Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chutney Sosy Dipy i Pasty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chutney Sosy Dipy i Pasty. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 maja 2015

Pesto z liści mniszka lekarskiego




To jest zdecydowanie okres zjadania zieleniny i kolorów prosto z mojego ogrodu. Chwasty z którymi do tej pory walczyłam dają mi teraz niesamowitą uciechę i smaki. Zasada była prosta, z diabelstwem nie mogłam się uporać, więc postanowiłam poznać go bliżej. Zaczęłam "studiować" domowo chwastologię i ...powiem tak, jakie cuda rosną w moim ogrodzie :) Polubiłam go od nowa i nie klnę już na owe chwasty, ale je witam z uśmiechem. Dzisiaj poczęstuję Was przepisem na proste pesto z liści mniszka lekarskiego. O jego atutach już niedługo coś napiszę, myślę, że warto bliżej poznać tą roślinę.

Wracając do tematu pesto. Wiadomo, że tym klasycznym jest bazyliowe, z oliwą, orzeszkami pinii i parmezanem. Ja jednak robię z wielu zielonych liści, a czasami z czerwonych rośli, to taka mała odmiana kolorystyczna, równie smaczna. Mam nadzieję, że pamiętacie moje pesto pokrzywowe, uwielbiam je. 


Pesto z liści mniszka lekarskiego
Potrzebne będą:
  • duża garść młodych liści mniszka lekarskiego
  • 1 ząbek czosnku
  • 1/3 szklanki orzeszków ziemnych bez soli
  • olej rzepakowy tłoczony na zimno
  • szczypta czarnuszki, czubryca zielona
  • opcjonalnie 1/3 pęczka pietruszki zielonej
Liście mniszka i pietruszkę myjemy pod zimną wodą i umieszczamy w blenderze dodajemy orzechy, zioła, przyprawiamy do smaku. Wlewamy około 1/4 szklanki oleju i miksujemy aż uzyskamy gładką pastę. W razie potrzeby dolewamy oleju. 
Moja rada:
  • Pesto nie może być zbyt suche, ale należy uważać, żeby oleju nie wlać za dużo. Powinniśmy stopniowo dolewać.
  • Pesto przechowujemy w lodówce kilka dni.
Mam nadzieję, że wypróbujecie. Doskonałe na kanapki, albo z makaronem na obiad. Yummy
Ściskam Ilona ♥

piątek, 27 marca 2015

Chrzan domowy

chrzan domowy, chrzan, wielkanoc, śniadanie wielkanocne, przetwory



Już za chwilę święta, podamy jaja w różnych ciekawych odsłonach, szynki, galarety wytrawne. Na mojim stole koniecznie sałatka tradycyjna i biała kiełbasa. Mam nadzieję, że zdążę zrobić. Wszystkie dodatki jak majonez, musztarda i chrzan, również z domowej spiżarni. I właśnie tym ostatnim przepisem podzielę się z Wami.


Domowy chrzan
Potrzebne będą:
  • duży korzeń chrzanu
  • 1/2 szklanki jogurtu greckiego
  • 2-3 łyżeczki soku z cytryny
  • sól
  • cukier

Chrzan obierany i ścieramy na drobnych oczkach tarki. Jeżeli mamy mocny blender, można go zmiksować. Do chrzanu od razu dodajemy sok z cytryny, żeby nie ściemniał. Następnie dokładamy jogurt i doprawiamy solą i odrobiną cukry. Wszystko ze sobą mieszamy, przekładamy do słoika.
Mocno ostry i świrujący w nosie. Nie dziwne, że ma swoje medyczne zastosowanie. Myślę, że warto utrzeć własny chrzan, zawsze wzmocnimy swoją odporność, a satysfakcja gwarantowana
Ściskam Ilona ♥

środa, 25 lutego 2015

Sos barbecue - BBQ 1

sos barbecue, sos BBQ, sos domowy, domowy keczup, kuchnia ilony, domowy berbecue, dodatki do burgera,

Mój mąż uwielbia ten sos, ja nigdy za nim nie szalałam, dopóki nie spróbowałam tego jedynego w gdańskiej restauracji. Zakochałam się. Oczywiście musiałam zacząć kombinować i tworzyć choć odrobinę przypominający ten z restauracji. Niestety nie uzyskałam tego samego smaku, a ponieważ sos mój wyszedł bardzo smaczny postanowiłam podzielić się moją recepturą. BBQ 1, tak... będę eksperymentowała dalej i każdym z nich będę się dzieliła, dlatego postanowiłam je ponumerować:)
To mój pierwszy, bardzo gęsty i smaczny.


Sos barbecue - BBQ 1
Potrzebne będą:
  • 1 czerwona cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżki papryki słodkiej
  • 1/2 łyżeczki pieprzu cayenne
  • 2 śliwki wędzone
  • 2 łyżeczki brązowego cukru
  • 2 łyżki melasy z karobu
  • 2 łyżki musztardy
  • 4 łyżki keczupu
  • 7 łyżek octu balsamicznego z syropem figowym
  • 2-3 łyżki oleju rzepakowego tłoczonego na zimno
Cebulę i czosnek drobno siekamy i podsmażamy na oleju w małym rondelku. Następnie dokładamy paprykę, pieprz i cukier mieszamy i wrzucamy pozostałe składniki. Całość gotujemy około 15-20 minut mieszając i uważając, aby się nie przypalił. Po czasie odstawiamy, a gdy przestygnie miksujemy na gładko.

Już wiem jakie dodatki będą w innej wersji tego sosu, aby uzyskać bardziej wędzony smak.
Tym czasem idę przygotować burgery o które poprosił mój mąż do sosu :)
Ściskam
Ilona ♥

piątek, 6 lutego 2015

Sos do pizzy

Sos do pizzy, domowy keczup, keczup, sos


Rozpisywała się dzisiaj nie będę, ponieważ muszę za chwilę uciekać. Ale zanim to nastąpi, musicie poznać przepis na super sos do pizzy. Już niedługo Międzynarodowe święto tego doskonałego dania, więc zacznę celebrację, od przepisu na niezbędne dodatki.
Szykujcie się na 9 lutego ;)


Sos do pizzy
Potrzebne będą:

  • 1 kg pomidorów z puszki
  • 1 duża cebula
  • 2 wędzone śliwki
  • 2 łyżki papryki wędzonej w proszku
  • 1/4 szklanki octu jabłkowego
  • 3 ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka soli selerowej 
  • 1/2 łyżeczki cukru brązowego
  • 1 łyżka oliwy z pestek winogron

Cebulę obieramy kroimy w kostkę i podsmażamy na gorącej patelni z łyżką oliwy. Kiedy się zeszkli wrzucamy śliwki i wlewamy pomidory z puszki. Smażymy, aż sok pomidorowy nam się zredukuje i sos zacznie gęstnieć. Następnie doprawiamy, wlewamy ocet i smażymy jeszcze około 10 minut, pilnując, aby się nie przypalił. 
Kiedy uzyskamy odpowiednią gęstość, przy pomocy blendera miksujemy na gładko. Przelewamy gorący do słoiczka. Po wystygnięciu wstawiamy do lodówki.
Jeżeli robimy większą ilość, możemy sos pasteryzować.

Uwielbiam. Nigdy nie używam gotowego sosu do pizzy, a do tego po upieczeniu nawet nie polewam keczupem. Taki sos w zupełności wystarczy. 
Musicie wypróbować ten przepis. Odpowiednio zredukowany, z powodzeniem można używać jako keczup do różnych potraw.
Ściskam 
Ilona ♥



piątek, 12 września 2014

Tahini


tahini, pasta z sezamu, smarowidła, pasta kanapkowa



Od kilku dni eksperymentuję z różnymi pastami kanapkowymi i nie tylko. Tahini zdecydowanie jest bazą do wielu z nich, więc postanowiłam rozpocząć wstawianie przepisów od niej. 
Jest prosta i jeżeli ktoś jest fanem takich smarowideł powinien ją mieć zawsze, a przynajmniej składnik, żeby ją szybko zrobić.
Tahini jest również idealnym dodatkiem do sosów, potraw kuchni azjatyckie, a nawet deserów.


Tahini
Potrzebne będą:
  • ziarna sezamu
  • opcjonalnie oliwa
Ziarna sezamu w ilości jaką potrzebujemy prażymy na suchej patelni. Pamiętajcie, żeby uważać. Należy, często poruszać, obracając ziarna, albo mieszać drewnianą łyżką. Ciemne ziarenka będą gorzkie co negatywnie wpłynie na naszą pastę tahini, a później na potrawy. 
Uprażone ziarenka wsypujemy do blendera i miksujemy do uzyskania gładkiej pasty. W razie potrzeby możemy dodać odrobinę oliwy, około 1-2 łyżeczki. Należy kontrolować. 
Przekładamy do słoiczka i trzymamy w lodówce. 
Moja rada:
Tahini trzymam w lodówce nie dłużej jak 10 dni, aby nie zjełczało. Warto robić częściej i mieć świeżą pastę.
Miksowanie rozpoczynam pulsacyjnie, suchy sezam ciężko się miksuje i może się zagrzać. 

Prawda, że to prosty dodatek. Musicie wiedzieć, że mam niesamowity wpływ na smak dań, których jest dodatkiem. Używam jej również jako przyprawy.
Polecam gorąco
Ściska
Ilona ♥

czwartek, 12 czerwca 2014

Pasta z dzikiej róży




Kolejny dzień i piękne słońce, czego na wakacjach chcieć więcej. Wczoraj wybraliśmy się na wieczorny spacer i maleńką pachtę różaną. Nazbieraliśmy kilka garści cudownie pachnących płatków dzikiej róży i zabraliśmy się za ucieranie pasty. Została maleńka garstka na sole kąpielowe, ale to innym razem, ponieważ nawet nie udało się zrobić zdjęcia. Choć takich soli nie zjadamy, to postanowiłam umieścić w przyszłości przepis na blogu. Ale nie o tym teraz...
Najwięcej radości ze zbierania płatków i ucierania ich z cukrem miały dziewczynki mojej siostry, choć ku naszemu zaskoczeniu, mój synek, kiedy kucałam krzyknął "mama" gdy się obróciłam, w rączkach miał ubłocony płatek róży. To było słodziachne... 
I tak po spacerku powstała pyszna i niesamowicie aromatyczna pasta z dzikiej róży.


Pasta z dzikiej róży (różana pasta)
Potrzebne będą:
  • 4 szklanki płatków z dzikiej róży
  • 1 szklanka cukru
  • 1/2 cytryny
Płatki róży, oczyszczone, wkładamy do makutry, zasypujemy cukrem i ucieramy na gładką masę. Pod koniec dodajemy sok wyciśnięty z połowy cytryny. Wszystko ponownie ucieramy. Gotową pastę przekładamy do słoiczka. Przechowujemy w lodówce kilka dni.

Pasta różana idealnie nadaje się do nadziewania nią pączków( TU przepis na pączki idealne), osobiście uwielbiam z serkiem wiejski i maleńkimi placuszkami. Przepis na placuszki znajdziecie TU, polecam.
Aromat dzikiej róży, wróży dzień idealny. 

Płatki się skończyły, ale kiedy nazbieram większą ilość z całą pewnością zrobię sole do kąpieli, cukier różany (super smakuje z  truskawkami), lemoniadę miętowo różaną, nalewkę, sok... i oby moje pomysły na tym się nie skończyły. Zapraszam do zapisania się w newsletterze, z całą pewnością nie przegapicie moich różanych propozycji. A na koniec... mały kolaż z tworzenia różanej pasty.
Ściskam gorąco 
Ilona 




czwartek, 6 marca 2014

Syrop daktylowy / miodek daktylowy




Co za dzień... roczek minął jak kilka chwil. Bobas rośnie jak na kompostowniku ;) a ja razem z nim. Pękam z dumy, że mój przystojny blondas zjada wszystko co mama mu zaserwuje. Nic więc dziwnego, że eksperymentuję z kuchnią dla dzieciaków. Testuję na swoim i koleżanki, są w podobnym wieku :) Czytelnicy magazynu Pasje i Smaki widzieli już moje próby rozpoczynające nowy cykl KUCHNIA MALUCHA, dla której to przystojniak miał sesję zdjęciową. Ktoś musiał zostać twarzą owego cyklu.
Dzisiaj, w tak szczególnym dniu, Kuchnia Malucha, na blogu ma swoją premierę.

Proponuję syrop daktylowy. Odrobina słodyczy, której potrzebowałam do słodzenia Frędzelkowi deserków, zamiast użycia tony cukru. Słodkie i smaczne, doskonały łakoć sam w sobie, a jako dodatek - super.


Syrop daktylowy / Miodek daktylowy
Potrzebne będą:
  • 1 szklanka daktyli BIO naturalnie suszonych bez pestek (około 100g)
  • 2 szklanki wody przegotowanej
Wersja szybka:
Daktyle zalewamy wodą i gotujemy na małym ogniu do miękkości. Następnie odstawiamy, do ostygnięcia i miksujemy. Daktylowy płyn można przecedzić przez gazę. Przelewamy do butelki.

Wersja dłuższa:
Daktyle zalewamy gorąca, przegotowaną wodą i odstawiamy na 3 godziny. Po tym czasie miksujemy, opcjonalnie przepuszczamy przez gazę. Przelewamy do butelki.

Aby uzyskać miodek daktylowy, po ugotowaniu na miękko daktyle wyciągnąć i zmiksować bez wody na gładka masę.
W wersji wolniejszej, po 3 godzinach odcedzić daktyle i zmiksować na gładką masę.  

Przechowywać w lodówce około tygodnia. 

Tym przepisem witam w nowym cyklu KUCHNIA MALUCHA. Mam nadzieję, że się przyda, nie tylko dla dzieciaczków, ale również dla tych, którzy preferują kuchnię zdrową i smaczną. 

Ciekawa jestem Waszych doświadczeń z maluszkami. Chętnie posłucham porad, wykonam interesujące Was danie. Czekam na Wasze komentarze.
Ściskam Ilona 

Uwaga: Daktyle, mogą jeść maluszki od 7-8 miesiąca życia. Jednak wszelkie informacje na temat rozszerzania diety, warto skonsultować z lekarzem pediatrą.


poniedziałek, 24 lutego 2014

Orange curd - czyli krem pomarańczowy


Jest już późno i czas pomyśleć o dobranocce, ale jakoś szkoda mi czasu ostatnio. Mam tyle pomysłów, przepisów i zajęć, że sen to ostatnia rzecz o której myślę. A to bardzo dziwne, ponieważ jestem zdeklarowanym leniwcem i poduszka zawsze była moim przyjacielem. Ale cóż, odkąd priorytetem stała się zabawa z dzieckiem i tak bardzo wskazany dla mnie ruch, czas na craftowanie, gotowanie i blogowanie znacznie się skurczył, a dokładniej... nie craftuję od dawna, gotuję codziennie, bo jednak posiłki muszą być porządne, ale na eksperymenty już mniej czasu i czasami szykuję obiad na kilka dni. 
Ale jednak chwilę znalazłam na krem pomarańczowy, popularny jako orange CURD. Przygotowanie tego smakołyku chodziło za mną od dawna i nareszcie jest. A powiem, że warto. Taki krem jest świetny jako wypełnienie tarty, a na śniadanie do naleśników.... yummy.


Orange curd - krem pomarańczowy
Potrzebne będą:
  • 75 g masła niesolonego
  • 3 jajka od szczęśliwych kurek
  • 75 g cukru
  • 125ml soku z pomarańczy
  • skórka otarta z jednej pomarańczy
W rondelku z grubym dnem roztapiamy masło, następnie dodajemy pozostałe składniki mieszając trzepaczką, aż nasz krem zgęstnieje. Gotowy krem odstawiamy do ostygnięcia, przelewamy do słoika i przechowujemy w lodówce. 

Przepis ten dostałam od Natalii, był w książce Nigelii w wersji cytrynowej. Do tej jeszcze się nie przekonałam, nadal cytrynę toleruję przede wszystkim w herbacie, ale to też rzadko.
Jestem ciekawa, jaką wersję Wy preferujecie cytrynową, czy pomarańczową?
Czekam na Wasze komentarze.
Ściskam Ilona


czwartek, 2 stycznia 2014

Pyszne placuszki


To jedno z tych śniadań, które uwielbiam i które nie wymagają wysiłku. Mieszankę na placuszki szykuję co jakiś czas i przechowuję w słoju. Kiedy mam ochotę, biorę niewielką ilość i robię. Do tego słodki sos, kawa i ... proszę mi nie przeszkadzać.


Pyszne placuszki 
Potrzebne będą:
(mieszanka na dłużej)

  • 600g mąki
  • 50g proszku do pieczenia
  • 1 płaska łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka soli
  • 50g cukru pudru
dodatkowo:
  • 1 jajko od szczęśliwych kurek
  • 50 ml mleka
  • 2 łyżki rozpuszczonego masła
  • ulubione owoce, syrop klonowy lub gęsta śmietana (dodatek według uznania)
Wszystkie składniki mieszanki wrzucamy do dużego słoja lub miski i bardzo dokładnie ze sobą łączymy (proponuję przesianie). Zamykamy słój i przechowujemy w suchym miejscu.

Aby wykonać placuszki, bierzemy część mieszanki, około 200 - 250 g, dolewamy mleko, dokładamy masło, jajo i dokładnie mieszamy. Powinna wyjść dość gęsta i jednolita masa. Następnie nakładamy na gorącą patelnię małe porcje i smażymy z obu stron, aż się zarumienią. 
Wskazówka: Wylewając na patelnię, smażymy do pojawienia się pęcherzyków. 
Podajemy z: owocami, śmietaną, syropem klonowym, sosem karmelowym lub słodkim sosem owocowym.

Słodki sos owocowy:
  • syrop klonowy
  • szklanka borówek amerykańskich
  • pół szklanki malin
Syrop klonowy gotujemy z borówkami do czasu, aż owoce popękają i puszczą sok. Następnie dodajemy maliny i gotujemy na małym ogniu około 3-5 minut.

To moja propozycja, a Wy z czym jadacie placki? Piszcie, jestem bardzo ciekawa.
Ilona 

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Pasta z oliwek zielonych



Dzisiaj wpis dość wcześnie, a to z powodu na dzisiejszy kulinarny dzień. A mianowicie planuję wstawić trzy przepisy, które mogą Wam się przydać na sylwestrowy wieczór, jeżeli tak jak ja spędzacie go w domu. A może wybieracie się na domówkę do przyjaciół i zabieracie smakołyki ze sobą.
Wczoraj wieczorem upiekłam smaczny chlebek i miałam ochotę na pastę. Już dawno widziałam podobną na blogu Moniki, więc postanowiłam ją zrobić. Szybka i smaczna. Zapraszam


Pasta z oliwek zielonych
Potrzebne będą:

  • 2 szklanki oliwek zielonych bez pestek (mogą być nadziane papryką czerwoną)
  • 3-4 ząbki czosnku
  • kilka pomidorów suszonych 
  • pieprz 
  • kilka listków świeżego oregano
Wszystkie składniki wrzucamy do blendera i miksujemy. Można pozostawić maleńkie kawałeczki lub zmiksować na gładką masę. Doprawiamy do smaku.

Pastę można serwować na kanapkach, jako dodatek, jako składnik innych przekąsek. Świetnie smakuje na maleńkim sucharku.
Polecam i zapraszam za kilka chwil na kolejny smaczny przepis.
Ściskam Ilona 




sobota, 16 listopada 2013

Zapiekanka z dyni





Zapiekanka z dyni w sosie beszmelowym
Potrzebne będą:
  • 1 kg dyni
  • 1 kostka rosołowa
  • 1/2 szklanki startego sera żółtego
  • natka pietruszki do przybrania
  • Sos beszamelowy:
  • 3 dkg mąki
  • 4 dkg masła
  • 1 szklanka mleka
  • szczypta soli,
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • 1/2 łyżeczki

Dynię opłukać, obrać ze skórki, wybrać pestki, pokroić w grubą kostkę. Ułożyć w naczyniu żaroodpornym i skropić rozpuszczoną w 3-4 łyżkach wody kostką rosołową
Przyrządzić sos beszamelowy.  Do rozpuszczonego w rondelku masła  wsypać mąkę i delikatnie  podsmażyć, uważając, żeby się nie przypaliła. Gotową zasmażkę zalać mlekiem i dokładnie wymieszać, aby nie powstały grudki. Doprawić solą, cukrem i świeżo startą gałką muszkatołową. Mieszać do połączenia się składników.
Gotowym sosem  polać dynię, posypać z wierzchu startym serem, wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na  około 15 minut. Gdy ser się rozpuści i lekko zarumieni, wyjąć zapiekankę , posypać posiekaną natką pietruszki, podawać .


Tej jesieni w moim domu zdecydowanie króluje dynia. Czemu nie, jest piękna, smaczna i można tle z niej zrobić. Prawdę mówiąc jeszcze mi się nie znudziła, więc kupię jeszcze jedną.
Tym czasem zabieram się za klasyczne puree do słoiczków. Będzie na zimę.
Zaglądajcie do mnie. Już wkrótce kolejny smaczny przepis.
Ściskam Ilona


wtorek, 1 października 2013

Herman - ciasto szczęścia




Od rana w kuchni-uwielbiam takie dni. W całym domu pachnie niesamowitą słodyczą ciast. 10 dni temu dostałam od mojej mamy zaczyn, razem z przepisem na owe ciasto. Herman, bo tak się nazywa, jest ciastem szczęścia, znanym również jako ciasto watykańskie (między innymi). Robimy je 10 dni, po czym dzielimy, obdarowujemy miłych ludzi, pozostawiając sobie jedną część. Można również upiec wszystkie części, czemu nie... po jednym słodkim szczęściu na osobę ;) lub podarować już gotowe ciasto. 
Tym razem zrobiłam wszystkie, w celach eksperymentalnych. Jedno z dynią, tradycyjne, z czekoladą i z cynamonem i właśnie to ostatnie dzisiaj zaprezentuję.


Herman - ciasto szczęścia
Aby Herman się udał i nie psuł, trzeba przestrzegać kilku zasad.
1. Herman nie lubi metalu.
2. Należy mieszać go drewnianą łyżką.
3. Przechowywać w pokojowej temperaturze.

1-szy dzień
zostawiamy ciasto w spokoju - przyzwyczaja się do otoczenia (jeśli mamy zaczyn) jeżeli nie, należy je zrobić:
potrzebne będą:

  • 1 szklanka mleka
  • 1 szklanka cukru
  • 1 szklanka mąki
Mieszamy i pozostawiamy na 5 dni.

2, 3 i 4-go dnia - mieszamy Hermana raz dziennie, najlepiej w dzbanku lub misce szklanej, (ja używam plastikowej miski).

5-go dnia Herman jest głodny, karmimy go dodając:
  • 1 szklanka mleka
  • 1 szklanka cukru
  • 1 szklanka mąki
Ucieramy na gładko i odstawiamy.

6, 7, 8 i 9 dnia mieszamy raz dziennie.
10-  go dnia święto Hermana - najpierw trzeba go nakarmić, dodając:
  • 1 szklankę mleka
  • 1 szklankę cukru
  • 1 szklankę mąki 
Dokładnie mieszam.  Następnie dzielimy Hermana na 4 równe części. Trzy z nich oddajemy dobrym ludziom, a do czwartej dodajemy:
  • 3 całe jaja
  • 1,5 szklanki mąki
  • 0,5 szklanki cukru lub szklankę miodu
  • 1 łyżka ekstraktu waniliowego lub cukru waniliowego
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3/4 szklanki oleju
  • szczyptę soli
  • 3 łyżeczki cynamonu mielonego
Dokładnie mieszamy drewnianą łyżką, wlewamy do szklanej formy lub keksówki dokładnie wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy około 45 minut w piecu nagrzanym do 180 stopni. Po upływie tego czasu sprawdzamy czy ciasto jest gotowe drewnianym patyczkiem. Jeżeli jest upieczone, patyczek pozostanie suchy. Jeżeli nie, zmniejszamy temperaturę piekarnika do około 140 stopni i pieczemy do tak zwanego "suchego patyczka".
Ciasto dekorujemy cukrem pudrem lub polewą czekoladową.

Kiedyś wspominałam, że policzę składniki do mojej doskonałej polewy czekoladowej :)
Dzisiaj to zrobiłam. Ale proszę, abyście kontrolowali to, ponieważ każdy ma inną łyżkę ;)

Polewa czekoladowa:
  • 50 g margaryny
  • 10 łyżeczek cukru
  • 3 łyżki dobrej jakości kakao
  • 2 łyżki wody
Margarynę rozpuszczamy z cukrem w rondelku. Dokładamy kakao i dokładnie mieszamy, do uzyskania jednolitej konsystencji. Na koniec dolewamy wodę, która nada polewie połysk. 
Jeżeli polewa będzie się rozwarstwiała, znaczy, że brakuje albo kakao, albo cukru, więc powolutku dodajemy.

Ciasto bardzo mi smakuje. Robię eksperymenty z  różnymi smakami, więc trzymajcie kciuki.
Ściskam Ilona 




niedziela, 22 września 2013

Ocet jabłkowy







W tym roku w moim sadzie zatrzęsienie jabłek. Sama nie wyrabiam się z przetworami, znajomych  obdarowałam, a końca owoców nie widać. Staram się jak mogę przetworzyć ten owoc na różne sposoby.

Chętnie przyjmę wszelakie pomysły, bo mnie się już kończą.

Jakiś czas temu wzięłam w obroty baaardzo starą książkę kucharską mojej mamy, z pożółkłymi stronami, przyozdobionymi tłustymi plamami, świadczącymi o częstym używaniu. Jest cudowna i z pewnością będzie częstym gościem w mojej kuchni. Pamiętam, że jako mała dziewczynka uwielbiałam ją przeglądać. Stare fotografie pokazujące jak obrabiać mięsa. Wielką krówkę i świnkę podzieloną  z opisem jaka to część... Nic więc dziwnego, że teraz gotuję :)

Dzisiaj ocet jabłkowy. Dlaczego?? Cóź... Jest bardzo zdrowy, poprawia pracę układu pokarmowego, ale co dla mnie w tej chwili istotne, wspomaga odchudzanie :) Heh... Ciekawe... Chyba wyprodukuję tego octu znacznie więcej. Poza tym jest bazą do sosów, dodatkiem do musztardy i wielu, wielu innych przysmaków.
We wspomnianej książce kucharskiej, znalazłam przepis na ocet owocowy. Idąc tym tropem zrobiłam swój.

Ocet jabłkowy
Potrzebne będą:


  • obierki z jabłek ( ja użyłam całych owoców, bez gniazd nasiennych ze starej odmiany jabłek)
  • cukier
  • woda
Owoce myjemy, wykrawamy gniazda nasienne i dzielimy na małe części. Wrzucamy do dużego słoja i zalewamy przegotowaną i ostudzoną wodą z dodatkiem cukru w stosunku 3 dkg cukru na 1 litr wody. Płyn musi całkowicie przykrywać owoce. Następnie słój obwiązujemy kawałkiem płótna i odstawiamy w ciepłe miejsce na kilka tygodni. Od czasu do czasu ocet mieszamy drewnianą lub plastikową łyżką. Mój był gotowy po 4. Gdy ocet sfermentuje należy przecedzić przez gazę, i przelać do butelek.

Ciekawa jestem czy też robicie taki ocet. Osobiście to był mój debiut, ale już wiem, że nie ostatni raz.
Czekam na Wasze komentarze i może jakieś pomysły na jabłkowe przetwory?? A może macie jakieś życzenia?? Piszcie.
Ściskam Ilona

Aktualizacja wpisu dzięki Kasi - dziękuję za przypomnienie :)


środa, 14 sierpnia 2013

Majonez domowy



Nic nie sprawia mi takiej przyjemności w deszczowe dni jak pichcenie. Wpadłam na pomysł przygotowania prezentu urodzinowego dla mojej serdecznej koleżanki, która sama kocha gotowanie, ale obecnie kompletnie nie ma czasu na eksperymenty kulinarne. "Smaczna paczka" zawsze sprawiała jej największą radość. W pudełeczku między innymi znalazł się delikatny, domowy majonez z całego jajka. Rano przyjechała pani z jajeczkami od szczęśliwych kurek i ten własnie smakołyk przyszedł mi do głowy. Poszukałam w wszechwiedzącym internecie przepisu, trochę dodałam, trochę odjęłam i powstał majonez . 
A na dodatek ten przepis będzie jednym z kilku na wytrawne smarowidła w naszej gazetce "Pasje i Smaki", który już wkrótce pojawi się w sieci.


Domowy majonez
Potrzebne będą:
  • 1 całe jajko
  • 1 łyżeczka musztardy
  • szczypta soli 
  • 1/2 łyżeczki cukru pudru
  • 1 łyżeczka musztardy (tu przepis)
  • 1 szklanka oleju rzepakowego (250 ml)*

Jajko wyparzamy, następnie wbijamy całe do pojemnika i ubijamy. Kiedy podwoi swoją objętość dokładamy musztardę, sól, cukier i kurkumę, ponownie miksujemy. Na koniec powoli dolewamy olej. Małym strumieniem i w odstępach nie przerywając miksowania. Dzięki olejowi nasz majonez gęstnieje. 
*Chcąc uzyskać bardzo gęsty, nadający się do dekoracji dolewamy więcej oleju.
Gotowy majonez przekładamy do słoiczka i przechowujemy w lodówce maksymalnie 5 dni, znika po 2.

Prawda, że proste. I muszę powiedzieć, że smak takiego majonezu jest niesamowity. Musztardę zrobiłam sama, więc wiem, że mój majonez jest bez wstrętnej i zbędnej chemii. Genialne.

Ania z pewnością się ucieszy.
A teraz zrobię sobie kawę i zabieram się do pracy przy czasopiśmie :)
Ściskam Ilona 



poniedziałek, 10 czerwca 2013

Masło orzechowe




Cały prawie dzień spędziłam w samochodzie. Wszędzie korki, budowy dróg - to akurat plus. Postanowiłam jechać okrężną drogą w cieniu drzew i podglądając piękne ogrody. Zawsze jadąc tą trasą do domu wpadają mi nowe pomysły do głowy, przyprawiające o mdłości męża;) Mój osobisty ogród nigdy nie będzie skończony, ponieważ co roku coś zmieniam i to w nim najbardziej kocham.

Dzisiaj krótki i bardzo prosty przepis. Polecam


Masło orzechowe
Potrzebne będą:
  • 200g orzeszków ziemnych solonych
  • 2 łyżki oliwy z oliwek (opcjonalnie)
Orzeszki ziemne wrzucamy na patelnię i delikatnie prażymy, aby uzyskały charakterystyczny smaczek. Uważajcie, żeby nie przypalić. Ja to robię regularnie ;) Następnie wrzucamy orzeszki do blendera i miksujemy, do uzyskania gładkiej masy. W razie potrzeby dolać łyżkę lub dwie oliwy i dokładnie połączyć.
Gotowe masło orzechowe przekładamy do słoiczka.
Do masła można użyć świeżych, właśnie obranych orzechów. W tym przypadku należy do masy dołożyć szczyptę soli.

Przyznam, że nie wiem jaki jest termin ważności. W moim domu szybko znika. Zjadamy na kanapkach, bez kanapek;), dekoruję nim ciastka. Mniam.

Ściskam
Ilona