Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sylwester i Karnawał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sylwester i Karnawał. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 sierpnia 2015

Małże w białym winie




Co tu dużo mówić. Małże kojarzą się wszystkim z odrobiną luksusu, nie do przeskoczenia w domowym zaciszu. Choć osobiście  jestem zwolennikiem owoców morza świeżych, czyli w kraju, w którym są łowione, zbierane jak homar,  o którym Wam już opowiadałam, tak od czasu do czasu pozwalam sobie na małe szaleństwo w domu. W takiej sytuacji, staram się zachować maksimum kulinarnego bezpieczeństwa. Dokładnie sprawdzam i brutalnie poddaję odpowiedniej selekcji. W przypadku zakupionych tu owoców morza sporą część wywaliłam, cóż. Zróbcie to samo, zaraz potem przygotujcie je w winie i delektujcie się.


Małże w białym winie
Potrzebne będą:

  • 1 kg świeżych małży
  • 200 ml białego wina wytrawnego**
  • 4 szalotki
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/2 pęczka świeżego koperku
  • 30 g masła
  • pieprz świeżo mielony
  • sól

Małże dokładnie czyścimy (patrz moje rady poniżej), odkładamy. W garnku z grubym dnem rozpuszczamy masło, od razu wrzucamy na nie posiekaną szalotkę oraz czosnek pokrojony w kosteczkę. Przyprawiamy solą i pieprzem, chwilę podsmażamy. Uwaga, żeby nie przypalić bo danie wyjdzie gorzkie. Po chwili smażenia wrzucamy małże zalewamy białym winem i całość dusimy pod przykryciem około 5 minut. Danie będzie gotowe, kiedy wszystkie małże się otworzą. Gotowe ściągamy z ognia, posypujemy drobno posiekanym koperkiem.
Podajemy na przykład z chlebem kukurydzianym i kieliszkiem dobrego białego wina.

Moje rady:
** Do gotowania, duszenia małży używamy dobrego wina, najlepiej tego samego, z którym będziemy serwowali danie.
** Czyszczenie i selekcja małży jest bardzo ważna.
Muszle należy dobrze wyszorować z wszelkich narośli włókien. Możemy szorować gąbeczką lub całość zeskrobać nożykiem. Robimy to pod bieżącą wodą pamiętając, żeby nie była gorąca,  bo możemy nasze małże za szybko ugotować ;)
Wszystkie muszle powinny być zamknięte przed obróbką. Jeżeli znajdzie się jakaś otwarta, należy nią postukać w blat, jeżeli się zamknie, dobrze, jeżeli pozostanie otwarta, należy ją koniecznie wyrzucić. To samo robimy z uszkodzonymi, połamanymi itp. Jeżeli po duszeniu małży pozostanie jakaś zamknięta, należy ją również wyrzucić. Nie jemy takich małży ponieważ możemy się zatruć.

Musicie wypróbować ten przepis. Jest banalnie prosty, co z pewnością wpłynęło na jego ogromną popularność i jest niesamowity. Czasami warto pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa i to bez szczególnej okazji.
Smacznego
Ściskam Ilona ♥



czwartek, 25 czerwca 2015

Baklava


kuchnia ilony, baklava, deser, kuchnia balkańska, kuchnia turecka, ciasto filo, ciasto greckie, ciasto, slodycze

Jeżeli chcielibyście doznać rozkoszy i maksymalnie przedawkować cukier polecam baklavę. To deser popularny w kuchni tureckiej, bułgarskie czy bałkańskiej. Jest okrutnie słodki, ale tak obłędny w smaku, że nie można mu się oprzeć. Jeżeli jeszcze nie próbowaliście tego smakołyku, nie czekajcie. Lista zakupów, wypad do sklepu i troszeczkę czasu w kuchni.



Baklava
Potrzebne będą:
Ciasto:
  • 350 g orzechów (pistacji. orzechów ziemnych niesolonych, migdałów)**
  • 125 g masła
  • 400 g gotowego ciasta filo**
  • orzeszki posiekane do dekoracji
Syrop:
  • 300 ml wody
  • 500g cukru
  • sok z 1/2 cytryny
  • 1 łyżka wody różanej
  • 1 łyżka ekstraktu z wanilii
Przygotowujemy syrop. Wodę z cytryną i cukrem doprowadzamy do wrzenia. Kiedy cukier się rozpuści gotujemy jeszcze około 5 minut, tworząc syrop. Kiedy będzie gotowy dolewamy ekstrakt i wodę różaną i odstawiamy do całkowitego przestygnięcia,
Szykujemy ciasto. Masło rozpuszczamy i odstawiamy. Orzech mielimy w blenderze, pozostawiając dość spore okruchy. Płaty ciasta filo dzielimy na dwie części (mniej więcej po 10 arkuszy)
Formę do ciasta** smarujemy masłem, układamy jeden płat ciasta i smarujemy dokładnie całą powierzchnię masłem. Nakładamy kolejny płat, smarujemy i powtarzamy czynność z połową płatów. Kiedy ułożymy część ciasta, równomiernie posypujemy okruchami orzechów, następnie przykrywamy całość pozostałym ciastem, kolejno smarując płaty masłem. Ostatnią warstwę ciasta dokładnie smarujemy masłem. Tak przygotowane kroimy w rąby lub kwadraty**.
Całość wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170 stopni na około 40 minut. Ciasto musi być dobrze zarumienione.
Gotowe, jeszcze gorące ciasto polewamy połową syropu, czekamy, żeby dobrze nasiąkło i polewamy pozostałą częścią**. Posypujemy orzeszkami do dekoracji.

Moja rada:
** Taki deser warto przygotować dzień prędzej. Jak dobrze ostygnie i przejdzie smakami jest doskonałe.
** Podczas układania, ciasto filo powinno być przykryte, bardzo szybko schnie.
** Orzechy należy zmielić lub posiekać. Muszą być wyczuwalne.
** Formę do ciasta należy dopasować do płatów ciasta, często robię na prostokątnej 20x25 cm, można też po ułożeniu odciąć brzegi.
** Drugą część syropu możemy polać bezpośrednio przed podaniem deseru.
** Ciasto należy pokroić przed włożeniem do piec. Kiedy będzie gotowe może się kruszyć i łamać.

Baklavę ze zdjęć robiłam chwilę temu. Muszę się przyznać, że pisząc ten post nabrałam na nią ochotę. Mam nadzieję, że Wy również. Piszcie do mnie jak Wam wyszło i smakowało. Bardzo jestem ciekawa, czy też się tak zasłodziliście :) 
Ściskam Ilona ♥


(źródło przepisu: książka kucharska Nigelli Lawson)

wtorek, 24 marca 2015

Sałatka warzywna - tradycyjna wersja

tradycyjna sałatka warzywna, sałatka jarzynowa, sałatka, kuchnia ilony, wielkanoc, boże narodzenie, wigilia


Kiedy zaczynamy biesiadowanie rodzinne, kiedy przyjeżdża moja siostra, kiedy są urodziny, święta, w lodówce zawsze musi się znaleźć tradycyjna sałatka warzywna. Wiem, że ile domów tyle tradycyjnych sałatek, ja swoją uwielbiam i właśnie tym przepisem pragnę się podzielić z Wami. Może właśnie ta wersja przypadnie Wam do gustu?



Tradycyjna sałatka warzywna
Potrzebne będą:
  • 5 ziemniaków
  • 6 średnich ogórków kiszonych
  • 4 winne jabłka
  • 5-6 jaj
  • 5-6 marchewek
  • 1 korzeń pietruszki
  • puszka groszku zielonego
  • natka pietruszki
  • łyżka musztardy
  • majonez
  • sól i pieprz
Ziemniaki, jaja, korzeń pietruszki i marchew myjemy i gotujemy do miękkości. Gotowe odstawiamy do ostygnięcia.
Groszek odcedzamy, jabłka i ogórki obieramy ze skóry.
Wszystkie warzywa kroimy w kosteczkę i wrzucamy do miski. Dokładamy sporą ilość majonezu, musztardę, sól pieprz do smaki i delikatnie mieszamy, żeby wszystkie produkty się połączyły. Na koniec dokładamy posiekaną drobno natkę pietruszki.

Prawdę mówiąc, taką sałatkę mogłabym jeść dość często. Smaczna zdrowa i syta. Mam nadzieję, że spodobał Wam się przepis.

Przy okazji zapraszam do polubienia mojej strony na facebooku zawsze znajdziecie informacje o nowych przepisach i inne ciekawostki. Czasami bywam w smacznych miejscach, czym dzielę się z Wami na bieżąco. 

Ściskam Ilona


piątek, 6 marca 2015

Jaja faszerowane smażone

 faszerowane jaja, kuchnia ilony, wielkanoc, przepisy na wielkanoc, jaja wielkanocne, recipes, smażone jaja,


Jakie jaja preferujecie?? Ja kupuję z wolnego wybiegu, od szczęśliwych kurek i powiem Wam, że można zauważyć różnicę. Przyzna mi rację, każdy, kto chociażby piekł na takich biszkopt. W każdą środę o 8.30 przyjeżdża Pani i dostarcza do mojego domku jaja w ilości wcześniej zamówionej. Jako pierwsza, na świeże jajo ze skorupką rzuca się Laba, wieczorem kogiel mogiel wraz z mężem, a w nocy ciasta. Taki mały tryb jajeczny, w każdą środę.
Jaja można podawać na różne sposoby. Ja polecam jedne z moich faworytek, faszerowane i smażone. Bardzo smaczna propozycja na śniadanie, przekąskę, czy święta. A Wielkanoc już wkrótce.


Jaja faszerowane smażone
Potrzebne będą:
  • 6 jaj
  • 10 dużych pieczarek
  • 1 mała cebulka
  • garść sałaty roszponki
  • mały burak
  • sól, pieprz, majeranek
  • ziołowa bułka tarta
  • oliwa + masło
Jaja gotujemy na twardo. Pieczarki i cebulę czyścimy i kroimy w drobną kosteczkę. Podsmażamy na odrobinie oleju. Gotowe przekładamy do miseczki.
Ugotowane jaja, ostrożnie przekrawamy na pół, tak aby nie uszkodzić skorupki i wydrążamy. Następnie kroimy wyciągnięte jajko w kostkę i dokładamy do pieczarek. Ugotowanego buraka ścieramy na dużych oczkach, sałatę siekamy. Wszystko ze sobą łączymy, dokładamy 2,3 łyżki roztopionego masła, doprawiamy i wypełniamy pozostawione skorupki jaj.
Wypełnioną część panierujemy w ziołowej bułce tartej i podsmażamy z jednej strony (górnej) na masełku z odrobiną oliwy.

Jestem bardzo ciekawa, jak to wygląda u Was z tymi jajami <3
Ściskam Ilona


czwartek, 19 lutego 2015

Domowe maki sushi

 sushi maki domowe, sushi, kuchnia japońska, kuchnia fusion, kuchnia ilony,



Dzisiaj odrobina mądrości. Uprzedzam, że post będzie dość długi, ale myślę, że zainteresuje Wszystkich amatorów sushi, takich jak ja.
Pamiętacie moje warsztaty Sushi? To nie był mój pierwszy kontakt z tym cudownym daniem. Jak to koleżanka Ewa mawia, sushimy już od jakiegoś czasu :) To prawda. 
Dawno temu kupiłam sobie małą książeczkę o wdzięcznym tytule "SUSHI, ponad 100 wspaniałych przepisów" i choć jakąś wiedzę na ten temat posiadałam, to właśnie z niej nauczyłam się robić doskonały ryż, potem wiedzę wzbogaciłam o mądrość SUSHI Mastera na warsztatach, a potem poszłam na łatwiznę i wynalazłam przyprawę idealną, gotową i smaczną.
Ale spoko, przepis z mojej mądrej książeczki znajdziecie pod hasłem RYŻ NA SUSHI i już czeka na blogu.. 

Na początek jednak, postanowiłam przytoczyć fragment dotyczący samego sushi. Jak słyszę tekst "nie lubię bo surowych ryb nie jadam" to mnie wykręca. Lepiej brzmiałoby "nie znam, więc nie lubię" - to drugi z moich ulubionych tekstów.
więc

"Sushi to coś więcej niż surowa ryba połączona z ryżem. Choć samo słowo sushi oznacza po prostu ryż z dodatkiem octu, jest to jeden z najbardziej eleganckich i stylowych elementów japońskiej sztuki kulinarnej" 

Teraz już każdy, może błysnąć wiedzą, jak usłyszy tekst "surowa ryba, bleeee".

Japońscy mistrzowie uczą się latami, przygotowania tego cudownego dania. Forma podawania, idealnie wyważony smak, dobrane dodatki - tego mogę jedynie zazdrościć, bo nie sądzę, abym jako domorosły sushi Master, dorównała im choć do pięt. Ale mnie to nie zniechęca, moje jest doskonałe, domowe i znika w kilka chwil ze stołu. Zawsze chciałam zrobić mega japońską ucztę (kto mnie zna, wie, że lubię takie spotkania) i kiedyś się zmobilizuję! I z pewnością napiszę o tym :)


Dzisiaj pokażę jak przygotować najbardziej popularny rodzaj, czyli klasyczne maki sushi. Wyglądają fantastycznie, a tak niewiele potrzeba by je zrobić. Na początek odrobina przydatnej wiedzy.
  • Maki sushi, to zwinięty w płatki nori ryż z dodatkami, krojony w niewielkie kawałki.
  • Sushi jemy pałeczkami lub rękami NIE GRYZIEMY wkładamy do buzi na raz, dlatego kawałki nie powinny być  zbyt duże.
  • Sushi kroimy wilgotnym i bardzo ostrym nożem, po każdym użyciu przecieramy wilgotną ściereczką, co ułatwia późniejsze krojenie.
  • Podczas robienia sushi warto mieć miseczkę wody z odrobinką octu do moczenia palców, gdyby ryż za bardzo się kleił.
  • Do zwijania niezbędna jest bambusowa mata, którą można kuć w wielu marketach. Przed użyciem można owinąć folią spożywczą, co ułatwia późniejsze mycie maty.
  • Jeżeli używamy 1-2 składniki, płatki nori przecinamy na pół i kładziemy na macie dłuższym bokiem do siebie. płatek służy jedynie do zwinięcia ryżu i nie powinno być go w środku (efekt ślimaka). Jeżeli macie więcej niż 3 składniki, nie ma potrzeby przecinania płatów. (chyba, że pozostanie ci większa ich ilość jak u mnie, kładziemy pałatki krótszym bokiem, jak pokazałam na zdjęciu.
Myślę, że teraz śmiało można zabrać się za zwijanie. Powodzenia. Dzisiejsza wersja jest z kilku składników, jeżeli boicie się pakować tyle do środka, zacznijcie od 1-2, będzie znacznie łatwiej. 




Maki sushi 
w dzisiejszym przepisie celowo nie podaję ilości składników, ponieważ każdy nakłada i wykonuje według własnych upodobań
Potrzebne będą:
  • ryż na sushi
  • płaty nori
  • pasta wasabi
  • serek philadelphia
  • mango
  • świeży ogórek
  • wędzony łosoś
  • awokado
  • sos sojowy
Płatki nori kładziemy na bambusowej macie gładką stroną do dołu. Zwilżonymi (nie mokrymi!) rękami nakładamy porcję ryżu. Na końcach pozostawiamy pasek wolny (patrz zdjęcie). Na ryż nakładamy palcem bardzo cienki pasek wasabi (uwaga bardzo ostre) oraz pasek serka philadelphia. Następnie układamy równolegle paski awokado, mango, ogórka oraz łososia. 
Pozostawiony pasek nori na przeciwnym boku delikatnie zwilżamy wodą i rozpoczynamy zwijanie maki sushi. Matę podnosimy i zawijamy płaty z ryżem delikatnie ugniatając i nadając mu kształt walca. 
Gotowy rulon układamy na desce łączeniem do dołu i ostrym, wilgotnym nożem, jednym ruchem kroimy na kawałki. 
Podajemy z japońskim sosem sojowym, pastą wasabi oraz (jeżeli ktoś lubi) marynowanym imbirem - osobiście nie cierpię. 

Myślę, że to nie takie trudne. Oczywiście dodatki wedle upodobań, to jeden z moich ulubionych zestawów. Jak tylko zaserwuję rodzince kolejny zestaw japońskiej kuchni, podzielę się z Wami przepisem, a jeżeli będziecie chcieli to przedstawię Was takim ciekawostkom jak chirashi sushi, sashimi czy temaki sushi. Fajnie brzmi, prawda :) a jak smakuje. 
Także piszcie kochani co chcielibyście wypróbować podczas kolejnej wyprawy kulinarnej.
wow, ale to zabrzmiało
Ściskam
Ilona ♥
Ps, Kto przeczytał cały post, haha :)

źródło wiedzy: książka "Sushi, ponad 100 wspaniałych przepisów" 




poniedziałek, 16 lutego 2015

Ryż na sushi

ryż do sushi, domowe sushi, ryż, ryż na sushi, kuchnia ilony, przepisy, kuchnia japońska,



Moja przygoda z sushi trwa od lat, ale dopiero od warsztatów zaczęłam przykładać dużo większą uwagę do ryżu. Niegdyś gotowałam normalnie, w lekko osolonej wodzie i tyle. Grzech przyznać, ale jak nie miałam specjalnego ryżu to i torebkę zdarzyło się rozciąć. Cóż, nigdy nie mówiłam, ze jestem doskonała, haha.
Ale odkąd poznałam tajemnicę ryżu, zakochałam się i nie wyobrażam sobie innego. Ma w sobie coś, co przenosi na inny poziom (jeżeli wiecie co mam na myśli). Dzisiaj podzielę się właśnie tym przepisem.


Ryż na sushi
Potrzebne będą:
  • 300 g ryżu na sushi
  • 350 ml wody
  • 2 łyżki octu ryżowego
  • 1 łyżka cukru
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 1 kawałek alg kombu (opcjonalnie)
Ryż na sushi dokładnie myjemy pod bieżącą, zimną wodą. Odsączamy i wrzucamy do garnka. Dokładamy nacięte kombu, zalewamy wodą i stawiamy pod przykryciem na dużym ogniu, szybko doprowadzając wodę do wrzenia. Usuwamy kombu, szybko zamykając przykrywką garnek. Zmniejszamy ogień i gotujemy ryż 10 minut. Następnie zdejmujemy z ognia i odstawiamy ryż na 15 minut. Po wyjęciu kombu z garnka, nie wolno ani na chwilę zdejmować pokrywki.
Po czasie, gorący ryż przekładamy do dużej i płytkiej miski, równomiernie polewamy wcześniej przygotowaną mieszanką octu, cukru i soli. Trzymając w jednej ręce drewnianą łyżkę, energicznymi pociągnięciami łączymy ryż z przyprawą, drugą ręką powinno się wachlować ryż, aby jak najszybciej ostygł (ja pomijam tą czynność). Ryżu nie należy mieszać, ponieważ można uszkodzić ziarenka. 
Ryż powinien być błyszczący i mieć temperaturę pokojową. Po przygotowaniu, przykrywamy go wilgotną ściereczką i wykorzystujemy tego samego dnia. Nie należy wstawiać do lodówki.

Moja rada:
Na rynku dostępne są przyprawy w płynie do sushi. Jest to gotowa mieszanka, którą z powodzeniem można użyć. Warto jednak zachować proporcje podane na opakowaniu przez producenta. 

Troszeczkę zabawy jest z tym ryżem, ale uwierzcie mi warto poświęcić kilka chwil. 
Czekajcie na post z przepisem na sushi. 
Ściskam 
Ilona ♥

źródło: książka "Sushi, ponad 100 wspaniałych przepisów" 



poniedziałek, 9 lutego 2015

Pizza włoska - klasyka


Międzynarodowy dzień pizzy, pizza na cienkim spodzie, pizza włoska. pizza italiana, klasyczna pizza włoska, pizza, kuchnia ilony,


Dzisiaj, 9 lutego świętujemy Międzynarodowy dzień pizzy. Uwielbiam takie święta, śmiechu przy nich pełno. Swoją drogą, kto wymyśla te wszystkie imprezy. Pewnego dnia, postanowiłam stworzyć KULINARNY KALENDARZ, to taka forma usprawiedliwienia się przed łakomstwem. W końcu święta są zawsze wyjątkami ;)

Dzisiejszy przepis na pizzę jest specjalny. W moim domu rodzinnym jadało się na grubym cieście z szaloną liczbą dodatków. Pizza mojej mamy zawsze będzie w mojej pamięci. Ten przepis na ciasto dostałam od siostry. To właśnie ona przekonała mnie do cienkiego spodu (czasami nawet za cienko robię, ale cóż). Kamila, moja rodzina jest Ci bardzo wdzięczna. Zaś ilość dodatków, wynika już z osobistej fascynacji do kraju matki tego dania.
Zapraszam na moją polską wersję, klasycznej włoskiej pizzy.




Pizza włoska na cienkim cieście
Potrzebne będą:
  • 15 g drożdży świeżych
  • 150 ml wody letniej 
  • 2 szklanki mąki
  • szczypta soli
dodatki:
(celowo nie podaję ilości składników)
  • sos pomidorowy
  • mieszanka startych serów
  • ser mozzarella
  • świeża rukola
  • szynka prosciutto*
Z drożdży, mąki wody i soli wyrabiamy ciasto, przykrywamy i odkładamy do wyrośnięcia na około 30 minut. Następnie, ciasto cienko wałkujemy, gotowe placki przykrywamy ściereczką lnianą i odkładamy ponownie na około 15 minut. Po tym czasie smarujemy sosem pomidorowym i posypujemy startą mieszanką serów. Pieczemy około 20 minut, aż ciasto ładnie się zarumieni. Na gotową, gorącą pizzę rozkładamy szynkę prosciutto, rozerwane kawałki mozzarelli i posypujemy rukolą. 
Moja rada:
* Do pizzy możemy użyć każdego rodzaju szynkę długo dojrzewającą i baaaardzo cienko pokrojoną.

Pizza doskonała, nawet bez dodatkowych sosów. Domowy sos pomidorowy w zupełności wystarcza. I możemy go wykonać o każdej porze dnia, nocy i pory roku. Poza tym, taką pizzę można przygotować, na różne spotkania, imprezy karnawałowe, czy dziecięce bale. 

Powiem tylko tyle. UWIELBIAM!
Ściskam
Ilona ♥




Pyszna pizza

wtorek, 20 stycznia 2015

Owocowe crumble

crumble owocowe, crumble, deser owocowy, owoce sezonowe



To chyba jeden z łatwiejszych deserów do wykonania. Można przygotować z owoców jakie tylko mamy w lodówce. Wersje odrobinę zdrowsze, to z kruszonką wykonaną z mąki pełnoziarnistej, a jeszcze lepiej z otrębów. Równie smaczne. Kiedyś już serwowałam wam Jabłka pod zdrową kruszonką, ale bym sobie znowu zjadła. Dzisiaj najprostsza wersja, a do tego gotowa w 20 minut.


Owocowe crumble 
Potrzebne będą:
  • szklanka malin
  • 2-3 świeże figi
  • 3 jabłka
  • 2 gruszki
kruszonka:
  • 100 g mąki
  • 50 g cukru trzcinowego
  • 50 g masła zimnego
Jabłka i gruszki myjemy i obieramy. Następnie kroimy w plastry około pół cm grubości. Figi również kroimy w plastry troszeczkę cieńsze. Wszystkie owoce układamy w żaroodpornym naczyniu.
Mąkę, cukier oraz masło wrzucamy do miski i rozcieramy palcami tworząc średniej wielkości grudki. Gotową kruszonką posypujemy owoce.
Całość zapiekamy w 190 stopniach C około 15 minut. Kruszonka powinna być dobrze zarumieniona.

Można podać z łyżką jogurtu lub ubitej śmietany.

To chyba najłatwiejszy smakołyk do kawy. Róbcie różne kombinacje, taki deser to nawet nie grzech zjadać. Prawda?
Ściskam
Ilona ♥

środa, 14 stycznia 2015

Proste ciasto niemieckie - einfach kuchen

 ciasto, proste ciasto w 30 minut, szybkie ciasto, ciasto niemieckie, einfach kuchen,


Niemiecki nie jest moją mocną stroną, nawet powiedziałabym, że żadną stroną, za to ciasto wychodzi doskonałe. Ten prosty przepis dostałam od Teściowej. Na jednych z urodzin moje Maleństwo zajadało się, a ponieważ robi się je w 30 minut razem z pieczeniem, stwierdziłam, że czasami mu zrobię, a co tam...
Przepis i wykonanie jest banalnie proste, myślę, że nawet osoba całkowicie nie lubiąca i nie potrafiąca piec powinna mieć w zeszycie tą recepturę. Składniki zwykle są stałymi produktami w każdej kuchni, więc nawet goście informujący, że za godzinkę będą mogą się zachwycać jego smakiem.
Polecam.


Einfach Kuchen - proste ciasto niemieckie
Potrzebne będą:
  • 4 jajka od szczęśliwych kurek
  • 250 g margaryny
  • 250 g cukru (2 szklanki)
  • 250 g mąki (3 szklanki)
  • 1 kieliszek amaretto
  • 3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 1/2 szklanki posiekanych migdałów (lub innych bakalii)
  • opcjonalnie garść rodzynek
  • cukier gruboziarnisty do posypania ciasta

Margarynę w temperaturze pokojowej ucieramy z cukrem. Następnie dokładamy kolejno jajka, cukier, mąkę z proszkiem do pieczenia, bakalie. Na końcu wlewamy amaretto i ekstrakt waniliowy.
Mieszamy do połączenia się składników i przelewamy do wcześniej wyłożonej papierem do pieczenia blachy. Całość posypujemy gruboziarnistym cukrem.
Pieczemy w 180 stopniach C około 20 minut. Sprawdzamy, czy się upiekło. 
Moja rada:
Jeżeli ciasto nie będzie upieczone, warto zmniejszyć temperaturę do 160 stopni C i wydłużyć czas pieczenia, nawet o 10 minut. 

Myślę, ze to świetna propozycja na odrobinę słodkiego do kawy. Nawet bez okazji, choć myślę, że tej nigdy nie zabraknie :)
Ściskam 
Ilona ♥




sobota, 10 stycznia 2015

Pasztet inspirowany foie gras

foie gras, pasztet z wątróbek, smarowidło, pasztet domowy


Czy masz kulinarne grzechy, do których nie przyznajesz się głośno, bo wstyd, bo ludzie na stosie Cię spalą. Bo nie chcesz swojego idealnego wizerunku popsuć, bo chcesz świecić przykładem, więc tej skazy nie może światło dzienne ujrzeć?? Długo zastanawiałam się nad tym, czy napisać, chyba rok... ale co tam raz kozie śmierć. Kochani mam na imię Ilona i kocham foie gras.
To chyba najbardziej popularny smak Francji oraz jedna z bardziej kontrowersyjnych potraw. Uwielbiam.
Jest niewiele dań, które budzą tak skrajne emocje jak foie gras. Otłuszczona wątróbka gęsia jest rarytasem od starożytności, tyle, że w tamtym okresie karmiono je figami, do czego zainspirowała ich sama natura. Skrzydlaci emigranci zajadali się na maksa przed odlotem, chomikując w ten sposób pożywienie przed długaśną podróżą. I tak oto tłuściutka gąska, ze swoją wątróbką tułała się po świecie.
We Francji, bo tam jest ono najsłynniejsze, foie gras uzyskało miano gastronomicznego dobra kraju.

Jest wiele materiałów na ten temat, można sobie poczytać. 
Moje oryginalne, francuskie, dostałam w prezencie od francuskich przyjaciół i się zakochałam. Zaczęłam szukać, czytać i tak oto podłapałam wyrzuty sumienia, ale ten smak....
Szukałam dalej i znalazłam kilka przepisów, na nasze polskie, bez okrucieństwa i smaczne (choć do oryginału sporo mu brakuje).

Przyznam, że jako pasztet jest wręcz idealny, zajadałam łyżeczką jeszcze ciepłe jak dzikus, ale cały czas zastanawiam się, czy nazwałabym go foie gras... chyba nie do końca?? Jak wypróbujecie, a musicie koniecznie, napiszcie co o tym sądzicie. Bardzo jestem ciekawa...
Trochę się rozpisałam, więc czas na przepis.

Pasztet inspirowany foie gras
Potrzebne będą:
  • 1/2 kg kurzych wątróbek
  • 10 łyżek masła
  • 2 duże drobno posiekane cebule
  • 1 ząbek czosnku
  • około 100 ml śmietany kremówki
  • 1 łyżeczka soli himalajskiej 
  • 1/2 łyżeczki pieprzu świeżo mielonego
Na małej patelni podsmażamy cebulę na 2-3 łyżkach masła, tak aby była szklista. Następnie zalewamy ją śmietaną kremówką, dokładamy zmiażdżony czosnek i dusimy kilka minut pod przykryciem od czasu do czasu mieszając lub poruszając patelnią. Kiedy cebula wchłonie większość śmietany odstawiamy na bok aby ostygła, wcześniej dokładając pozostałe masło.
Oczyszczone wątróbki wrzucić do blendera, dołożyć wystudzony sos cebulowy, sól, pieprz i zmiksować na gładką masę.
Piekarnik nagrzewamy do 150 stopni C. Masę przelewamy do małych foremek na wysokość około 4 cm ustawić na blasze zalanej wodą, przykryć folią aluminiową i piec w kąpieli wodnej około 50-60 minut. Odstawiamy do wystudzenia, podajemy w temperaturze pokojowej.
Moja rada:
W oryginale podany czas pieczenia to 30 minut. Ja sprawdzałam patyczkiem i piekłam około 50 minut.

To prawdziwy rarytas. Musicie sprawdzić przepis. Polecam i życzę miłego dnia.
Ten pasztecik doskonały z powodzeniem można podać w czasie świąt lub jako przekąskę na grzance podczas karnawałowego przyjęcia. U mnie  schodzi w tempie ekspresowym. A moje dziecię... Pasztet z powodzeniem mogę dodać jako kolejną pozycję w Kuchni Malucha. Mój syn jest tego dowodem.
Ściskam 
Ilona ♥





piątek, 2 stycznia 2015

Nowy rok

(zdjęcie wykonane przez Roberta T.)


Ach co to był za rok. Bardzo ciekawy i bardzo znaczący do mnie. Choć blog istnieje dłużej, to właśnie teraz prowadzenie jego sprawia mi niesamowitą satysfakcję. Dlaczego? Dzięki Wam. Coraz częściej mnie odwiedzacie, rozmawiacie ze mną wirtualnie. Wiele osób też poznałam i często rozmawiam w realnym świecie i to właśnie jest ekstra.
Statystyk nie będę podawała, bo to nie blog matematyczny. Wspomnę jedynie o kilku istotnych dla mnie sprawach i troszeczkę się pochwalę, czemu nie ...

Przede wszystkim nareszcie zmieniłam swoją domenę. Teraz, jak widać na górnym pasku, to KUCHNIAILONY.PL, jaka to była wielka radość :) Nawet nie sądziłam heh. 

Restaurant day, długo o tym myślałam i odważyłam się. Muszę powiedzieć, że to spore wyzwanie, ale warte tej pracy. Uśmiechnięte buzie nakarmionych gości :) Z pewnością powtórzę.

Warsztaty, dzięki zaproszeniu na nauki u świetnych szefów kuchni, mogę się rozwijać kulinarnie, co pozwala na coraz to lepsze przepisy. A rodzinka testująca moje potrawy jest bardzo zadowolona, goście także :)

Od czasu do czasu warto się zabawić :) Blogerzy potrafią organizować niesamowite zabawy i spotkania. Okazją mogą być słowa "to co, bawimy się:" i już! Każdy specjalizuje się w innej dziedzinie, każdy ma inne znajomości. Zbieramy siły, potrzebne "zabawki", ustalamy datę, godzinę i Voila, zabawa na 102 :)



Dzięki Instagramowi, Facebookowi, czy Twiterowi jesteście na bieżąco z moimi zmaganiami kulinarnymi i nie tylko. Namówiona przez rodzinę i znajomych, z pomocą siostry poinstalowałam wszystko i "łączyłam" się ze światem przez "siłą podarowany" telefon, heh. Długo musieli mnie przekonywać to wszelakich nowinek, ale teraz nie żałuję :) Fajnie jest :)

Powstał również kanał na YouTube Kuchnia Ilony TV, na którym mam nadzieję, będzie coraz więcej ciekawych filmików. Kilka już na Was czeka , więc warto zasubskrybować kanał już teraz.
Mam nadzieję, że moje przepisy, przydają się, że nauka nie poszła w las i mój blog jest coraz ciekawszy dla Was.

Przed Świętami stworzona została wirtualna książeczka, z wigilijnymi pomysłami. To mała zapowiedź tego nad czym pracujemy z zaprzyjaźnionymi pracowniami.


Skoro mówimy o osiągnięciach, wspomnę także o magazynie Pasje i Smaki, który cieszy się coraz większym powodzeniem. Mamy już stronę na FB - nareszcie i ciekawe artykuły. Magazyn przeobraził się w pomorski kwartalnik, dzięki temu, możemy podzielić się z Wami ciekawostkami z naszego województwa, a goście z całej polski opowiadają o swoich pasjach. Jest miło :)


Zdarzają się także różne wpadki, mniejsze lub większe, ale jak tylko o nich piszecie staram się usuwać na bieżąco :) Nie wiem wszystkiego i na wszystkim się nie znam. Na szczęście mam coraz więcej możliwości nauki i korzystam z niej. Cóż jestem tylko człowiekiem i czasami za szybko chciałbym się wszystkim dzielić.

To wszystko dzięki Wam, bardzo dziękuję i w tych magicznych chwilach życzę Wszystkiego Najlepszego na nadchodzące dni Nowego Roku, żeby spełniały się Wasze marzenia, żeby nigdy w sercu i szarej codzienności nie zabrakło miejsca na pasję. Oby smakołyki poprawiały Wam samopoczucie, ale przede wszystkim, żeby nie zabrakło miłości i przyjaźni.
Czego i sobie życzę.

Z całusami Wasza
Ilona ♥

niedziela, 7 grudnia 2014

Muffinki kokosowe



Dawno nic nie publikowałam, jaki wstyd. Ale musicie wybaczyć. Masa pracy, ciekawy i smaczny projekt oraz obowiązki domowe... Tak wiem to nie usprawiedliwienie, więc obiecuję poprawę. 
W między czasie ukazał się kolejny numer magazynu Pasje i Smaki, w którym znajdziecie całą masę ciekawych inspiracji. A dzisiaj, żeby słodko Was przeprosić muffinki, które również znajdziecie w naszym kwartalniku.
Słodkiego tygodnia Wam życzę.


Muffinki kokosowe
Potrzebne będą:
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 100 g wiórków kokosowych
  • 1 szklanka cukru
  • 2 jajka
  • 1 łyżka ekstraktu waniliowego
  • 1/3 szklanki oleju
  • 1 szklanka mleka
  • szczypta soli himalajskiej

 DEKORACJA
  • polewa lukrowa
  • cukrowe gwiazdki


Jajka miksujemy z cukrem na puszystą masę, dokładamy ekstrakt waniliowy, dosypujemy mąkę, proszek, sól i dolewamy mleko z olejem. Na końcu dokładamy wiórki kokosowe, mieszamy do połączenia się składników.
Gotowe ciasto przekładamy do papilotek, wypełniając 2/3.
Pieczemy w 200 stopniach C około 25-30 minut. Muffinki muszą być dobrze rumiane.
Gotowe odstawiamy do wystudzenia, następnie dekorujemy lukrem i cukrowymi gwiazdkami.

Mam nadzieję, że moje muffinki przypadną Wam do gustu. Napiszcie też do mnie, jakie danie sobie życzycie w kolejnym poście, wytrawne, czy rónież słodkie.
Ściskam Was cieplutko 
Ilona ♥

czwartek, 16 października 2014

Tarta serowa z jarmużem

tarta serowa, wytrawne wypieki, ser, tarta, piknik



Tak wiem, zdrowie, zero tłuszczu, kalorie na minusie, a do tego 36 godzin sportu na dobę. Ale uwielbiam wieczory przy lampce wina z deską niebiańskich serów z dodatkami w postaci kaparów czy oliwek... 
Taką namiastką serowej uczty jest moja tarta. A dodatek jarmużu, to taki zdrowy akcent :) Mała ściema, żeby zagłuszyć ten irytujący głosik w głowie Jarmuż to również smaczna zieleninka. Osobiście uwielbiam jarmużowe chipsy. 
A teraz pyszna tarta.


Tarta serowa z jarmużem
Potrzebne będą:
kruche ciasto:
  • 1 szklanka mąki pszennej typ 650
  • 1/2 szklanki mąki krupczatki
  • 120 g zimnego masła
  • 2 łyżki cukru
  • szczypta soli
  • 2 łyżki śmietany 16%
masa serowa:
  • 2 jajka
  • szklanka posiekanego jarmużu
  • około 400 g startego sera (różne gatunki)
  • sól, pieprz, gałka muszkatołowa
Mąkę  pszenną, mąkę krupczatkę, sól i cukier rozcieramy z masłem, tak aby wyglądało jak mokry piasek. Na koniec dodajemy śmietanę, wyrabiamy ciasto. Lepimy z niego kulę i wkładamy do lodówki na około godzinę. Po wymaganym czasie wyciągamy ciasto wałkujemy na placek około 1-1,5 cm grubości, wkładamy do formy wysmarowanej masłem i posypanej bułką tartą, nakłuwamy widelcem całą powierzchnię, aby powietrze uchodziło i ciasto nie podnosiło się podczas pieczenia. Pieczemy około 30 minut w 180 stopniach C, do czasu aż ciasto się delikatnie zarumieni i nie będzie surowe. Pamiętajmy, że będzie jeszcze pieczone. Odstawiamy do ostygnięcia.
Do miseczki z serem dokładamy rozmącone jajka, posiekany jarmuż i doprawiamy do smaku solą, pieprzem i gałką muszkatołową. Dokładnie mieszamy i wlewamy na upieczone wstępnie kruche ciasto. Temperaturę w piekarniku podnosimy do 190 stopni i zapiekamy całość około 10—15 minut.  Tarta smakuje doskonale zarówno ciepła jak i zimna.

Bardzo jestem ciekawa, czy Wam również zasmakuje serowa uczta.
Ściskam 
Ilona ♥

piątek, 26 września 2014

Chipsy jarmużowe

chipsy jarmużowe, chipsy, przekąska warzywa,


Dzisiaj poczęstuję Was wpisem z magazynu Pasje i Smaki. 
Nasze maleństwa z dnia na dzień rosną. Obserwują, uczą się coraz więcej, naśladują nas i powielają nasze przyzwyczajenia. Kiedy czytamy bajkę lub oglądamy film lubimy mieć pod ręką przekąski.
Bardzo proszę.
Moja dzisiejsza propozycja jest bardzo smaczna i zdrowa.
Jarmuż pieczony z powodzeniem zastąpi tłuste chipsy i właśnie tym możemy poczęstować pociechę.


Chipsy jarmużowe
Potrzebne będą:
  • świeży jarmuż
  • sól himalajska
  • oliwa z oliwek
Jarmuż myjemy i osuszamy. Duże liście tniemy na kawałki i układamy na blasze. Całość solimy do smaku i odrobinę skrapiamy oliwą.
Następnie wkładamy do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika na około 10 min.
Zielenina musi być chrupiąca.


Musicie wypróbować, moja rodzinka się zachwyciła. Mam nadzieję, że również polubicie zdrowe przekąski.
Ściskam
Ilona ♥


wtorek, 23 września 2014

Sernik malaga


Malaga, sernik malaga, Serniki, Ciasta Ciasteczka Muffiny, Ciasto (inne), Desery i słodycze,


16 września była nasz 8 rocznica. Przemiły obiad, ogrom cudownych słów, życzeń... chwilo trwaj. Oczywiście wieczór musi umilić odrobina słodyczy. Wybór nie był łatwy, mój Mąż uwielbia wszystkie. Ale jest jeden smak, który zawsze się przewijał... w cukierkach, w lodach i znowu w cukierkach, MALAGA. Dlatego właśnie na ten smak postawiłam. Kiedy był w pracy zrobiłam mega słodki sernik. 


Sernik malaga
Potrzebne będą:
  • 500 g sera białego mielonego (twaróg na serniki)
  • 5 jaj
  • 1 i 1/4 szklanki cukru 
  • 3 łyżki mąki pszennej
  • 250 g czekoladek malaga
  • 1/4 szklanki rodzynek namoczonych w rumie
  • 60-70 g herbatników
  • 1 łyżka masła
  • masło i kasza manna do wysmarowania formy
Jajka ubijamy z cukrem na puszystą pianę. Następnie dokładamy twaróg, mąkę i szybko łączymy składniki. Połowę czekoladek siekamy na kawałki. Są płynne w środku, ale to nie przeszkadza, wrzucamy do masy serowej. Na koniec dokładamy odsączone rodzynki (rumu nie wylewamy), delikatnie mieszamy. 
Formę o średnicy około 20 cm smarujemy masłem i posypujemy kaszą. Tak przygotowaną wykładamy herbatnikami, przykrywając całe dno i przelewamy naszą masę serową.
Pieczemy około 50 minut w 200 stopniach C, do tak zwanego "suchego patyczka".
Gotowy sernik, trzymamy chwilę w otwartym piecu, po czym wykładamy do całkowitego wystudzenia. 
W tym czasie szykujemy polewę. Pozostałą część czekoladek malaga z łyżką masła i 2 łyżkami rumu z rodzynek rozpuszczamy. Trzeba ciągle mieszać, ponieważ łatwo mogą się przypalić. Kiedy uzyskamy jednolitą masę lekko przestudzoną wylewamy na sernik.


Muszę przyznać, że jak na tak dużą ilość malagi, była słabo wyczuwalna, ale sernik i tak był bardzo smaczny i niesamowicie słodki. Z całą pewnością mogę go zaliczyć do moich udanych eksperymentów sernikowych. Super - jedno ciasto, a tyle odsłon, z kaszą manną, chałwowy (faworyzowany przeze mnie), czy bardziej tradycyjny. A to nie wszystko... wypróbowaliśmy już dyniowy, bananowy i kilka innych. Czekajcie cierpliwie na kolejne smaczności. 
Testujcie serniki są bardzo smaczne.

Ilona ♥