki, chleb przepis, bułki przepis, bułki, mąkapszenna



Bagietki z szałwią to hit naszych niedzielnych śniadań. Są niesamowite <3. Osobiście uzależniłam się od szałwii, piję i przemycam do różnych dań. Przyznaję, że zioła i wodę piję od niedawna. Staram się uzupełniać zapotrzebowanie wodne zamiennie z ziołami. Poza tym, odrobina tego zioła świetnie pomaga, kiedy najemy się z mężem syta. A moje bagietki, cóż mogę powiedzieć są doskonałe. Jeżeli chcielibyście zdrowszą wersję odsyłam do bagietki owsianej z szałwią



Bagietka pszenna z szałwią
Potrzebne będą:
  • 650 g mąki pszennej
  • 1/2 łyżeczki soli himalajskiej
  • 250 ml ciepłego mleka
  • 250 ml ciepłej wody
  • 2 łyżki oleju rzepakowego tłoczonego na zimno
  • 20 g świeżych drożdży
  • 2 łyżki karobu—melasy z chleba świętojańskiego firmy Bakra
  • 5 g liści szałwii firmy Bakra
Szykujemy zaczyn. Do miski wlewamy ciepłe mleko, rozpuszczamy w nim drożdże, dokładamy melasę oraz 3-4 łyżki mąki. Mieszamy i odstawiamy w ciepłe miejsce do podwojenia objętości.
Kiedy zaczyn jest gotowy wlewamy olej, sól , liście szałwii i wodę. Mieszamy.
Następnie dosypujemy powoli mąkę i wyrabiamy ciasto. Jeżeli będzie zbyt rzadkie dosypujemy odrobinę mąki. Ciasto musi pozostać delikatnie klejące i lekkie, więc należy uważać z dosypywaniem mąki.
Gotowe odstawiamy w ciepłe miejsce przykryte ściereczką.
Gdy ciasto urośnie, wyrabiamy ponownie, dzielimy na 4 części i formujemy bagietki. Układamy na blasze, przykrywamy lnianą ściereczką i ponownie odstawiamy do wyrośnięcia.
W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 200 stopni C i wstawiamy miseczkę z wodą. Wyrośnięte bagietki wstawiamy do piekarnika i pieczemy około 30 minut.
Gotowe gdy postukamy w spód wydadzą pusty dźwięk.

Domowe pieczywo wciągnęło mnie na dobre, nie pamiętam kiedy ostatnio kupowałam. Mam nadzieję, że zarażę Was i również przygotujecie takie smakołyki.
Tym czasem zapraszam do obserwowania mnie na Facebooku, znajdziecie tam ciekawostki, których  nie ma na blogu.
Tymczasem 
Ściskam Ilona ♥

niedziela, 12 kwietnia 2015

Bułki z czarnuszką

bułki z czarnuszką, czarnuszka, pieczywo, bułki, bułeczki, śniadanie, domowa piekarnia, kuchnia ilony, czarnuszka, pieczywo pszenne,



Pieczywo domowe wprost uwielbiam. Przygotowanie bułeczek nie stanowi dla mnie żadnego problemu. Ciasto to 10 minut, podczas wyrastania mini wyścigi z dzieckiem i tak dalej. Jak sobie przypomnę, jakie tabu stanowiły dla mnie drożdże śmieję się i stukam w głowę, hih.
Mój mąż właśnie wybiera się w delegację, więc świeże bułeczki z pysznym domowym schabem i świeżo utartym chrzanem będą doskonałe. 


Bułki pszenne z czarnuszką
Potrzebne będą:
  • 550 g mąki pszennej
  • 3 łyżeczki czarnuszki mielonej
  • 2 łyżeczki czarnuszki w ziarnach
  • 20 g drożdży świeżych
  • 250 ml mleka
  • 120 ml wody
  • 2 łyżeczki cukru
  • 1 jajko od szczęśliwej kurki
  • 50 g oleju rzepakowego tłoczonego na zimno
Mleko i wodę delikatnie podgrzewamy. Powinny mieć temperaturę pokojową. wlewamy do miski, dokładamy drożdże, cukier i 3 łyżki mąki. Mieszamy i odstawiamy, aż drożdże urosną.
Następnie dokładamy jajko, olej łączymy i wsypujemy połowę mąki i czarnuszkę. Mieszamy i dosypujemy pozostałą mąkę. Ciasto zagniatamy, powinno być jednolite i elastyczne. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia.
Kiedy ciasto podwoi swoją objętość, zagniatamy ponownie przez chwilę i dzielmy na 15 części. Formujemy kulki i układamy na blasze pozostawiając spore odległości między nimi*. Przykrywamy ściereczką i ponownie odkładamy w ciepłe miejsce, żeby bułeczki urosły.
Gotowe ciasto wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni C i pieczemy około 25 minut.
Bułeczki powinny się ładnie zarumienić.
Wyciągamy i studzimy na kratce.

Moja rada:
* Do tej ilości bułeczek używam dwie blachy, które są elementem piekarnika. Kiedy ułożymy bułki zbyt blisko, po wyrośnięciu mocno się posklejają.

Muszę powiedzieć, że te bułeczki uwielbiam. Czarnuszka dodaje subtelnego smaku i wzbogaca troszeczkę nasze pszenne pieczywo. A jak wszystkim wiadomo czarnuszka cudownym nasionkiem jest, który posiada między innymi właściwości antyzapalne, antynowotworowe i niesamowicie chroni nasz organizm. Może przygotuję jakiś materiał o czarnuszce. Używam jej sporo i prawie do wszystkiego i strasznie polubiłam jej smak. A warto. W jej towarzystwie nawet mąka pszenna uznana za zło, zyskuje sporo. Ps. Z niej uwielbiam najbardziej pieczywo i inne wypieki, za co Pani dietetyk mnie pogryzie :) Cóż... nigdy nie mówiłam, że jestem doskonała, za to mam dobry gust i smak, hihi *żarcik :)
Tym czasem, życzę Wam miłego dnia i znalezienia czasu na małe wypieki.

Ściskam Ilona ♥

poniedziałek, 30 marca 2015

Bagietka owsiana z szałwią

bagietka owsiana z szałwią, szałwia, bagietka, piekarnia, chleb, wielkanoc, zdrowe pieczywo, chleb owsiany,



Święta się zbliżają, więc warto kulinarnie poszaleć. Będziemy zajadać się smakołykami i z całą pewnością warto będzie przemycić odrobinę zdrowych produktów. Owsiana mąka, szałwia wymieszane z odrobiną magii, mogą po odpowiednim wypiekaniu wyczarować smaczne bagietki, które niewątpliwie przy śniadaniu wzbogacą nasze menu.
Piękne liście szałwii można od niedawna kupić w sklepie internetowym firmy Bakra. Myślę, że warto zaopatrzyć się przy okazji w inne smaczne produkty. A jeżeli nie macie pomysłu jak wykorzystać je, ciekawe przepisy znajdziecie w magazynie YUMMY, który powstał przy współpracy z firmą Bakra.


Bagietka owsiana z szałwią
Potrzebne będą:
  • 300 g mąki pełnoziarnistej pszennej
  • 350 g mąki owsianej
  • 1/2 łyżeczki soli himalajskiej
  • 250 ml ciepłego mleka
  • 250 ml ciepłej wody
  • 2 łyżki oleju rzepakowego tłoczonego na zimno
  • 20 g świeżych drożdży
  • 2 łyżki karobu—melasy z chleba świętojańskiego firmy Bakra
  • 5 g liści szałwii firmy Bakra

Szykujemy zaczyn. Do miski wlewamy ciepłe mleko, rozpuszczamy w nim drożdże, dokładamy melasę oraz 3-4 łyżki mąki. Mieszamy i odstawiamy w ciepłe miejsce do podwojenia objętości.
Kiedy zaczyn jest gotowy wlewamy olej, sól, liście szałwii i wodę. Mieszamy.
Następnie dosypujemy powoli mąkę i wyrabiamy ciasto. Jeżeli będzie zbyt rzadkie dosypujemy odrobinę mąki. Ciasto musi pozostać lekko klejące i lekkie, więc należy uważać z dosypywaniem mąki.
Gotowe odstawiamy w ciepłe miejsce przykryte ściereczką.
Gdy ciasto urośnie, wyrabiamy ponownie, dzielimy na 3 części i formujemy bagietki. Układamy na blasze, przykrywamy lnianą ściereczkę i ponownie odstawiamy do wyrośnięcia.
W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 200 stopni C i wstawiamy miseczkę z wodą. Wyrośnięte bagietki wstawiamy do piekarnika i pieczemy około 30 minut.
Gotowe gdy pukane w spód wydadzą pusty dźwięk.

Mam nadzieję, że przypadła Wam do gustu moja propozycja. Muszę przyznać, że smak szałwii, zaskoczy nawet tych, którzy za ziołem nie szaleją.
Napiszcie koniecznie co sądzicie.
Przy okazji zapraszam do polubienia nowego profilu na facebooku (KLIK). Znajdziecie tam moje codzienne kulinarne szaleństwa i szczyptę prywatności.
Ściskam Ilona ♥

niedziela, 15 marca 2015

Chleb na dzikiej lawendzie

Dzika lawenda, chleb domowy, chleb z rodzynkami, Bakra zdrowie płynące z natury,chleb na drożdżach, kuchnia ilony,



Jakiś czas temu nawiązałam super współpracę z firmą Bakra-zdrowie płynące z natury. Ten kto mnie zna, wie, że sporo się u mnie zmieniło. Menu codzienne doznało przemiany, plan dnia stanął na głowie. Zaczynam wracać do życia i muszę powiedzieć, że takiej zmiany życzę każdemu. Więcej na ten temat zdradzę później, ale już dzisiaj uchylam rąbka tajemnicy.
Upiekłam chleb na bazie wywaru z dzikiej lawendy. I choć sama lawenda strasznie mi się przejadła, tak zaskoczona byłam dziką odmianą tego kwiatu. Szyszki odpowiednio zaparzone uspakajają, choć na mnie chyba działa to odwrotnie, bo pobudziły niesamowicie, a do tego zainspirowały.
Polecam ten chleb nawet tym, którzy nie przepadają za lawendą.


Chleb na bazie dzikiej lawendy
Potrzebne będą:
  • 250 ml gorącej wody
  • 200 g mąki pszennej
  • 300 g mąki pełnoziarnistej
  • 1/2 szklanki otrębów
  • 25 g świeżych drożdży
  • 1 jajko od szczęśliwej kury
  • 1/4 szklanki rodzynek
  • 6-7 szyszek dzikiej lawendy z firmy Bakara
  • 1/2 łyżeczki soli himalajskiej

Szyszki dzikiej lawendy zalewamy 250 ml gorącej wody, 90 stopni C, przykrywamy talerzykiem i parzymy. Mocny napar studzimy, aż uzyska temperaturę pokojową.
Szykujemy zaczyn. Do miski wrzucamy mąkę pszenną, drożdże i zalewamy wystudzonym naparem lawendowym. Mieszamy, przykrywamy ściereczką lnianą i odstawiamy do wyrośnięcia. Kiedy zaczyn podwoi swoją objętość powoli dokładamy pozostałe składniki, mieszamy, następnie wyrabiamy ciasto. Powinno być elastyczne i jednolite. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce. Po około 40 minutach ponownie wyrabiamy ciasto i formujemy bochenek. Przykrywamy i odstawiamy do wyrośnięcia.
Po około 30 minutach wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 190 stopni i pieczemy 50 minut. Skórka musi być dobrze rumiana, a gdy pukniemy w spód chleba powinien wydać pusty dźwięk. 

Mówię Wam, pieczenie chleba wciągnęło mnie na dobre. Teraz obmyślam kolejny pomysł dla firmy Bakra. Już wkrótce będziecie mogli je wszystkie zobaczyć w  jednym miejscu. Mam nadzieję, że efekty Naszej współpracy przypadną Wam do gustu i też pomyślicie nad taką zmianą :)
Tym czasem
Ściskam 
Ilona


czwartek, 8 stycznia 2015

Bułki do hot dogów i hamburgerów

bułki do hamburgerów, bułki do hot dogów, bułki domowe, domowe pieczywo



Ale mi się chce hot doga. Parówa jest, dodatki są, nie mam buły. Ale jest mąka, drożdże i takie tam ;) To zabieramy się za ugniatanie. Przepis znalazłam w sieci, na szczęście. Dodałam sezamu i zrobiłam bułeczki. Kiedy rosło ciasto machnęłam pyszną surówkę. Zrobiłam hot doga takiego, jak jadałam z przyjaciółką w Marysieńce w czasach licealnych. Yummy.


Bułki do burgerów i hot dogów
Potrzebne będą:
  • 1 szklanka mleka
  • 1/2 szklanki wody
  • 55 g masła
  • 4,5 szklanki mąki pszennej
  • 7 g drożdży instant 
  • 2 łyżeczki cukru
  • 1,5 łyżeczki soli himalajskiej
  • 1 jajko
  • 1 jajko + sezam do posypania

Mleko, wodę i masło grzejemy, aby było bardzo ciepłe. W misce mieszamy mąkę, drożdże, cukier i sól. Mieszamy i dolewamy mieszankę mleka i jajko. Dokładnie łączymy i wyrabiamy ciasto.
Gotowe dzielimy na części i formujemy bułki do burgerów lub hot dogów. Układamy na blasze wyłożonej papierem, przykrywamy lnianą ściereczką i odstawiamy na pół godziny. Po wyznaczonym czasie smarujemy roztrzepanym jajkiem i posypujemy sezamem.
Bułeczki pieczemy 10-15 minut w 200 stopniach C. Muszą być rumiane.

Bułeczki z tego przepisu są tak idealne, że uwielbiam ciepłe na śniadanie z masełkiem i miodem lub domowym dżemem. Robię wersje z sezamem lub bez i przyznaję, że jestem uzależniona. 
Poezja. Musicie je zrobić, są doskonałe i szybkie do zrobienia. 
Rozpływam się. Ściskam
Ilona ♥


piątek, 12 grudnia 2014

Chleb pszenno żytni na piwie miodowym


Na prośbę wrzucam przepis na chleb, który jest niesamowity. Ujął wszystkich lokatorów, sąsiadów i znajomych. Z całą pewnością zawita na naszym stole przy wigilijnej kolacji. Dodatkowej chrupkości dodało pieczenie w magicznej formie wykonanej przez Pana Mariusza. Glina ma w sobie coś, co kocham i co nadaje jedzeniu domowego aromatu, jeżeli wiecie co mam na myśli.
Nie będę się rozpisywała, musicie wypróbować tego przepisu, a jeszcze lepiej jak zaopatrzycie się w taką formę. Moja Gliniana Kuchnia powiększa grono o pieczywo. Yummy.



Chleb pszenno żytni na miodowym piwie 
Potrzebne będą:
  • 350 g mąki żytniej do chleba typ 720
  • 150 g mąki pszennej typ 450
  • 350 ml piwa ciemnego miodowego
  • 10 g drożdży suchych
  • 1 łyżeczka soli
  • masło  + otręby do wysmarowania formy

dodatkowo:
  • 4 łyżki mąki pszennej
  • 1/3 szklanki piwa ciemnego miodowego
  • 5-6 łyżek płatków owsianych

Z drożdży i kilku łyżek piwa szykujemy zaczyn. Mieszamy i odstawiamy do podwojenia objętości. Mąkę przesiewamy, dokładamy sól oraz wyrośnięty zaczyn. Dolewamy piwo i ugniatamy ciasto, aby było elastyczne. Wkładamy do miski, przykrywamy lnianą ściereczką i odstawiamy na około 1 godzinę w ciepłe miejsce.
Kiedy ciasto wyrośnie, ugniatamy ponownie i przekładamy do przygotowanej formy. W tym celu smarujemy formę glinianą masłem, obsypujemy otrębami.
Ciasto odstawiamy w ciepłe miejsce do ponownego wyrośnięcia.
W tym czasie szykujemy piwną pastę. Mąkę łączymy z piwem. Musi osiągnąć konsystencję kremu. 
Tak przygotowaną pastą smarujemy ciasto obsypujemy otrębami i wkładamy do chłodnego piekarnika.
Ustawiamy na 200 stopni C i pieczemy 23 minut od osiągnięcia temperatury.
Upieczony chleb wyjmujemy z formy i studzimy na kratce.

Moja rada:
Jeżeli nie pieczemy chleba w glinianej formie, kontrolujemy wypiek. Kiedy będzie wyraźnie rumiany możemy wyjąć z piekarnika.

Ludzie musicie wypróbować ten przepis. A ta skorupka, yummy. Jutro też upiekę.
Ściskam Was gorąco
Ilona ♥

sobota, 22 listopada 2014

Chleb na piwie

chleb na piwie, chleb na guinnessie, chleb na drożdżach, chleb,


Od pewnego czasu piekę. Chleb, który wyciągam z pieca ma niesamowity zapach, który przyciąga domowników, a także sąsiadów. Eksperymentuję ze smakami, kształtami dodatkami. Na blogu Ugotuj z  nami, do którego współtworzenia zostałam zaproszona, jest wyzwanie pod hasłem Domowa Piekarnia i nawołujemy do wspólnej zabawy. Chleb na piwie robiłam w innej odsłonie, którą przy okazji się pochwalę, dzisiaj proponuję przepis Marii.
(Przepis skopiowany z bloga Ugotuj z Nami


Chleb na piwie 

  • 400 g mąki pszennej
  • 300 g guinnessa
  • 15 g drożdży
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżka cukru
mój dodatek:
  • 4 łyżki mąki pszennej
  • 5 łyżek płatków owsianych
  • 1/3 szklanki piwa

Drożdże kruszymy, zasypujemy piwem i dodajemy odrobinę piwa w temperaturze pokojowej. Mieszamy, odstawiamy do wyrośnięcia.
Mąkę wsypujemy do miski, dokładamy sól, piwo, wyrośnięte drożdże i mieszamy. Kiedy zacznie gęstnieć zagniatamy ciasto. Wyrabiamy około 5 minut, żeby było elastyczne. Następnie robimy z niego kulę, kładziemy na blasze wyłożonej papierem i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
W tym czasie szykujemy mieszankę piwną mieszając mąkę z piwem (opcja dodatkowa). Powinna być rzadka. 
Kiedy ciasto podwoi swoją objętość, polewamy uformowany w kulę chlebek i obsypujemy płatkami owsianymi.
Pieczemy w 170 stopniach około 50 minut.


Chleb można piec w formach, jak koleżanki, ja preferuję wielki piwny bochen. Jest niesamowity, delikatny z obłędnie chrupiącą skorupką. Do tego masło i nic poza tym...
Zachęcam do zabawy, DOMOWA PIEKARNIA daje wiele satysfakcji. 
Ściskam 

Ilona ♥

poniedziałek, 20 października 2014

Faszerowane bułeczki

bułki faszerowane, domowy chleb, pieczywo domowe, bułki,



Kolejne pieczywo, które wyszło mi rewelacyjnie, dzięki przepisom najlepszej Pracowni Wypieków w sieci. Osoby początkujące tak jak ja w domowej piekarni, znajdą tam kopalnię wiedzy, która fantastycznie wszystko ułatwi.
Mój Mąż wyjeżdża w delegację i myślę, że faszerowane bułeczki idealnie zastąpią tradycyjną kanapkę z serem.
Zrobiłam oczywiście podwójną porcję, załapałam się, heh i pozostała część rodziny również :)


Bułki faszerowane cukinią i suszonymi pomidorkami
Potrzebne będą:
CIASTO
  • 400g mąki pszennej
  • 50 g mleka w proszku (użyłam granulowanego)
  • 200 m l ciepłej wody
  • 60 g masła miękkiego 
  • 1 łyżeczka soli
  • 12 g świeżych drożdży
  • roztrzepane jajo z łyżką mleka do wysmarowania ciasta
FARSZ
  • 2 małe cukinie
  • 2 cebule czerwone
  • 1 szklanka suszonych pomidorków
  • 2 łyżeczki posiekanego świeżego tymianku
  • sól pieprz 
  • olej z pomidorów suszonych
Szykujemy zaczyn. Drożdże rozpuszczamy w wodzie z odrobiną mąki, odstawiamy w ciepłe miejsce, aż zaczną pracować. Mąkę, mleko w proszku, sól i masło łączymy, dodajemy drożdże i wyrabiamy ciasto. Musi być miękkie i nie może się kleić. Robimy kulę, wkładamy do miski, przykrywamy lnianą ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na minimum godzinę. Musi podwoić swoją objętość. 
W tym czasie obieramy cebulkę i kroimy w drobną kosteczkę, podsmażamy na oliwie z pomidorów suszonych. Kiedy będzie miękka dokładamy pokrojoną w kosteczkę cukinię oraz posiekane pomidory. Przyprawiamy solą, pieprzem i dokładamy posiekany tymianek. Smażymy, odstawiamy do ostygnięcia.
Kiedy ciasto wyrośnie, wałkujemy, tworząc krążki około 12-15 cm średnicy i 6-7 mm grubości. Nakładamy łyżkę farszu, zaklejamy robiąc coś na kształt wrzeciona i odkładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Z tej porcji wychodzi około 10 bułeczek.
Gotowe przykrywamy ściereczką i ponownie odkładamy do wyrośnięcia na kolejną godzinkę. 
Po czasie wyrastania, pieczemy w 200 stopniach C 25 minut, bułeczki muszą być rumiane.


Farsz pozostawiam Waszej wyobraźni i smakom, to jedna z moich propozycji i z całą pewnością nie ostatnia. Mam nadzieję, że przyłączycie się do mojego wyzwania minimum RAZ W TYGODNIU robimy PIECZYWO DOMOWE :) 
Piszcie, czekam na Wasze opinie i komentarze.
Ściskam 
Ilona ♥


wtorek, 14 października 2014

Bułeczki drożdżowe



Z cyklu DOMOWA PIEKARNIA, który w moim domu cieszy się sporym uznaniem przedstawiam drożdżowe bułeczki. Owy przepis w moim zeszycie jest od lat, dostałam go od mojej mamy i przyznam, że jakoś musiałam dojrzeć do pieczenia.
Zaczęłam się uczyć. Słuchałam mądrzejszych i z większym doświadczeniem, czytałam blogi specjalizujące się w wypiekach. Oglądałam także programy kulinarne, w których o chlebie, czy bułkach mówiono. Często zdarzało mi się usłyszeć kilka składników i na tej podstawie tworzyłam przepis, sprawdzałam go i cieszyłam się jak małe dziecko, kiedy się udało. Tak właśnie było z chlebem żytnim na piwie, z piwną skorupką :)
Dzisiaj proste i bardzo smaczne bułeczki.



Bułeczki drożdżowe
Potrzebne będą:
zaczyn:
  • 5 dag drożdży świeżych
  • 1 szklanka mleka
  • 1 łyżka cukru
  • 3 czubate łyżki mąki

ciasto:
  • 1/2 kg mąki
  • 2 jajka
  • 1/2 kostki margaryny
  • sól
  • zaczyn

Składniki na zaczyn rozrabiamy w małej miseczce i pozostawiamy do podwojenia objętości.
Do dużej miski wsypujemy mąkę, dodajemy jajka, margarynę i sól, całość ugniatamy, na końcu wlewając gotowy zaczyn.
Dokładnie mieszamy i formujemy bułeczki, układając na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Odstawiamy na pół godziny przykrywając lnianą ściereczką.
Po tym czasie wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni Celsjusza i pieczemy około 15-20 minut, aż się zarumienią.

I jak myślicie, zarażę Was moją DOMOWĄ PIEKARNIĄ?? Bardzo bym chciała
Tym czasem ściskam
Ilona ♥

niedziela, 5 października 2014

Chleb żytni z melasą

chleb żytni, chleb żytni z melasą, chleb, domowe pieczywo



Pieczenie chleba, eksperymentowanie i nauka budowania własnej piekarni, są moją dumą. Nawet nie wiedziałam, że kilka kilogramów mąki, może sprawić taką radość. Mądrości czerpię z różnych źródeł, delikatnie przerabiam, potem mocniej przerabiam , w końcu tworzę własną recepturę :) Przecież zasady są podobne, potem to czysta improwizacja. Już wkrótce czas na kolejny krok, zakwas, ale zacznę chyba od pszennego, żytni jakoś mnie nie lubi :) 

Dzisiaj chleb żytni, ale na drożdżach. Muszę przyznać, że jak do tej pory, jest w czołówce smakowej. Ten przepis jest również wyzwaniem na blogu Ugotuj z Nami, gdzie wraz z niesamowitymi dziewczynami, Basią i Marią, będziemy zachęcali to wspólnej zabawy zwanej gotowanie.
Byłoby fajnie, gdybyście dołączyli, wspólna nauka pieczenia chleba i wymiana spostrzeżeń z całą pewnością sprawi ogromną przyjemność i będzie pomocna dla obu stron.


Chleb żytni z melasą
Potrzebne będą:
  • 4 łyżki drożdży instant
  • 2 1/2 szklanki ciepłej wody
  • 2 1/2 łyżki melasy z buraków
  • 2 łyżki mąki z pełnego przemiału typ 1850
  • 2 szklanki mąki żytniej typ 720
  • 2 szklanek mąki pszennej typ 450
  • 2 łyżeczki soli
  • 2 łyżki oleju rzepakowego
  • 2 łyżki mielonego marokańskiego kuminu
  • 2 łyżeczki kakao

Robimy zaczyn. Drożdże, odrobinę ciepłej wody i łyżkę melasy mieszamy ze sobą i pozostawiamy na 15 minut, aby urosły.
3 rodzaje mąki łączymy z pozostałymi składnikami, mieszamy i dodajemy wyrośnięty zaczyn. Wyrabiamy ciasto, musi być miękkie i elastyczne (około 10 minut).
Ciasto wkładamy do miski, nakrywamy ją czystą ściereczką i odkładamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia, na około 1 godzinkę. 
Wyrośnięte ciasto ponownie ugniatamy, dzielimy na części i wkładamy do foremek (keksówek). Ponownie przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia. Ciasto musi wypełnić foremki.
Wyrośnięte ciasto pieczemy w 200 stopniach C około 1 godzinę.
Gorące chlebki studzimy na kratce.

Ten chlebek jest rewelacyjny. Dzięki melasie i marokańskiemu kuminowi jest niesamowicie wyraźny. Pół bochenka zniknęło tylko z masełkiem, a kolejna część z miodkiem. Zakochana. Jeżeli człowiek jada takie pieczywko, nie dziwne, że dalej chce się uczyć. Człowiek to ja:) 
Tym czasem ściskam 
Ilona ♥


źródło przepisu

środa, 21 sierpnia 2013

Chleb bananowy po hawajsku





Spędzamy sobie z siostrą wieczór degustując nowości kulinarne robione przeze mnie w tak zwanym międzyczasie. Mam go jak na lekarstwo ponieważ od kilku dni siedzę, a raczej stoję w kuchni zamykając lato w słoikach, a muszę do piątku zrobić sporo i wspomnianą siostrę obdarować przed jej powrotem do domu. Wiec jako przykładna, wielozadaniowa Pani domu, kilka rzeczy na raz robię. Tu sałatka, potem pstryk aparatem i degustacja, potem nastawiam pomidorki, niech się smażą. Po chwili krojąc ogórki piekę panini, pstryk i kolejna degustacja. Teraz post pisany podczas karmienia i usypiania malucha i kolejne przetwory... oby tak do piątku. Słoików zaczyna brakować, więc na żebry do sąsiadki się wybiorę i dalej pichcić będę. Wesoło i mało miejsca w domu, ale daję radę. Po prostu to kocham, a jak coś się kocha to nie sprawia nigdy problemów.
Znalazłam również czas na coś słodkiego do kawki. Przepis zaczerpnięty z książki Beaty Pawlikowskiej "Blondynka wśród łowców tęczy", gdzie sporo bananowych ciekawostek i przepisów można znaleźć. Polecam. Ten chlebek to z pewnością początek mojej bananowej przygody z Pawlikowską. Zapraszam.


Chleb bananowy po hawajsku
Potrzebne będą:
  • 3 banany
  • pół kostki margaryny
  • niecała szklanka cukru z wanilią
  • 2 jajka
  • 1 szklanka mąki
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • rodzynki ( ja dodałam suszone śliwki)
Tłuszcz ubijamy z cukrem do białości. Następnie wrzucamy pokrojone banany i ubijamy ponownie. Nie przerywając kręcenia dokładamy 2 jajka oraz mąkę z proszkiem. Dodajemy rodzynki lub jak w moim przypadku posiekane śliwki. Pieczemy 1,5 godziny w piecu nagrzanym do 180 stopni.

Jest niesamowicie smaczny. Słodki, pachnący, bananowy.
Musicie go zrobić. Rewelacja!

A teraz idę dalej do kuchni - ogórki mnie wołają ;).
Ściskam Ilona